Czysta karta Patitka. To dopiero początek drogi

Skupiony Patitek

Jestem bardzo daleko od gloryfikowania kogokolwiek, ale trudno nie docenić faktu, że paTiTek robi robotę. Jeszcze wczoraj był CSowym banitą, dzisiaj jest wschodzącą gwiazdą światowej sceny VALORANT.

Wyobraźmy sobie, że zaczynamy karierę w jakiejś branży i ktoś nam mówi, że całe życie będziemy przeciętniakami. Zabiera nam marzenia o byciu na topie w swoim fachu. Nie będziemy mogli awansować, nie będziemy mogli przejść do większej, lepszej firmy, aby znaczyć coraz więcej. Całe życie będziemy odbijać kartę w małej firmie, która choć znana, prawie nic nie znaczy. Jeden wielki marazm i beznadzieja. Szare życie. Czy ktoś z nas czułby motywację, żeby każdego dnia dawać z siebie coś więcej niż to co potrzeba do przeżycia kolejnych ośmiu godzin? Czy ograniczenie nad głową nie zabierałoby nam całej tej motywacji dążenia do bycia najlepszym? Każdy kto ma gen sportowca, w swoim życiu chce być najlepszy i robić wszystko najlepiej jak może.

Patryk "paTiTek" Fabrowski w ostatnich latach egzystował na polskiej scenie CS:GO i żył w takiej szarości. Wszyscy wiedzieli, że ma talent, ale przykleiła się do niego łatka tego, który nigdy nie może zagrać na Majorze. Chociaż umówmy się, szybciej mistrz Polski zagra w Lidze Mistrzów niż polska organizacja na Majorze, to nadal większość zespołów żyła marzeniem o największym turnieju na świecie. PaTiTek pewnie po cichu też, ale nawet jak starał się wyrzucić ze swojej głowy myśl, że nie zagra nigdy w wydarzeniu, o którym śni każdy esportowiec, to w podświadomości wiedział, że ma nad głową sufit nie do przebicia.

VALORANT to dla niego zbawienie. Z czystą kartą może wejść do nowej gry i pokazać pełnię swoich możliwości. Może podążać za marzeniami o byciu najlepszym bez żadnych ograniczeń, dlatego teraz gra w potencjalnie najlepszym zespole na świecie. Głowa wolna od zakazów pozwala mu się skupić tylko na grze. Już nie musi myśleć o tym, że nie uda mu się nigdy dojść na sam szczyt, bo tutaj nikt przed nim tej drogi nie zamyka. W takiej sytuacji praca nad samym sobą jest dużo łatwiejsza, a motywacja o wiele mocniejsza.

Pamiętajmy jednak, że to dopiero początek drogi Patryka Fabrowskiego. VALORANT istnieje oficjalnie dopiero prawie dwa miesiące. PaTiTek może się cieszyć drugą szansą na esportowej scenie i ma teraz idealne warunki, aby udowodnić wszystkim swoje umiejętności. Teraz już tylko od niego zależy czy będzie najlepszy na świecie i zagra na wielkich turniejach VALORANT.

Zobacz komentarze