Starcade, czyli jak esport wchodził do telewizji

Starcade Foto: Wikipedia

Gry komputerowe przez długi czas trzymały się z dala od TV. Co prawda w ostatnim okresie zaczęło się to zmieniać (w Polsce za sprawą przede wszystkim Polsatu), jednak trzeba przyznać, że jeszcze pięć czy dziesięć lat temu trudno było wyobrazić sobie fachową relację z jakiegokolwiek gamingowego turnieju w ogólnokrajowej telewizji. W latach 80. było takie show – stało za tym bardzo dziś popularne TBS, a program nazywał się „Starcade”.

Czym więc było Starcade? Pierwszym tego typu programem w historii telewizji. Format show był bardzo prosty. Odcinek opierał się na rywalizacji dwóch drużyn (lub dwóch pojedynczych graczy). Każda z trzech rund zaczynała się od losowego pytania dotyczącego gier. Osoba, która jako pierwsza odpowiedziała prawidłowo, wybierała jeden z pięciu automatów i miała 40 sekund (w późniejszych odcinkach ostatecznie stanęło na 50) na uzyskanie jak najwyższego wyniku. Następnie przychodziła kolej przeciwnika – miał tyle samo czasu, a wyniki uzyskane przez obu uczestników trafiały na ich konta. Kolejne rundy miały takie same zasady jak poprzednie, z niewielkimi różnicami w kwestii czasu na grę. Poza tradycyjną rywalizacją w zdobywaniu jak największej ilości punktów, istniały również dodatkowe, specjalne konkurencje, przykładowo uczestnik miał przed sobą cztery screenshoty i musiał podać tytuły produkcji, z jakich zostały one wzięte. Dochodziły do tego m.in. „tajemnicza gra” (czyli zakryty automat, za wybranie którego dostawało się bonusowe punkty) czy runda bonusowa, w której należało pobić średni wynik 20 innych graczy. W jakich tytułach rywalizowano? Według strony twórców na przestrzeni wszystkich odcinków pojawiło się ponad 120 gier. Wśród nich mnóstwo absolutnych klasyków, jak Pac-Man, Defender, Space Invaders czy Donkey Kong. Wachlarz gatunkowy był bardzo szeroki i nie ograniczano się jedynie do platformówek – przez studio przewinęły się także m.in. gry wyścigowe i sportowe.

Co można było wygrać? Lista nagród jest bardzo długa i, co ciekawe, nie wszystkie były związane z grami. Poza automatami, komputerami, toną kartridżów czy tzw. „bionic chair” (które było niczym innym jak tylko wygodnym fotelem z oddzielną podpórką na nogi), uczestnicy zgarnęli m.in. jeansy Wranglera, elektroniczny odświeżacz powietrza, rower czy nawet biżuterię. Moim faworytem jednak została paczka słodyczy warta 150 dolarów. Ciężko jest wycenić pulę nagród jednego odcinka, ale bez wątpienia była to kwota wynosząca co najmniej kilka tysięcy dolarów. Łączna liczba uczestników? Ponad 200. Najmłodszy – 5 lat, najstarszy – 65. Średnia wieku oscylowała wokół liczby 14.

Starcade jako program absolutnie pionierski w dziedzinie rywalizacji w grach komputerowych miał oczywiście pewne niedoróbki. Twórcy przyznali, ze prawdziwym wyzwaniem dla operatorów kamery było nagrywanie ekranu automatu w taki sposób, aby „łapać” go w całości, i jednocześnie nie przeszkadzać zawodnikowi w rozgrywce. Co jednak warte odnotowania, nigdy nie „ucinano” żadnych fragmentów rozgrywki a to, jak szło graczowi, było zawsze w pełni widoczne na ekranie. Musiano także zrezygnować z pierwotnego pomysłu zapraszania do programu wielu graczy, gdyż jego realizacja ze względu ograniczoną liczbę kamer okazała się bardzo ciężka. Automaty także bywały zawodne i czasem lubiły się zawieszać.

Oprawa Starcade dziś może wzbudzić pewne rozbawienie – wszak to produkt prosto z lat 80. 133 wyprodukowane odcinki podbiły serca widzów w Stanach Zjednoczonych, ale program przetrwał zaledwie niecałe trzy lata. Powodów oficjalnych nie znamy, ale prawdopodobnie wszystko rozbiło się o kwestie finansowe. Trzeba jedno temu show przyznać – dzięki niemu gry miały jeszcze większą szansę na wejście do main-streamu. Podobnie możemy powiedzieć o esporcie. Starcade oczywiście nie skupiało profesjonalnych graczy, lecz zwykłych zapaleńców oraz ludzi, którzy po prostu lubili grać dla przyjemności. Ciężko jest przywołać starszy przykład emitowania bądź co bądź esportowej rywalizacji w ogólnokrajowej telewizji. Jakiś czas temu maraton z programem miał miejsce na Twitchu, pojawiły się też plotki o chęci remake'u klasyka, ale do tej pory nie pojawiły się żadne konkrety. Jak wiele współczesny esport zawdzięcza Starcade? Przede wszystkim to, że dzięki show w całych Stanach zapanowała moda na jeszcze większą rywalizację i szlifowanie swoich umiejętności bez względu na grę. Ludzie zobaczyli, że za prezentowanie wysokiego poziomu w elektronicznej rozgrywce można zdobyć cenne nagrody. Wszystkie odcinki programu są dostępne na stronie internetowej twórców. Warto rzucić okiem na to, jak to wszystko wyglądało ponad 30 lat temu.

Zobacz komentarze