Znowu pięć map i znowu ten sam wynik. Rogue Esports Club w finale Ultraligi

Rogue Esports Club Foto: Radosław Makuch / Ultraliga

W pierwszym półfinałowym spotkaniu Ultraligi mogliśmy oglądać dwa najlepsze zespoły fazy zasadniczej sezonu drugiego. Rogue Esports Club i devils.one po raz drugi z rzędu spotkały się na tym etapie sezonu w meczu, którego stawką był nie tylko awans do finału, ale tez blet na EU Masters.

Pierwsza mapa zdecydowanie stała pod znakiem dużych nerwów z obu stron i niecharakterystycznych błędów. Każde dobre zagranie obu drużyn goniła decyzja nie tylko błędna, ale i niezrozumiała. Jednak "polski młyn" miał też swoje momenty chwały. Marcin "IBO" Lebuda uratował grę swojej drużynie zdobywając pentakilla i eliminując wzmocnienie barona z zawodników diabłów. Gra dalej przebiegała już raczej spokojnie Rogue czekało aż ich kompozycja z Xayah i Vladimirem osiągnie swój najsilniejszy moment do którego wiele już nie brakowało. Niestety kreatywna kompozycja devils.one nie mogła dłużej dotrzymywać kroku postaciom wybranych przez rywali i to REC wygrało pierwszą mapę.

Druga mapa od początku przebiegała pod dyktando Rogue Esports Club. Marcin "Selfie" Wolski i jego koledzy kontrolowali spotkanie, ale nie byli w stanie uzyskać wystarczającej przewagi, by komfortowo przejść do późniejszych etapów rozgrywki. Z kolei devils.one spokojnie wyczekiwali na swoją szansę i przedmioty w ekwipunku. Wreszcie Tobiasz "Agresivoo" Ciba mógł robić co chciał swoim fenomenalnym Jaxem i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa na drugiej mapie.

Trzecia mapa ponownie w początkowych etapach kontrolowana była przez REC. Jednak i tym razem zawodnicy devils.one zdołali odwrócić losy spotkania. Ponownie Agrsivoo został ohaterem swojej drużyny wygrywając jej walkę drużynową przy smoku, w konsekwencji której DV1 mogło bez przeszkód zdobyć Barona. Od tamtego momentu to devils.one miało przewagę i dość pewnie zmierzało po wygraną. O zwycięstwie przesądziła walka drużynowa na środkowej alei, którą nie dość że "diabły" wygrały w sytuacji 4 vs 5, to w tym samym czasie Agresivoo niszczył bazę Rogue. Tym samym devils.one wyszło na prowadzenie w serii 2:1.

Na czwartej mapie zobaczyliśmy już inne oblicze devils.one. Drużyna zdecydowałą się zagrać kompozycję skupiającą się na wczesnych etapach rozgrywki wybierając m.in. Luciana na dolnej alei. Z kolei Rogue postawiło na skalowanie i to się im opłaciło. Mimo początkowych problemów od mniej więcej 25 minuty Selfie i jego koledzy kontrolowali przebieg spotkania i pewnie zamknęli rozgrywkę. O ostatecznym wyniku zadecydować miała piąta mapa.

Piąta mapa w Polsce oznacza tylko jedno. Obie formacje zdecydowały się na prawie całkowity scaling. Rogue wbrało Gankplanka, Vladimira i Tristanę, a devils.one grało Corkim, Xayah i Rumblem. Ze względu na wybór tego ostatniego przewagę w środkowych etapach rozgrywki miały diabły, jednak w zamian w późniejszych etapach spotkania to REC miało prezentować się lepiej. Ten właśnie scenariusz sprawdził się niemal co do joty. Mimo początkowej przewagi i jednego Barona na korzyść devils.one to Rogue wyszło z tej rywalizacji zwycięsko. Około 30. minuty ich kompozycja była już zbyt silna i diabły po raz kolejny musiały uznać wyższość rywali.

Zobacz komentarze