Worlds 2019: SKT pokonane. Jankos i G2 Esports w finale mistrzostw świata!

Jankos Foto: Colin Young-Wolff / Riot Games

"Przedwczesny finał" i "najważniejsza seria w tym sezonie" tak przez tydzień mówiliśmy o półfinałowym pojedynku G2 Esports z SKT T1. Obie drużyny przed turniejem fani wymieniali jednym tchem, jako faworytów do zdobycia Pucharu Przywoływacza. Wreszcie mieliśmy zobaczyć rewanż za półfinał tegorocznego MSI i po raz drugi w tym sezonie zobaczyć serię BO5 pomiędzy dwoma najlepszymi zespołami na świecie.

Jeśli myśleliście, że w szachy League of Legends można grać tylko w Teamfight Tactics to się pomyliliście. Pierwsza mapa serii półfinałowej przypominała pojedynek mistrzów, którzy nie popełniali błędów, a na każdy ruch rywala odpowiadali kontrą. Przez praktycznie całą rozgrywkę równica w złocie między zespołami nie przekraczała 3 tysięcy. Jedyne co się w tej grze liczyło, to dobre decyzje. Złoto i przedmioty nie miały znaczenia.

W 26 minucie zespoły po raz kolejny zdecydowały się na wymianę neutralnych obiektów na mapie. SKT przejęło Barona, podczas gdy G2 zdobyło inhibitor na dolnej alei. Koreańczycy cały czas próbowali wymusić walkę drużynową, ale G2 nie dawało się sprowokować i wytwarzało presję na bocznych alejkach. Wreszcie w 34 minucie dwie drużyny starły się decydującym pojedynku, z którego zwycięsko wyszło G2 i zniszczyło pierwszy nexus w serii.

Druga rozgrywka zaczęła się dużo dynamiczniej niż pierwsza. Już w drugiej minucie inwazja G2 na niebieskie wzmocnienie spotkała się z odpowiedzią SKT. Obie drużyny wymieniły się zabójstwami jednak podczas gdy pierwszą krew zdobył Mikyx, eliminacja dla SKT trafiła na konto Fakera. Co więcej, w europejskiej formacji upadł Jankos, co opóźniło polskiego leśnika w nakładaniu presji na mapie.

Po dynamicznym początku gra, podobnie jak na pierwszej mapie, uspokoiła się. Wreszcie w 20. minucie SKT zdecydowanie wygrało walkę drużynową i wydawało się, że to będzie moment, w którym zdobędą Barona. Mistrzowie LCK jednak nie zdecydowali się na to zagranie, a zamiast tego zdobyli kolejną eliminację na Capsie, co kosztowało ich wewnętrzną wieżę na środkowej alei. Już kilka minut później G2 spóźniło się z rotacją i SKT zdobyło fioletowe wzmocnienie.

Tym razem SKT nie zaliczyło wpadki z Baronem i wykorzystało swój moment siły na zniszczenie inhibitora na środkowej alei. To był też pierwszy raz w serii gdy, któraś ze stron miała wyraźną przewagę w złocie. Próba wyeliminowania Khana na dolnej alei spaliła na panewce i kosztowała europejską formację dwóch zawodników. To pozwoliło SKT na zdobycie drugiego Barona i mimo heroicznej walki G2, koreańska drużyna wyrównała stan rywalizacji w serii.

Trzecia mapa znów zaczęła się od dużej dawki akcji. Wonder był eliminowany na górnej alei, ale na szczęście dla europejskiej formacji top laner zdołał wrócić do gry. Rywalizacja znów wyrównała się jednak już w 21 minucie SKT wyeliminowało na bocznej alei dwóch zawodników G2 i zdobyło Barona. Jednak podobnie jak na pierwszej mapie fioletowe wzmocnienie nie zdało się na nic. G2 wygrało walkę drużynową i zatrzymało natarcie Koreańczyków zanim to jeszcze na dobre się zaczęło.

Wreszcie w 31 minucie po raz kolejny SKT zdobyło Barona, który okazał się ich zgubą. G2 wygrało walkę pozostawiając przy życiu tylko Fakera, który zachował wzmocnienie. To jednak nie miało już znaczenia. Jankos i jego zespół byli już w tym momencie po prostu lepszą ekipą. Wygrli kolejną walkę drużynową i mimo tego, że Teddy robił wszystko, by uchronić swój nexus, to G2 wygrało trzecią mapę ponownie wychodząc na prowadzenie w serii.

Czwarta mapa rozpoczęła się fantastycznie dla G2. Już w trzeciej minucie pierwszą krew zdobył Jankos na dolnej alei eliminując Teddy'ego po agresywnym wejściu dolnej alei mistrzów LEC. Koreańczycy jednak szybko odpowiedzieli przerywając próbę przejęcia smoka przez polskiego leśnika i zdobywając swoją pierwszą eliminację na czwartej mapie.

Mimo że to europejska drużyna rozpoczynała zagrania na mapie, to SKT wychodziło z nich korzystniej. Głównie korzystał na tym Faker, który zdobywał kolejne eliminacje stając się coraz groźniejszy. Gdy wydawało się już, że zaraz Koreańczycy przełamią G2, mistrzowie MSI fantastycznie rozegrali walkę drużynową i wrócili do gry.

Niestety kolejna walka drużynowa nie wyglądała już tak dobrze dla G2. Mimo że Jankos znów odizolował Fakera to pozostałą czwórka zawodników europejskiej formacji przegrała z czwórką SKT i straciła Barona. G2 byo przyciśnięte do muru, jednak tak jak w każdej z pozostałych map w tej serii byli oni w stanie wygrać walę 5 vs 5 w swojej bazie i przedłużyć rozgrywkę.

W końcu w w 31 minucie G2 zdobyło swojego pierwszego Barona w całej serii po tym, jak Faker nie dał rady wyeliminować przed startem walki drużynowej Perkza, co przypłacił swoim życiem. Kilka minut wcześniej niewiele brakowało, by SKT wyrównało stan rywalizacji. Ale teraz z wzmocnieniem Nashora to mistrzowie Europy byli na prowadzeniu. Mimo że SKT odparło natarcie G2 to nie wystarczyło. Mistrzowie MSI odparli kontrnatarcie 4 vs 5 i przypieczętowali losy tego półfinału.

Teraz przed Jankosem i G2 Esports ostatnie zadanie. W niedzielę 10 listopada zmierzą się oni w wielkim finale Worlds 2019 z chińskim FunPlus Phoenix. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 13:00.

Źródło: Materiały własne

Zobacz komentarze