Retro Esport: O nich Polska scena CS:GO już nie pamięta, a powinna

noMERCY Foto: Materiały prasowe

Gra Counter-Strike: Global Offensive skończy w sierpniu sześć lat. Przez cały ten czas nieustanie się zmieniała, a wraz z nią turnieje, sposób transmisji, nagrody i gracze. Niektórzy swoje pierwsze kroki w esporcie stawiali właśnie zaczynając od CS:GO, ale ci starsi zawodnicy wywodzą się najczęściej z poprzednich części (Cs 1.6 i Source). W pierwszym materiale „Retro Esport” chciałbym przyjrzeć się tym strzelcom, którzy zawiesili już myszkę na kołku, jednak na kartach historii polskiej sceny zapisali się wielkimi literami.

Pierwszym zawodnikiem, który przyszedł mi na myśl był Tomasz „eon” Januszak. Choć wzbudzał on ambiwalentne uczucia wśród społeczności i często był wyśmiewany ze względu na swój dość niski wzrost, to jednak popularnego „koszykarza” nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu. Znakiem rozpoznawczym Eona były clutche, czyli wygrywaniu rund, kiedy pozostał sam na placu boju. Swój najlepszy czas przeżywał w noMERCY, kiedy wraz z besem, Kubikiem, teckiem i repo zamieszali na polskiej scenie CS:GO. W 2014 doszli do finału Computer Sports Games Winter Edition, gdzie ulegli mixowi m.in. NEO i Byaliego. Potem pokazali także dobre wyniki w europejskich turniejach, co rozpromowało każdego z nich na polskiej scenie. W 2015 roku eon pojechał z ekipą INSHOCK (Loord, MICHU, Gruby, Furlan) na Copenhagen Games, gdzie zajęli 13-16 miejsce na 58. ekip. Teraz Tomek zajmuje się streamowaniem innych gier, ale chyba nigdy już nie powróci do zawodowego grania.

Kiedy spytacie Izaka, Easy’ego, saja czy Kubika, kto w latach 2012-2016 miał najlepszego deagla w Polsce, bez zastanowienia wszyscy odpowiedzą EMPOWEREDD, czyli Beniamin Gawliński. Nie, zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Beniamin to syn Roberta Gawlińskiego, wokalisty zespołu Wilki. EMPOWEREDD wraz ze starą ekipą InetKox przeszedł na CS:GO z Source’a i szybko się zaadoptował do nowej mechaniki. Tak jak wcześniej wspominałem, jego największym atutem był właśnie Desert Deagle. EMPO, bo tak zazwyczaj był nazywany, z tej broni potrafił robić cuda i choć niejednokrotnie oskarżano go o używanie wspomagaczy, na rozgrywkach lanowych prezentował równie wysoki poziom. EMPO zrezygnował z zawodowej gry ze względu na życie prywatne. Teraz zajmuje się głównie występami wraz z zespołem ojca.

W tym zestawieniu nie mogłem pominąć Mirosława "safe" Święcickiego. Podobnie jak wcześniej wspomniany eon, największe sukcesy święcił pod banderą noMERCY. Mirek słynął z opanowania i swoich umiejętności snajperskich. Jego znakiem rozpoznawczym było przesiadywanie na respie tt na dust2 i cierpliwe wyczekiwanie przeciwników. Takie zabójstwa były bardzo irytujące, czym dodatkowo deprymował rywali. Jego największymi osiągnięciami było 3. miejsce w ESL Pro Series Polska IX i 4. miejsce w ESEA EU CS:GO Open Season 17.

Damian "DiAMon" Żarski w CS:GO grał od samego początku. Jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął regularnie streamować swoje mecze, czym szybko zdobył popularność. Damian poza umiejętnościami gamingowymi imponował również wiedzą na temat specyfikacji komputerów. Jeśli chodzi o sukcesy, to DiAMon miał ich całkiem sporo. Często jeździł na mniejsze polskie lany, gdzie zajmował czołowe lokaty. Jednak największe powody do dumy ma za zwycięstwo w IX sezonie ESL Pro Series Polska. Później jednak jego kariera mocno wyhamowała, a wszystko z powodu bana na eventy Valve z powodu ustawiania meczów pod banderą Alsen-Team. Od czasu do czasu można go spotkać na mniejszych polskich lanach, gdzie gra z kolegami.

Snax i Byali nie od początku gry w CS:GO występowali w Virtus.Pro. Wcześniej reprezentowali GF-Gaming z minisem, peetem i SZOSZONEM. Ten ostatni jest prawdopodobnie najmniej znany z całego towarzystwa, choć jeszcze w 2017 roku występował w Polskiej Lidze Esportowej. Mateusz był lubiany wśród czołowych graczy przede wszystkim za swoje wyjątkowe poczucie humoru. Oczywiście bronił się też umiejętności. Sam o sobie mówił, że jest najlepszym aimerem w Polsce. Prawdziwy popis swoich możliwości dał podczas mocno obsadzonego District Pregue, gdzie wraz z GF-Gamign doszli do ćwierćfinału. W 2015 roku zniknął ze sceny na dwa lata. Kiedy wrócił wciąż grał z czołówką, ale na dawny poziom nigdy nie wskoczył. SZOSZON miał papiery na bycie wielkim zawodnikiem, los najwyraźniej napisał mu inny scenariusz.

Zastanawiałem się, którego z graczy BENQ DELTA wymienić tutaj, bo tak naprawdę każdy na to zasługuje – Divinity, ths, drive, myth, sonamed. Delta nigdy nie powróciła na poziom, do jakiego przyzwyczaiła kibiców ze starszej części gry, ale na scenie CS:GO obecna była niecały rok. Wydaje się, że nowe wyzwania przerosły trochę chłopaków, a ze względu na swój wiek odechciało im się poświęcać czas na naukę nowej gry. Szkoda...

Źródło: Esportmania.pl

Tematy

esport

Zobacz komentarze