Wirtualna forma F1 nie zachwyca wszystkich. "Nasi kierowcy nie chcą tego robić"

Pierre Gasly Foto: Facebook

Alpha Tauri, czyli do niedawna zespół Toro Rosso nie jest zainteresowany w braniu udziału w F1 Virtual Grand Prix Series.

Obaj kierowcy włoskiego teamu, Pierre Gasly i Daniił Kwiat, nie biorą udziału w wirtualnej Formule 1 - substytucie prawdziwych wyścigów, które zostały odwołane z powodu pandemii koronawirusa. Przypomnijmy, że odbyły się już wyścigi na wirtualnych torach w Australii i Bahrajnie. Brali w nich udział m.in. Lando Norris, Nico Hulkenberg, Stoffel Vandoorne i kilku innych kierowców - byłych w stawce F1 czy zawodników rezerwowych.

Powiedzmy to wprost - wszyscy liczyliśmy, że w wirtualnej rywalizacji, która odbywa się w symulatorze F1 2019 zobaczymy więcej kierowców ze stawki. Teraz już wiemy, że na pewno nie będziemy się przyglądać popisom zawodników Alpha Tauri - zespołu do niedawna startującego pod nazwą Toro Rosso.

Szef TR, juniorskiego teamu Red Bulla, Franz Tost mówi, że ani oni nie jest zainteresowany taką formą, ani jego kierowcy. - Nie oglądałem wyścigu, bo nie miałem kanału, na którym można było go obejrzeć. Poza tym to nie mój świat... Moim zdaniem to, co sprawia, że motorsport jest motorsportem, to jednak coś innego - mówi 64-latek.

- Nie zaprzeczam jednak, że dziś młodzi ludzie zainteresowani są także inną formą rywalizacji. Sami mamy zespół w F1 Esports Series (jeszcze inna seria wyścigowa). To potencjalnie dobry rynek na przyszłość i jest to interesujące dla naszych sponsorów. To także pozwala młodym ludziom zbliżyć się do motorsportu - mówi.

No dobrze, ale czemu ścigać się wirtualnie nie chcą Gasly i Kwiat? - Rozmawiałem z nimi przez telefon. Nie chcą tego robić. Pierre jeździł trochę w symulatorze, ale teraz nie ma specjalnego sprzętu do jazdy, bo musiał zostać w hotelu w Dubaju. A Daniił? On po prostu tego nie lubi - zakończył Tost.

Wyścig o wirtualne GP Bahrajnu prawdopodobnie zyskałby lepsze oceny w środowisku, gdyby nie problemy techniczne. Liczymy, że kolejne zawody będą bardziej przystępne dla widzów.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze