Nie ma bata na tego wariata

PaTiTek
PaTiTek Foto: ESL

G2 Esports na razie bierze co chce, kiedy chce i gdzie chce, jeśli chodzi o europejskie zmagania na scenie Valoranta. Formacja Patryka "Patitka" Fabrowskiego wygrała drugi turniej z rzędu, a całość okraszona była znacznie lepszym występem Polaka.

Wszyscy spodziewaliśmy się, że G2 w WePlay! Invitational będzie miało ciężej niż tydzień wcześniej podczas Vitality European Open. Ninjas in Pyjamas czy formacja fish123 miały postawić się gwiazdorskiej ekipie podopiecznych Carlosa "ocelote" Rodrígueza. G2 Esports jednak po raz kolejny bez straty choćby jednej mapy zwyciężyło zawody z serii VALORANT IGNITION SERIES, a Polak i jego kompani zainkasowali 20 tysięcy dolarów.

Naprawdę można być pod wrażeniem obserwując grę zawodników G2. Mają odpowiedź na każdego rywala. Są pewni swoich umiejętności, dlatego agresywna gra nie sprawia im problemów. Mam poczucie, że ten przebojowy styl nie do końca pasuje ich rywalom, którzy nieraz byli zaszokowani dynamicznymi wejściami G2.

Co do samego Patitka, to na pewno lepszy turniej w jego wykonaniu, niż w ubiegłym tygodniu. Polak ma być obok Mixwella największą gwiazdą i na pewno był podczas WePlay! Invitational. Co prawda hejterzy przyczepią się może do drugiej mapy finału, ale na pierwszej Patitek był absolutnie postacią numer jeden w swoim zespole.

Najbliższa okazja do oglądania G2 Esports nieprędko. Polak i jego kolejny występ w Valorant Igntion Series dopiero podczas Mandatory.gg Cup, czyli turnieju rozpoczynającego się ostatniego dnia lipca.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze