Finałowe starcie Europa kontra Ameryka. Kto zgarnie tytuł "The Best in the West"?

Mikyx i Perkz Foto: Shannon Cottrell / Riot Games

Nieubłaganie zbliżamy się do końca tegorocznej edycji Rift Rivals. Po totalnej dominacji pierwszego dnia zmagań zespoły z LEC spuściły nieco z tonu, z czego skorzystali reprezentanci LCS. Teraz czas na ostateczne starcie, które na przynajmniej na najbliższe miesiące zadecyduje o tym, który region będzie najlepszym na zachodzie.

>>>Rift Rivals czyli skaza na mapie turniejów League of Legends<<<

Przed decydującą serią BO5 w europejskim obozie panuje spokój. Fnatic, G2 Esports i Orgien po tym, jak w nocy z piątku na sobotę rozniosły rywali we wszystkich czterech spotkaniach do drugiego dnia zdecydowanie podeszły na luzie. Origen postanowiło dalej testować wystawianie swojego midlanera w roli strzelca na dolnej alei, Fnatic w dwóch z trzech spotkań zdecydowało się dać szansę swojemu drugiemu junglerowi, a G2 Esports, jak to ma w zwyczaju, testuje nigdy wcześniej niewidziane kompozycje.

Trudno się im jednak dziwić, że pozwalają sobie na eksperymenty. Cloud 9 ze względów zdrowotnych musiało wystawić swojego rezerwowego junglera na pozycji strzelca. TSM również testuje swoich leśników, wciąż nie mogąc wybrać, kto z dwójki Aakadian i Grig lepiej pasuje do zespołu. W zasadzie tylko Team Liquid nie sprawdza w swoich kompozycjach absolutnie niczego, grając tak standardowo, jak to tylko możliwe.

Niestety w tym roku Riot Games ponownie zawiodło w dostarczeniu nam produktu, który emocjonowałby widzów poziomem sportowym. Tym razem zwodzi również narracja pojedynku o regionalną dumę. Powiedzmy sobie szczerze, praktycznie od zawsze Europa była lepszym sportowo regionem, a od zeszłorocznych mistrzostw świata nasze najlepsze zespoły należą do ścisłej światowej czołówki, w której brak miejsca dla drużyn zza oceanu.

Dzisiaj dyskusja, kto jest lepszy, nie ma sensu. Widać to nie tylko po wynikach na MSI czy Worldsach, ale także po prostu oglądając mecze.

Niestety zmagania podczas Rift Rivals były również przerywane przez pojedynki 2v2. Na reddicie znalazł się wątek podsumowujący turniej o tytuł "najlepszej dolnej linii na zachodzie", w którym najlepszy komentarz idealnie podsumowuje to przedsięwzięcie. "2v2 jest gówniane i strasznie nudne. Dlaczego nie grali w URFa czy jakikolwiek inny tryb gry?" napisał mrka12. Trudno się z nim nie zgodzić.

Finał rozpocznie się o godzinie 21:00 spotkaniem Fnatic kontra Cloud 9. Tym razem podejrzewam, że zobaczymy ponownie pierwszy garnitur europejskiego zespołu, ponieważ finał to finał, a tytuł, nieważne jak nieznaczący, zawsze warto wygrać. Origen również prawdopodobnie odpuści sobie zmianę pozycji zawodników, a G2 w duchu odbywającego się właśnie maratonu Awesome Games Done Quick odpali tryb speedrun. Ewentualna porażka reprezentantów LEC byłaby sporym zaskoczeniem, ale patrząc na prestiż i dotychczasowy przebieg turnieju, nikogo nie będzie to szczególnie bolało.

Zobacz komentarze