Jak VALORANT radzi sobie z cheaterami? Znamy odpowiedź

VALORANT Foto: Riot Games

Paul Chamberlain z Riot Games, odpowiedzialny za anty-cheata w VALORANT, opowiada o tym jak gra radzi sobie z oszustami oraz jakie wskaźniki mogą być alarmujące.

Deweloper wymienił na twitterze sporo ciekawych informacji, które mogą nam pomóc spojrzeć inaczej na problem oszustów w grach multiplayer.

- Trudno jest zmierzyć statystyki dotyczące cheaterów, gdyż gry zazwyczaj niedokładnie ich wykrywają. Twórcy zwykle wyłapują oszustów na podstawie detekcji, raportów i badań. Nawet jeżeli w grach 5v5 oszuści są równomiernie rozłożeni, to przy 5% oznaczałoby to, że co sekundę spotykalibyśmy cheatera. W grze Battle Royale na 100 graczy, pięciu by oszukiwało. W większości takich gier wskaźnik cheaterów wynosi około 1 procenta - pisał Chamberlain.

- W takich grach nie rozdziela się oszustów równomiernie. Jeżeli gra 5v5 ma współczynnik wynoszący 0,1%, to jeśli cheaterzy znajdą się w najlepszych 10%, to trafimy na nich w co dziesiątym meczu. Gra nawet ze wskaźnikiem 0,01% będzie wydawać się pełna cheaterów, ponieważ są oni bardzo widoczni (pojawiają się na streamach, reddit, itp.) oraz dlatego, że zrujnowany mecz w spektakularny sposób pozostanie w naszej pamięci na długo, nawet jak będzie to 1 na 1000 rozgrywek. Jak się miewa VALORANT w tym aspekcie? Myślę, że idzie nam dobrze. Nie jest idealnie i sporo poprawiamy, ale jest mniej cheaterów niż się obawiałem. Może moje dane jednak są niekompletne? Dajcie znać jak nam idzie?

Jak na razie jednak gracze nie mogą narzekać. Zapowiadana fala cheaterów jest trochę mniejsza niż wszyscy się obawiali, a z tego co pisze Paul Chamberlain, można ich nawet spotkać dość rzadko. Oczywiście trudno całkiem wyeliminować ten problem, bowiem oszuści prędzej czy później będą w stanie złamać nawet najlepszy antycheat.

Zobacz komentarze