Yoru wchodzi na salony. Czy rzeczywiście to lepszy Omen? Niekoniecznie

Yoru Foto: Materiały prasowe

Długo wyczekiwaliśmy tego momentu, ale stało się. Wreszcie dostaliśmy nowego agenta w talii VALORANTA. Yoru, bo tak się nazywa, to duelista, który jest ozdobą drugiego sezonu gry od Riot Games.

Yoru jest pojedynkującym się infiltratorem, który specjalizuje się w zmylaniu przeciwników. Potrafi na przykład teleportować się na krótkie odległości, oślepiać przeciwników błyskiem i stać się niewidzialnym dzięki swojej superumiejętności. Nowy agent umie nawet udawać odgłos kroków, by całkowicie zrzucić wrogów.

Społeczność niemal od razu wydała werdykt, że jest on ulepszoną wersją Omena. Twierdzenia te pojawiły się ze względu na podobne skille - teleportacje i oślepianie. Nie do końca tak jest. Bo skille Yoru nie są tak użyteczne drużynowo, jak na przykład smoki rzucane przez Omena. Jeśli chodzi o szukanie przewagi i badanie terenu za pomocą odbijanych fleszy czy superumiejętności, w tym Yoru może być naprawdę użyteczny. Omen jednak jest w mojej opinii bardziej mobilny i tak jak wspominałem, użyteczny drużynowo.

Lothar zwraca uwagę na to, że Yoru i Omen powinni występować razem i ja się z tym jak najbardziej zgadzam. Uważam, że te dwie postaci mają tak dobrą kooperację, oczywiście w rękach odpowiednich graczy i mogą stanowić nawet podstawę kompozycji dla wielu drużyn w nowym sezonie. Yoru w mojej opinii potrzebuje partnera obok, by najlepiej wykorzystać swój potencjał, ale to dobrze dla gry, bo stawia na współpracę i zorganizowane ataki, a nie solowe granie OP agentów.

Podsumowując Yoru jest naprawdę fajną postacią, która urozmaica grę i dodaje jej kolorytu. Na pewno jego umiejętności pomagają zespołowi, ale potrzebuje on kompana, by w pełni wykorzystać swój potencjał w walkach drużynowych.

Zobacz komentarze