Gracz ukarany grzywną za ujawnienie poufnych danych Overwatch League

Fissure Foto: Robert Paul / Materiały prasowe

Ujawnianie niepublicznych informacji w esporcie kojarzy się nam wszystkim pewnie z dziennikarzami takimi jak Jacob Wolf czy Jarek "DeKay" Lewis. Jednak w nie tak odległych czasach mogliśmy regularnie liczyć na "przecieki" od graczy. Do tego zwyczaju powrócił Baek “Fissure” Chan-hyung, który został ukarany przez Overwatch League grzywną, za ujawnienie poufnych informacji dotyczących ligi.

26 czerwca tego roku Fissure opuścił szeregi Seoul Dynasty i z niewyjaśnionych powodów przeszedł na emeryturę zostawiając karierę profesjonalnego gracza Overwatch za sobą. Niedługo po ogłoszeniu swojej decyzji światu, były wtedy zawodnik uruchomił swój prywatny stream, żeby porozmawiać z fanami.

Podczas transmisji Fissure zdradził, że do Overwatch League od kolejnego etapu wejdzie "role lock", który zmuszałby drużyny do wystawiania 2 tanków, dwóch healerów i dwóch zawodników "carry".

– Teraz już jestem na emeryturze więc to powiem. Role lock 2-2-2 jest już potwierdzony. Wejdzie w życie od kolejnego etapu – powiedział na streamie Fissure.

Do tej pory o zmianie w przepisach mówiło się nieoficjalnie, a różne media donosiły o potencjalnym "zablokowaniu ról". Oficjalne potwierdzenie nadeszło dopiero kilka tygodni później.

Teraz Fissure ponownie dołączył do ligi, podpisując kontrakt z Vancouver Titans. Wielu fanów zastanawiało się, czy teraz zawodnik poniesie konsekwencję ujawnienia informacji o role locku. Overwatch League nie wydało żadnego oświadczenia, ale strona monitorująca "dyscyplinę" graczy została zaktualizowana o nick Fissure'a.

Okazuje się, że została nałożona na niego kara grzywny w wysokości 3 tysięcy dolarów. Nie jest to pierwszy przypadek gdy zawodnicy Overwatch League karani są w podobny sposób. Wcześniej Lee “Rise” Won-Jae musiał zapłacić tysiąc dolarów za boostowanie kont. Taką samą kwotę musiał zapłacić także Park “Profit” Joon-yeong, który ukarany został za przypadkowe pokazanie środkowego palca na transmisji.

Zobacz komentarze