Czterokrotny mistrz Polski w FIFA: Gra z "elką" to zaszczyt. Organizacyjne jesteśmy w światowej czołówce

Milosz93 Foto: ESL

Miłosz „miłosz93” Bogdanowski urodził się w małym miasteczku województwie mazowieckim. Swoją przygodę z grami rozpoczął w wieku 4-5 lat. Jak sam twierdzi, nigdy nie sądził, że będzie w stanie utrzymywać się ze swojego hobby, które później przerodziło się w pracę na pełen etat. Na pierwszym planie była nauka, a dopiero później granie. Może się wydawać, że rzadko widzimy takie podejście wśród młodych ludzi, którzy mają aspiracje, by zostać profesjonalnymi zawodnikami. Takie podejście odbija się na wynikach sportowych. Poczynania Miłosza możemy śledzić nie tylko na polskiej scenie, ale również międzynarodowej, gdzie m.in. zobaczyliśmy go w Paryżu, Barcelonie czy Manchesterze. Zawodnik Legii Warszawa jest również kapitanem Narodowej Drużyny Esportu, która została powołana przez prezydenta RP Andrzeja Dudę w tym roku. Jakie cele stawia sobie Miłosz? Jak wyglądały jego początki i jakie rady ma dla młodych graczy?

Alan Kosiński: Gdyby nie esport i owocna kariera, kim byś został?

Miłosz Bogdanowski: Hmm, ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Z wykształcenia jestem inżynierem informatyki, może starałbym się bardziej zagłębić w świat programowania i w tym kierunku się rozwijać. Kariera profesjonalnego gracza nie trwa wiecznie, dlatego warto realizować się na wielu płaszczyznach i mieć na siebie pomysł. Aktualnie staram się poświęcać w całości esportowi. 

Jesteś najlepszy w Polsce, ale na pewno były sytuacje, kiedy chciałeś się poddać w drodze na szczyt.

Miłosz Bogdanowski: Rywalizacja na najwyższym poziomie wymaga stałego podwyższania umiejętności. Regularne granie przez kilka godzin dziennie w pełnym skupieniu potrafi być naprawdę wyczerpujące. Ciężko mi sobie przypomnieć momenty totalnego zwątpienia. Porażki nie ułatwiają zadania i potrafią być demotywujące, jednak w moim fachu możliwość odegrania się po porażce nadchodzi na szczęście szybko. Terminarz rozgrywek jest bardzo napięty. 

Miłosz Bogdanowski w towarzystwie prezydenta Andrzeja Dudy. Foto: Kancelaria Prezydenta / Materiały prasowe

Jak to się stało, że zacząłeś interesować się esportem? 

Miłosz Bogdanowski: Od dziecka interesowałem się grami komputerowymi. Mając około 4-5 lat, miałem styczność z nimi po raz pierwszy. Z tamtych czasów najbardziej utknęło mi w głowie Gran Turismo na Playstation. Z biegiem czasu moje zainteresowanie elektroniczną rozrywką rosło. W 2012 roku wygrałem pierwszy turniej w FIFA, a w 2014 roku wziąłem udział w pierwszych mistrzostwach Polski i od razu sięgnąłem po tytuł. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o czymś takim jak esport i zacząłem się nim interesować.

Jak wyglądały twoje początki? Od razu grałeś na najlepszym możliwym sprzęcie?

Miłosz Bogdanowski: Gdy zaczynasz w młodym wieku, nie powinno liczyć się to na jakim sprzęcie grasz. Swój pierwszy tytuł mistrza Polski zdobyłem, nie posiadając nawet biurka, monitor ustawiłem tak, żeby było mi wygodnie – na stole. Aktualnie aby rywalizować na najwyższym poziomie trzeba zwracać uwagę na każdy detal. Konkurencja nie śpi. Różnica w umiejętnościach topowych zawodników wciąż się zmniejsza. Sprzęt może okazać się dodatkowym atutem.

Gdy zaczynałeś karierę, esportu w Polsce nie było, dopiero raczkował. Jak rodzina oraz znajomi zareagowali na fakt, że chcesz grać w gry komputerowe? 

Miłosz Bogdanowski: Nigdy wcześniej nie marzyłem o zostaniu profesjonalnym graczem. Moim głównym celem były dobre wyniki w nauce i ukończenie szkoły. Gry komputerowe, tak jak w przypadku wielu rówieśników, były sposobem na spędzanie wolnego czasu. Wraz z sukcesami podejście moich rodziców do gier komputerowych bardzo się zmieniło. Aktualnie bardzo mnie wspierają i są moimi największymi kibicami.

Miłosz Bogdanowski reprezentuje sekcję esportową Legii Warszawa. Foto: Jacek Prondzyński / Legia Warszawa

Myślisz FIFA, widzisz Miłosza. Stałeś się ikoną tej gry. Czujesz się pionierem w tym, co robisz? 

Miłosz Bogdanowski: Liczba zdobytych tytułów nie upoważnia mnie do nazywania się pionierem. Zresztą nigdy nie było to moim celem. To prawda, że jako jeden z pierwszych polskich zawodników FIFA stałem się w pełni profesjonalnym graczem, a FIFA stała się moją pracą.

Co czujesz, gdy zakładasz trykot z literą „L” i jesteś świadomy, że reprezentujesz najbardziej utytułowany klub w Polsce?

Miłosz Bogdanowski: Gra dla największego polskiego klubu to duży zaszczyt, ale także odpowiedzialność. Legia pomaga mi w osiąganiu najlepszych rezultatów i zapewnia wszystko, co niezbędne do prawidłowego rozwoju. Organizacyjne jesteśmy w światowej czołówce. Gra z ,,elką’’ na piersi to również wiele niezapomnianych przeżyć.

Jakie rady dałbyś osobom, które chciałyby iść w twoim kierunku?

Miłosz Bogdanowski: Moim zdaniem najważniejszy jest wszechstronny rozwój. Bardzo trudno jest zaplanować z powodzeniem karierę profesjonalnego gracza. Ciężką pracą jesteśmy w stanie zdziałać bardzo wiele, w esporcie talent również odgrywa znacząca rolę. Warto pamiętać również o niezaniedbywaniu nauki. W przypadku niepowodzenia zawsze pozostają alternatywne wyjścia. Zwróciłbym uwagę również na naukę języków obcych od najmłodszych lat. Jest to niezbędne zarówno w świecie esportu jak i poza nim.

Strategicznym partnerem akcji #Lepsiwgrze jest G2A.COM

G2A logo Foto: Materiały prasowe

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze