Wyniki dobre, ale z grą było różnie. Dobry początek EU Masters dla Polaków

devils.one i Rogue Esports Club Foto: Ultraliga

Mimo że w pierwszych meczach fazy grupowej EU Masters polskie ekipy były faworytami w swoich spotkaniach można było mieć powody do niepokoju. W fazie grupowej każdy błąd może okazać się zabójczy, a w obecnym sezonie zwłaszcza serie BO1 są niezwykle przewrotne. Jednak na szczęście ani Rogue Esports Club, ani devils.one nie powinęła się noga i obie formacje dopisały na swoje konto po punkcie.

Ostatnimi czasy ciężko jest ufać akademii Rogue. Ta drużyna gdzieś zatraciła ten spokój i pewność, który pozwolił jej wygrać fazę zasadniczą Ultraligi z wynikiem 13:1. Pamiętamy przecież jak pewnie REC rozmontowywało rywali w naszych rodzimych rozgrywkach, a CP Sparks to formacja, której zdecydowanie bliżej poziomem do ACTINA PACT i Wisły Płock niż devils.one i Illuminar Gaming.

Z drugiej jednak strony włoscy zawodnicy i drużyny mają w sobie tą odrobinę szaleństwa, za którą wszyscy pokochali w zeszłym roku Daniele "Jiizuke" di Mauro, który jest jednym reprezentantem Włoch na poziomie LEC. I tego właśnie aspektu chwyciło się Sparks, by zaskoczyć Rogue.

Syndra i Pantheon na dolnej linii, Lux na midzie oraz Sion na topie nie jest czymś, przeciwko czemu grasz na co dzień. I to było widać. Zawodnicy CP Sparks dobrze rotowali po mapie i wyłapywali graczy Rogue, którzy trochę gubili się w tak szybko rozgrywanym meczu. Jednak mimo przewagi w zabójstwach i wieżach widać było kto jest lepszym zespołem.

Mimo tego, że przez większość spotkania byli zepchnięci do defensywy, zawodnicy Rogue Esports Club utrzymywali stratę w złocie na poziomie mniej więcej tysiąca sztuk złota, a także w odpowiednich momentach wykorzystywali globalne i pół-globalne umiejętności ostateczne swoich postaci, by skutecznie ukarać rywali za błędy. Gdy Rogue wygrało walkę 5 vs 5 przy Baronie i zdołało podjąć "fioletowe wzmocnienie" jasne stało się, że tego spotkania Polacy już nie przegrają.

W Rogue Esports Club problemy wciąż są te same. Drużyna za bardzo polega na skalowaniu i po prostu byciu lepszymi mechanicznie od rywali. Trochę lepiej rozegrane walki drużynowe przez CP Sparks mogły zapewnić im zwycięstwo. Jednak już nie raz i nie dwa widzieliśmy polską drużynę, która gra pięknie, ale przegrywa spotkanie. Dlatego nie mamy powodów do narzekania. Pierwszy krok w stronę ćwierćfinału wykonany, teraz pora na kolejny. A stylem będziemy martwić się po turnieju.

Problemów Rogue nie ma za to devils.one. Mistrzowie Ultraligi już z Matislawem w składzie pewnie rozbili litewskich rywali, a sam Matislaw został wybrany MVP meczu. Był to wybór oczywisty i w pełni zasłużony. Po troszeczkę wolniejszych pierwszych minutach, midlaner devils.one co chwilę wysadzał kogoś w powietrze umiejętnością ostateczna Syndry.

Mecz z eNsure trwał nieco ponad 25 minut. Litwini zdobyli tylko dwa zabósjtwa, Rift Heralda oraz jednego smoka oceanicznego. To tyle. Poza tym ich rola sprowadzała się do statystowania na Summoner's Rift.

Dzisiaj przed polskimi zespołami kolejne mecze, które trzeba wygrać. Rywalami Rogue będzie portugalskie For The Win, natomiast devils.one zmierzy się z czeskim eSuba, które na początku września diabły dwa razy rozbiły 2:0 w ramach ESL Euro Cup. Czeka nas więc scenariusz podobny jak pierwszego dnia. Zespoły z Ultraligi będą wyraźnymi faworytami i zniszczenie Nexusa rywali jest ich obowiązkiem. Z kolei niepowodzenie może opkazać się zabójcze, ponieważ z najtrudniejszym rywalem w grupie, mierzą się na końcu.

Mecze polskich zespołów rozegrane będą po sobie, a pierwszy z nich (REC vs FTW) zaplanowany jest na godzinę 21:00. Transmisja w języku polskim dostępna jest na Polsat Games.

Zobacz komentarze