Tydzień przed premierą. Jakie jest największe wyzwanie przed Valorant?

Valorant Foto: Riot Games

Pogromca CS:GO. Gra, która dobije konające Overwatch. Następca Fortnite'a i Apex Legends. Tak jeszcze nie dawno temu mówiło się o Valorant. Teraz jednak od oficjalnej premiery gry dzieli nas tylko tydzień, a zainteresowanie tytułem jest... coraz mniejsze.

Hype był olbrzymi. Co tydzień docierały do nas nowe informacje o Project A, a później o Valorancie, a wyczekiwanie na tytuł obecne w mediach społecznościowych było niemal namacalne. Bardzo wiele osób było przekonanych (część naszej redakcji też), że gra musi być hitem. Taka wiara w sukces była naprawdę rzadko spotykana. Ale nie ma co się dziwić. W końcu to nowa gra twórców League of Legends, największego esportu (i prawdopodobnie gry) na świecie. Jak coś mogłoby pójść nie tak?

W sumie te osoby miały rację. Wszystko poszło zgodnie z planem. Najpierw testy influencerów, potem klucze do bety za oglądanie rozgrywki na streamach. Valorant bił kolejne rekordy popularności i wszystko było dobrze.

Valorant średnia widzów

Na powyższym wykresie widzimy, ile średnio osób dziennie ogląda transmisje z Valorant na Twitchu. Mimo tego, że obecnie grę ogląda mniej niż 10% widzów z dnia premiery, to wciąż jest to jeden z najpopularniejszych tytułów na Twitchu. Po prostu nie są to liczby na poziomie League of Legends, które od dwóch lat praktycznie nie schodzi poniżej 100 tysięcy widzów dziennie.

Na razie Valorant przypomina każdy inny tytuł, który po olbrzymim zainteresowaniu w okolicy premiery wraca na ziemię. Tak samo było z Apex Legends, TFT czy Escape from Tarkov. Dlatego teraz przed twórcami bardzo trudne zadanie. Premiera Valorant zaplanowana jest na 2 czerwca. Wiązać się to będzie ze wzrostem zainteresowania, który trzeba wykorzystać.

CS:GO średnia widzów

Tak wyglądają wyniki oglądalności CS:GO. Większe zainteresowanie tytułem związane jest z turniejami. Najlepiej widać to po końcówce lutego, która zawsze łączy się z IEM Katowice. Poza tym każdego dnia CS:GO ogląda średnio między 30 a 40 tysięcy osób. Ale trzeba pamiętać, że profesjonalne drużyny w CSa grają praktycznie codziennie, więc trudno powiedzieć ile osób ogląda tylko streamerów.

Dlatego w mojej opinii wraz z premierą tytułu muszą ruszyć turnieje. Jeśli gra ma się znaleźć przynajmniej w drugim szeregu tytułów esportowych (za LoLem, CS:GO i Dotą) trzeba jak najszybciej przyzwyczaić casualowych graczy do oglądania esportu.

Tylko nie mówię tutaj o mini turniejach dla społeczności. To muszą być imprezy "z pompą". Organizacje esportowe już od dłuższego czasu podpisują kontrakty z graczami Valorant. Teraz trzeba dać im powód do gry i promocji tytułu. Trzeba już teraz zacząć budować pierwszych bohaterów i gwiazdy sceny.

Jeśli to się nie uda, Valorant zamiast pogromcą CS:GO, zabójcą Overwatch i następcą Apex Legends oraz Fortnite'a może szybko stać się tylko wspomnieniem.

Zobacz komentarze