Worlds 2020: Od 2:0 do 2:3. Fnatic przegrywa z TOP Esports

TOP Esports Foto: Zhang Lintao / Riot Games

Po dwóch bratobójczych pojedynkach w pierwszych spotkaniach ćwierćfinałowych Worlds 2020 wreszcie przyszła pora na starcia między regionami. Tym razem Fnatic, drużyna Oskara "Selfmade'a" Boderka, podejmowała TOP Esports, mistrzów LPL.

Fnatic nie zamierzało oddać serii bez walki i już na pierwszej mapie wrzuciło kamień w tryby maszyny, którą do tej pory było TOP Esports i wybrało Singeda dla Bwipo. Wybór ten sprawdził się w 100%, ale na szczególną uwage zasługiwała dolna aleja, która w sytuacji 2 vs 2 zdobył pierwsza krew, a Hylissang grał jak natchniony Rakanem.

Przez długi czas sytuacja w złocie była wyrównana, ale Fnatic czuło się lepiej i wygrywało pomniejsze potyczki na mapie, a także dominowało w walkach drużynowych. W końcu udało im się przejąć Barona, który powiększył ich przewagę i TOP w końcu skończyły się opcje i pierwsza mapa trafiła na konto wicemistrzów Europy. Na szczególną uwagę zasługuje słaby występ JackeLove'a, który nie zdobył ani jednej eliminacji, a jego rywale wykluczyli aż sześć razy.

Druga mapa była już dużo bardziej tradycyjna, w kwestii wyborów postaci, ale po raz kolejny niespodziewanie olbrzymia różnica pojawiła się na dolnej alei. Yuyanjia zginął wielokrotnie oddając olbrzymią przewagę Fnatic, które skrzętnie z niej korzystało.

Wicemistrzowie Europy przejęli w tej grze dwa Barony, duszę smoka ognistego i Elder Drake'a, z którego pomocą zniszczyli nexus rywali. TOP nie miało żadnej odpowiedzi na tak dysponowane Fnatic, które do sprawienia sporej niespodzianki potrzebowało już tylko jednego zwycięstwa.

Na trzeciej mapie znów oglądaliśmy nieortodoksyjne wybory postaci, ale tym razem w dżungli. TOP zdecydowało się na Lee Sina, a Fnatic odpowiedziało Kha'Zixem. Jednak to nie leśnicy byli najważniejsi we wczesnych etapach spotkania. Pierwszą krew w pojedynkę na topie zdobył 369, Fnatic kontynuowało gnębienie dolnej alei, ale to TOP w 10 minucie miało 1.5 tysiąca sztuk złota przewagi.

Tym razem Fantic nie dało rady zatrzymać rozpędzających się rywali. TOP dominowało na całej mapie systematycznie niszcząc kolejne wieże Fnatic. Już po kilku minutach ich przewaga sięgnęła 7 tysięcy sztuk złota i jasne było, że Fnatic do tego meczu już nie wróci, a my zobaczymy przynajmniej jeszcze jedną mapę.

Na szczęście trzecia mapa nie miała negatywnego wpływu na wicemistrzów Europy. Dolna aleja znów wsiąkała krwią duetu TOP Esports, którzy raz po raz byli eliminowani czy to w pojedynku 2 vs 2, czy przy wsparciu reszty zespołu. Jednak mistrzowie LPL nie składali broni. Karsa dwoił się i troił na Nidalee, ale to Fnatic lepiej grało mapą, przejmowało smoki i miało niedużą przewagę w złocie.

Ostatecznie jednak na nic się to zdało Europejskiej formacji. Walki drużynowe TOP były zbyt dobre. Od pewnego momentu Fnatic po prostu nie było w stanie przebić się przez Siona, a reszta zawodników TOP powoli, ale systematycznie eliminowała rywali. Jeden Baron w 24 minucie wystarczył, żeby TOP nacisnęło środkiem i zniszczyło nexusa rywali wyrównując stan serii.

Niestety to było wszystko, na co stać było Fnatic. Piąta mapa była od pierwszych minut pod kontrolą TOP Esports. Karsa znów dominował na Lee Sinie, Knight siał postrach Sylasem, a JackeyLove unikał każdej umiejętności rzuconej w jego stronę na Ezrealu.

Niestety rozpędzone TOP było dla Fnatic po prostu za mocne. W 22 minucie mistrzowie LPL wygrali walkę drużynową przy swoim trzecim smoku oceanicznym, po czym bez problemu przejęli Barona i z jego pomocą zniszczyli nexus rywali.

Zobacz komentarze