Plan minimum wykonany. Rogue wygrywa i zmierzy się z G2

Inspired Foto: Riot Games

Spotkanie Rogue z Schalke miało wyłonić kto powalczy w następnej rundzie z G2 o awans do finału. Obie ekipy przegrały po jednej serii w play-offach, lecz w zupełnie innym stylu. Schalke zdobyło serca fanów walcząc do piątej mapy z G2, Rogue natomiast zawiodło wielu kibiców przegrywając 1-3 na MAD Lions. Teraz jednak nie było czasu na błędy - przegrany musiał pożegnać się z wiosennymi play-offami LEC.

Rogue vs Schalke g1 Foto: Youtube/PolsatGames

Zaczęło się bardzo ciekawie, szczególnie ze strony Rogue. Pojawiła się dosyć rzadko widywana Ashe, a do tego zyskująca popularność Karma na topie. Dodajmy do tego Tristanę na midzie, a otrzymamy dosyć niekonwencjonalny, ale bardzo dobrze wyważony draft. Schalke zdecydowało się zacząć klasycznie, przy okazji wybierając sobie korzystny matchup na górnej alei.

Niestety o samej grze nie można już napisać aż tak dużo. Oba zespoły podeszły do niej z widocznym respektem i nikt nie chciał za bardzo ryzykować. Spójrzmy prawdzie w oczy - pierwsza mapa była nudna jak flaki z olejem, co bardzo pasowało Rogue. Wygrali oni jedną, ale za to kluczową walkę drużynową i zapewnili sobie prowadzenie 1:0 w serii.

Rogue vs Schalke g2 Foto: Youtube/PolsatGames

W drugiej grze Schalke musiało wymyślić coś nowego w drafcie. Świetnym pomysłem okazał się Nocturne na topie, który ewidentnie zrobił różnicę. Poza tym, Abbedagge na Ryzie poradził sobie bardzo dobrze, przez co Hans sama miał bardzo trudne życie.

Zaczęło się o wiele inaczej niż w pierwszej grze. Obie ekipy nie chciały odpuścić nawet skrawka mapy, a walki o obiekty neutralne były na porządku dziennym. Jak się jednak okazało, raz po raz lepiej wychodziło na tym Rogue, które w 20 minucie miało ponad 1,5 tysiąca złota przewagi.

Sytuacja obróciła się jednak o 180 stopni w ciągu najbliższych minut, a Schalke ewidentnie przejęło inicjatywę. Kilka wygranych walk drużynowych z rzędu sprawiło, że wyszli na prowadzenie w zabójstwach, smokach i przede wszystkim w złocie. Rogue próbowało z całych sił, jednak ich przeciwnicy z każdą minutą byli coraz silniejsi. Ostatecznie, Schalke grało bardzo zachowawczo i skończyło grę dopiero po 40 minucie.

Rogue vs Schalke g3 Foto: Youtube/PolsatGames

W trzeciej grze seria zaczynała się właściwie od nowa. Schalke znowu wybrało sobie korzystny matchup na topa, Rogue natomiast położyło priorytet na Hecarimie oraz duecie na dolnej alejce. Obie kompozycje wydawały się kompletne i można było odnieść wrażenie, że o wszystkim zaważy ich egzekucja.

Schalke postanowiło tym razem zaczął bardzo aktywnie i to na ich konto powędrowała pierwsza krew. Chwilę później jednak wydarzyła się istna tragedia, a Schalke przegrało walkę na bocie i oddało dwa zabójstwa. Od tego momentu to właśnie Rogue było w gazie i naciskało na rywali kolejnymi proaktywnymi ruchami na mapie.

Schalke próbowało odpowiadać, jednak ich rywale byli ciągle krok przed nimi. W 20 minucie mieliśmy już 5 tysięcy złota przewagi dla Rogue i wydawało się, że to oni zdobędą prowadzenie w serii. Mimo wielu dziwnych decyzji po drodze, prognozy te okazały się słuszne i Rogue w 34 minucie zniszczyło nexus rywali.

Rogue vs Schalke g4 Foto: Youtube/PolsatGames

Rogue prezentowało się coraz lepiej i wydawało się, że gra czwarta może być ostatnią w serii. Ponownie zobaczyliśmy Kai'sę dla Neona oraz Ryze'a dla "Abbe", natomiast wszystkie oczy były skierowane na solo linie Rogue. Larssen na Lucianie oraz przede wszystkim Odoamne na swoim kultowym Kennenie to wybory, które mogły zrobić różnicę.

Schalke znowu zaczęło zdobywając pierwszą krew na bocie, a Rogue mimo bardzo silnym linii nie potrafiło wypracować sobie przewagi. Przełom nastąpił po walce na topie, gdzie Inspired i spółka zdobyli kilka zabójstw. Zaczęli oni wtedy nabierać rozpędu, co doprowadził do Barona w 22 minucie.

Od tego momentu gra wydawała się skończona, jednak jak to w League of Legends bywa, nic nie jest pewnikiem. Rogue chciało wziąć za dużo i zostało za to srogo ukarane. Schalke wygrało walkę i zapewniło sobie trzeciego smoka. Mimo różnicy 4 tysięcy złota gra wydawała się na ostrzu noża. Wszystko jednak rozstrzygnęło się szybciej niż mogliśmy się spodziewać, a jedna skuteczna walka ze strony Rogue zapewniła im awans do następnej rundy play-offów LEC.

Zobacz komentarze