Z nieba do piekła. G2 Esports dostało cenną lekcję

Patitek
Patitek Foto: fb.com/G2paTiTek

W zupełnie odmiennych nastrojach będą spędzać niedzielny wieczór gracze G2 Esports, w porównaniu do ubiegłego tygodnia. Wówczas świętowali pierwszy w tym roku tytuł, teraz będą analizować błędy, które kosztowały ich porażkę z Ninjas in Pyjamas i brak awansu do drugiego etapu Challengers.

Chyba wszyscy, którzy śledzą scenę VALORANTA byli przekonani, że rywalizacja z NiP-em to dla eipy Patryka „paTiTka” Fabrowskiego i Aleksandra „zeeka” Zygmunta formalność. Wszak gracze G2 bez trudu rozprawili się z tą ekipą w półfinale Red Bull Home Ground w ubiegłym tygodniu, a później jak już wiecie, wygrali cały turniej.

Tym razem tak łatwo nie było. Ninjas in Pyjamas już na pierwszej mapie pokazali zawodnikom G2, że odrobili pracę domową. Icebox wpadł na ich konto. G2 odpowiedziało na Blind, ale to chyba ich najlepsza mapa, więc tutaj niespodzianki być nie mogło. Wszystko miało się rozstrzygnąć na Split, gdzie obejrzeliśmy najbardziej wyrównane starcie. Walka toczyła się do ostatniej rundy, ale w tym szaleństwie lepsi byli jednak zawodnicy NiP.

To znaczy, że Ninjas in Pyjamas już teraz awansowało do VALORANT Champions Tour 2021 Stage 1 Challengers 2, a ekipa paTiTka i zeeka, będzie musiała o tę promocję powalczyć w otwartych kwalifikacjach.

Z jednej stromy porażka G2 martwi, bo potrzebowali zrobić tylko jeden krok w stronę awansu, a wywalili się na prostej drodze. Z drugiej strony, jest to jakiś impuls, że jeżeli chcą zdominować europejską scenę Valoranta tak ja w zeszłym roku, muszą podchodzić do każdego meczu maksymalnie skupieni.

Zobacz komentarze