Wallhack w LoLu? Tak to wygląda na chińskim serwerze

Wallhack w LoLu Foto: YouTube/Vandiril

Serwery League of Legends w Europie czy Stanach Zjednoczonych są naprawdę dobrze zabezpieczone przed cheaterami. Oczywiście czasem komuś uda się obejść zabezpiecznia, ale zwykle po kilku dniach luka w systemie zostaje zapełniona i cheat przestaje działać. Jednak nie w Chinach.

Znany YouTuber Vandiril ostatnio opublikował wideo, na którym gracz z chińskiego serwera ma załadowanego wallhacka i dużo więcej.

Jak sami widzieliście te cheaty nie tylko pozwalają graczowi widzieć gdzie są jego rywale, oddalić kamerę tak, że ma wizję na całej mapie, ale też pokazuje czas odnowienia na wszystkich umiejętnościach rywali.

Jak to możliwe, że nikt tego nie wykrył? To bardzo proste. W Chinach jest ponad 25 serwerów i miliony graczy. Po prostu nie sposób tego wszystkiego zabezpieczyć i sprawdzić. A to stwarza idealne warunki do cheatowania.

Sam Vandiril porusza także ważną kwestie w wideo pytając, jak udowodnić takiemu graczowi, że oszukuje? Przecież wszyscy wiemy, że Thresh czy Blitzcrank czasem po prostu grają jak natchnieni i trafiają hooka za hookiem. Nie jest to w końcu wykorzystanie Xeratha, który zabija wszystkich rywali z fontanny, czy Viktora, który zawsze używa pola grawitacyjnego gdy rywala za bardzo się do niego zbliży. Jeśli taki gracz będzie ostrożny, może zajść naprawdę wysoko w solo kolejce i możliwe, że nigdy nie poniesie konsekwencji.

Zobacz komentarze