"Nie jest tak, że zawsze jestem dobrym gliną...". Jak wygląda praca nad problemami esportowców?

Jakie wyzwania stoją przed graczami i z jakimi problemami najczęściej się mierzą? Co jest trudniejsze – kontrola emocji czy praca nad toksycznością lub wypaleniem? Jakie są różnice między światem sportu a esportu? O tym opowiada nam pracująca z esportowcami Performance Coach and Behavior Analyst, Urszula Klimczak.

Paweł Gościniak: W Polsce sama psychologia kojarzy się raczej negatywnie, a co dopiero w połączeniu z esportem.

Urszula Klimczak: To prawda. Młodzi ludzie mylą psychologię z psychiatrią i nie rozumieją, co robi taka osoba jak ja. Jako performance coach staram się wydobyć maksymalny potencjał z zawodników. Nie jestem osobą, która sadza na przysłowiowej kozetce i wypytuje o różne rzeczy, aczkolwiek bardzo często gracze sami chcą się ze mną podzielić swoimi problemami. Rozmawiamy często o wszystkim, od pracy po sprawy prywatne i cieszy mnie jak się otwierają, bo w dużej mierze są to jednak rzeczy, które wpływają na to, jak oni grają. Jeśli mój zawodnik ma spokojną głowę i nic go nie trapi, to przekłada się na wyniki. Jeśli po drodze pojawi się jakiś problem i jestem w stanie pomóc mu się z nim uporać, to tym lepiej.

Czy wśród psychologów jest podział między tymi sportowymi a tymi, którzy wybierają świat esportu?

Na początku trzeba zaznaczyć, że nie ma jeszcze specjalizacji “psycholog esportowy.” Moja specjalizacja to psychologia biznesu i w dużej mierze właśnie ta wiedza jak i doświadczenie pomagają mi w pracy.

Czy panuje tu podział, ciężko powiedzieć, ponieważ komunikacja między nami jest. Faktem jest, że nie ma wspólnych konferencji, bo myślę, że na razie oba środowiska uczą się od siebie. Zauważyłam jednak, że czasami specjaliści z zakresu psychologii sportu patrzą na esport negatywnie i tak też podchodzą do zawodników. Często próbują forsować utarte w sporcie schematy, nie dopasowując ich do esportu. Myślę, że nie można kopiować wszystkiego z psychologii sportu. Trzeba dopasować siebie jako specjalistę do tego, czego potrzebuje drużyna. Jeśli ktoś wkracza do esportu z negatywnym nastawieniem, to będzie źle odebrany.

Zresztą pamiętam taką sytuację, gdy trener sportowy objął stanowiska trenera esportowego. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było wrzucenie oficjalnego tweeta z informacją, że świat esportu nigdy nie będzie dla niego tym, czym jest sport. Szybko stracił zaufanie wszystkich graczy i organizacji. Utrzymał się w tej roli przez trzy miesiące, po tym czasie został zmuszony do odejścia. Taka sytuacja pokazuje, że nie ma jeszcze zrozumienia między tymi dwoma środowiskami. Trochę to jeszcze potrwa, zanim osoby specjalizujące się w sporcie dostrzegą potencjał w świecie esportu i zbieżność wielu tematów.

Urszula Klimczak Foto: Fot. Michał Konkol / Materiały prasowe x-kom team

Widzi pani duży potencjał we współpracy środowiska sportu i esportu?

Oczywiście. Sama bardzo dużo czerpię od niektórych trenerów sportowych. To świetna i przydatna wiedza w mojej pracy. Potencjał jak najbardziej jest, musimy teraz poczekać na efekty przyszłych wspólnych konferencji, a słyszałam, że pojawią się już w tym roku.

Współpracowała pani w swojej karierze z graczami, z którymi nie mogłaś sobie poradzić, ponieważ byli zbyt zamknięci w sobie?

Oczywiście. Zdarzało się tak, że osoba była tak zamknięta i niechętna do współpracy, że pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy, było posadzenie zawodnika na ławce, żeby mu pokazać, że musi zmienić postawę, bo inaczej zatrzyma swoją karierę i rozwój. Nie jest tak, że zawsze jestem dobrym gliną. Najważniejsze jest dla mnie dobro całego zespołu. Jeśli widzę, że jeden z nich ciągnie drużynę na dno, zrobię wszystko, żeby mu pomóc, ale on również musi wykazać chęci do współpracy. Gdy ich nie ma, muszę szukać innych sposobów na to, aby zespół na tym nie ucierpiał.

Z czego najczęściej wynika takie zamknięcie w sobie?

Wynika to z tego, że czasami gracze, szczególnie ci, którzy mają zbudowany swój fanbase, są w momencie, w którym przychodzi moment “jestem najlepszy, wiem najwięcej i to ja jestem osobą, która podejmuje decyzje”. Tak nie jest. To są gry zespołowe i każdy jest tak samo ważny i ma tyle samo do powiedzenia. Moment, w którym zawodnik przestaje szanować kolegów z drużyny to moment mojej ingerencji i trzeba nad tym popracować właśnie jako zespół.

Toksyczność często przewija się w zespołach esportowych?

To zależy. Gdybyś zapytał mnie o to trzy lata temu, kiedy pracowałam z młodymi, dopiero zaczynającymi swoją karierę osobami, to powiedziałabym, że tak. Dziś patrzę na zespoły bardziej dojrzałe i widzę, że wiedzą co chcą osiągnąć. Rozumieją, iż toksyczne zachowanie do niczego dobrego nie prowadzi – szybciej rozpadnie się przez nie drużyna, niż poprawią oni wyniki. Identycznie wygląda to w świecie CS-a i LoL-a. Na poziomie profesjonalnym nie jest to częste zjawisko, ale w przypadku matchmakingów czy kolejek solo już tak. Tam gracze mogą sobie na to pozwolić, ale raczej nie dotyczy ten temat profesjonalistów.

Team ROCCAT Foto: ROCCAT

Z perspektywy psychologa, jaka jest różnica między graczem LoL-a a CS:GO?

Różnica jest naprawdę duża. W CS-ie są rundy i pauzy w trakcie gier, a to daje im większe pole do zresetowania się i złapania oddechu. Z drugiej strony zawodnicy odczuwają większą presję, bo rundy są bardzo krótkie i tak naprawdę jeden błąd kosztuje drużynę punkt. W LoL-u ta jednorazowa pomyłka nie jest taka bolesna dla zespołu, ponieważ w trakcie gry można próbować ją naprawić jeśli nie jest krytyczna. To zupełnie inna praca i podejście do zawodników. Wiadomo, że teorie dotyczące wytrzymałości czy stresu się pokrywają, ale muszę dopasowywać je do ich potrzeb indywidualnych czy w LoL-u czy w CS-ie.

Co jest największym wyzwaniem dla gracza, czymś, co trudno mu w sobie zmienić?

To zależy, w dużej mierze to kwestia osobowości, nawyków itp. Jeśli miałabym szukać rzeczy, nad jakimi najczęściej pracuję, to byłoby to kontrolowanie emocji. Kiedy są one pozytywne, to jest to super, bo nakręca całą drużynę. Jednak gdy zespół przegrywa, te emocje stają się negatywne i wpływa to na wszystkich. Kolejnym częstym aspektem jest zaufanie. W trakcie gry zdarza się, że ono podupada i ciężko to później naprawić. Wyzwania zależą od tego, w jakim wieku są esportowcy, jak bardzo są dojrzali i to, jakie cele chcą osiągnąć. Cele są najważniejsze i to one decydują o tym, jakie przeszkody po drodze do ich osiągnięcia napotkają zawodnicy. 

W jaki sposób gracze pracują nad wypaleniem?

Profesjonaliści inaczej patrzą na kwestię wypalenia. Wiemy, że gdzieś jest ten limit. Pracują nad tym zarówno gracze, jak i organizacje. Podczas pracy z jedną z organizacji zauważyłam ciekawą rzecz. O godz. 12 w nocy wi-fi w biurze wyłączało się i zawodnicy musieli albo wyjść, albo zająć się rozmową czy strategiami, czy też graniem... w planszówki. Mieli mnóstwo rzeczy do roboty, jeśli jeszcze nie chciało im się spać. Organizacja zazwyczaj od samego początku planuje dzień zawodnikowi i dba o to, żeby nie doszło do wypalenia. 

Poza tym ja kontroluję czas pracy zawodników, aby utrzymać ich w formie. Jeśli widzę, że drużyna dużo trenuje danego dnia, upewniam się, żeby mieli też odpowiednio dużo czasu wolnego. Potrzebują chwili na to, żeby odpocząć. Dzięki takiej przerwie znowu chcą grać na pełnych obrotach. To tak jak z jedzeniem codziennie ulubionej pizzy – przez pierwsze dni jest smaczna, ale po kilku się przejada. Na wypalenie wpływają też rzeczy, które robimy poza grą – partner, studia, znajomi, kino. To kwestie, które dla każdego z nas są ważne. Organizujemy ich kalendarz tak, żeby mieli na nie czas, bo ich brak przyczynia się właśnie do wypalenia. 

A jaka jest jedna rzecz, którą każdy gracz może wprowadzić od ręki i przełoży się ona na jego wyniki?

Powinien stawiać sobie osiągalne cele. Jeśli cel jest nieosiągalny, to poddamy się po drodze, a w tym nie o to chodzi. Najlepiej stawiać sobie cele bardziej rozwojowe. Dzięki takim zamiarom gracz będzie wchodził stopniowo na wyższy poziom. Poza tym warto znaleźć sobie drużynę i sumiennie trenować jako zespół, bo rywalizacja solo bez zespołu nie prowadzi do kariery esportowej, a wręcz przeciwnie oddala młodych ludzi od niej.

Wszystkie artykuły dotyczące akcji znajdziesz na lepsiwgrze.esportmania.pl

Strategicznym partnerem akcji #Lepsiwgrze jest G2A.COM

G2A logo Foto: Materiały prasowe

Tematy

x-kom team

Urszula Klimczak

psychologia

sport

rogue

fnatic

tsm

Counter Strike: Global Offensive

league of legends

innocent

reatz

GG League

Game Clash Masters

Lepsiwgrze

Zobacz komentarze

#lepsiwgrze

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej