Russell mistrzem wirtualnej F1. Co wiemy po serii? WYNIKI, KLASYFIKACJA

George Russell Foto: F1.com

To już jest koniec! Za nami ostatni wyścig F1 Virtual Grand Prix Series – wyścigów, które powstały, by wypełnić lukę w kalendarzu spowodowaną pandemią koronawirusa. Serię zdominował kierowca Williamsa, były partner Roberta Kubicy, George Russell.

Młody Brytyjczyk nie brał udziału w cyklu od pierwszego wyścigu. Zresztą nie był specjalnie przekonany do esportu. Wiele razy podkreślał, że to może i fajna rozrywka, ale daleko jej do prawdziwego ścigania. Jednak wraz z kolejnymi zwycięstwami zaczynało mu się to coraz bardziej podobać. W końcu tu, gdzie każdy bolid ma równe parametry, mógł pokazać swój talent – w F1 jego samochód zdecydowanie odstaje od reszty stawki, o czym przekonali się zresztą fani Roberta Kubicy w ubiegłym sezonie.

– Może i to nie jest prawdziwa rzecz, ale co to było za uczucie – znowu wygrywać z chłopakami przez ostatnie miesiące. Naprawdę będzie mi tego brakować! Cała seria esportowa podobała mi się bardziej niż przypuszczałem. Nieważne co robisz, trzeba dawać z siebie wszystko. Jestem mistrzem wirtualnej Grand Prix. Pozdrawiam! – cieszył się ze zwycięstwa kierowca. – George stał się niesamowicie szybki. On nas zniszczył! – chwalił kolegę Alex Albon z Red Bulla. On w Kanadzie był drugi. Wyścig odpuścił Charles Leclerc, który do niedawna był liderem serii. Wybrał w tym czasie inną imprezę – Le Mans.

Już sam start wyścigu w wyniku Russella był niesamowity.

Oto moment w którym Russell dojeżdża na wirtualną metę w Montrealu, wygrywając czwarty wyścig z rzędu i całą serię.

"Zwycięstwo Russella nie jest pozbawione znaczenia. Kierowca pokazał ducha rywalizacji, determinację i profesjonalizm. Tego właśnie oczekuje się od poważnego gracza na scenie F1. Russell zasłużył na szansę ścigania się w porządnym bolidzie" – pisze o 22-latku "The Race". Nie jest tajemnicą, że Russell liczy na to, że w przyszłości trafi do najlepszej ekipy w stawce – Mercedesa. Niewątpliwie sukces w wirtualnej F1 mu w tym nie zaszkodzi.

Na całą serię trzeba też spojrzeć z perspektywy rynku esportowego, który w trudnej sytuacji zdał egzamin. Już sama informacja, że F1 przenosi się do esportu była prawdziwą bombą. Pierwsze wyścigi miały swoje problemy techniczne, ale z czasem nauczono się je eliminować. Wyścigi zbierały stałą widownię, dla której brak prawdziwych wyścigów F1 był nie do przeżycia. W tej sytuacji wykorzystano esport wręcz idealnie.

Czas jednak wracać do prawdziwego ścigania. Pierwszy wyścig F1 po przerwie spowodowanej pandemią już 5 lipca na torze w Austrii.

F1 - WIRTUALNA GP KANADY. WYNIKI

1. George Russell (Williams)

2. Alex Albon (Red Bull)

3. Esteban Gutierrez (Mercedes)

4. Caio Collet (Renault)

5. Ben Daly (McLaren)

6. Guanyu Zhou (Renault)

7. Nicholas Latifi (Williams)

8. Callum Ilott (Ferrari)

9. Anthony Davidson (Mercedes)

10. David Schumacher (Racing Point)

11. Pietro Fittipaldi (Haas)

12. Louis Deletraz (Haas)

13. Ted-Jan Bloemen (Racing Point)

14. Juan Manuel Correa (Alfa Romeo)

15. Gianluca Petecof (Ferrari)

16. Aarava (Alfa Romeo)

17. Nic Hamilton (McLaren)

18. Simon Neil (Alpha Tauri)

19. Jon Olsson (Red Bull)

20. Pierre Gaslu (Alpha Tauri - DSQ)

F1 - WIRTUALNA GRAND PRIX. KLASYFIKACJA KOŃCOWA

1. George Russell 146 pkt

2. Alex Albon 108

3. Charles Leclerc 99

4. Esteban Gutierrez 82

5. Guanyu Zhou 48

6. Stoffel Vandoorne 58

7. Nicholas Latifi 39

8. Lando Norris 31

9. Christian Lundgaard 26

10. Artur Leclerc 22

Źródło: Materiały własne

Tematy

F1

Zobacz komentarze