Zaczynamy fazę grupową MSI! O co gra każdy z zespołów?

MSI 2019 Foto: Riot Games

Podczas MSI mistrzowie z wszystkich regionów z całego świata rywalizują o tytuł najlepszego z najlepszych. Po fazie play-in w grze pozostała już tylko najlepsza szóstka. Stawka jest jednak zdecydowanie większa niż tylko puchar w klubowej gablocie. O co gra każda z drużyn i jaki wynik będzie dla niej sukcesem?

G2 Esports

Po europejskich mistrzach nie wiadomo czego się spodziewać. W play-offach LEC byli nie tyle lepsi od Origen, ile sprawili, że ich główni rywale do tytułu wyglądali na zbieraninę przypadkowych graczy (i to niezbyt dobrych). Problemem jest jednak stan zdrowia wspierającego Mihaela "Mikyx" Mehla. Prawdopodobnie najlepszy gracz na swojej pozycji w Europie zmaga się z kontuzją nadgarstka i nie wiadomo czy będzie mógł zagrać w turnieju. Dlatego też G2 trzeba oceniać jako 2 drużyny. Z Mikym TOP 4 to minimum, a można nawet realnie wierzyć w trofeum. Bez słoweńskiego wspierającego półfinał będzie dobrym wynikiem i trudno oczekiwać więcej.

SK Telecom T1

Największy ciężar spoczywa prawdopodobnie na barkach koreańskiej drużyny. Oczekiwania fanów są ogromne. Pamiętajmy, że gdy SKT przeżywało najgorszy rok w historii swojej dywizji League of Legends, inne drużyny, które w ich miejsce reprezentowały region, zawiodły na całej linii, nie wygrywając ani jednego trofeum w sezonie ósmym. Co gorsza, zupełnie jak w filmowym uniwersum Marvela, wszystkie puchary niczym kamienie nieskończoności powędrowały w ręce ich odwiecznych rywali zza morza - chińskiej ligi LPL. Teraz Korea do walki wysyła swój nowy super-team, który ma za zadanie przywrócić status quo i zapewnić LCK miano najlepszego regionu na świecie.

Invictus Gaming

Mistrzowie świata muszą wygrać. Nie ma innej opcji. W przeciwnym razie mogą nie wracać do Chin. LPL jako region czekał i marzył o zdetronizowaniu Korei od 2012 roku. Wreszcie po latach niepowodzeń i czasem dość kompromitujących porażek fani doczekali chwili upragnionego triumfu. Ich drużyny wygrały MSI, Rift Rivals i Worldsy, a wisienką na torcie jest złoty medal Asian Games, którego nikt nie będzie mógł im odebrać przez kolejne trzy lata. IG jest niezwykle mocnym zespołem, w którym ciężko szukać jakichś wad. Może czasem są zbyt agresywni. Pokarać ich za to mogą jedynie najlepsi z najlepszych, ponieważ Invictus Gaming reprezentują jedni z najlepszych zawodników na świecie.

Team Liquid

Amerykański zespół znajduje się w mocno specyficznej sytuacji. Z jednej strony, gdyby doszli do finału, o sensacji nie byłoby mowy. Team Liquid ma w swoich szeregach zawodników, którzy od lat dominują w rozgrywkach LCS, a latem do tego zestawu dołożyli byłego mistrza świata i półfinalistę Worldsów z 2018 roku. Ich region dawno nie widział tak mocnej pod względem nicków drużyny. Z drugiej strony wszyscy wiemy, że LCS nie jest ligą, której trzeba się obawiać na scenie międzynarodowej, a amerykańscy mistrzowie od 2016 roku nie wyszli z grupy na żadnym międzynarodowym turnieju. Team Liquid może praktycznie tylko zyskać, jednak ewentualny brak awansu przynajmniej do TOP 4 będzie trzeba uznać za kompletną porażkę.

Flash Wolves

Wilki nie są już tym zespołem co dawniej. Nie zobaczymy już w ich szeregach legendarnych zawodników od lat związanych z organizacją. Mimo że Huang "Maple" Yi-Tang i Hu "SwordArT" Shuo-Chieh występują teraz w Chinach, nie przeszkodziło to Wilkom w dalszej dominacji swojego regionu. Flash Wolves od siedmiu splitów nieprzerwanie królują w LMS. Jest to najdłuższa taka seria na świecie. Pozostaje jednak pytanie, co z tego? Jeśli spojrzymy, jak poradził sobie region na ostatnich mistrzostwach świata, to zobaczymy mierny wynik 3:15 w fazie grupowej. Poza Flash Wolves żadna ekipa nie wygrała nawet mapy. Czy odejście kluczowych zawodników i słabość ligi dają nam wystarczające powody, by uznać ewentualne miejsce wilków w TOP 4 za duży sukces? Jak najbardziej tak.

Phong Vu Buffalo

Bawoły już teraz są jednymi z wygranych tego turnieju. Po raz trzeci z rzędu zespół z Wietnamu przeszedł fazę play-in na MSI. Co więcej, za każdym razem była to inna organizacja, co tylko pokazuje siłę drzemiącą w VCS. Sama liga powstałą dopiero w 2018 roku po odłączeniu się od GPL. Dlatego też każda mapa wygrana przez Phong Vu Buffalo będzie sukcesem i kolejnym bodźcem do rozwoju dla regionu.

Faza grupowa turnieju rozpocznie się w piątek, 10 maja o godzinie 12:00. Spotkaniem inauguracyjnym będzie mecz G2 Esports vs SK Telecom T1. Harmonogram MSI znajdziecie tutaj.

Zobacz komentarze