Red Bull Rift Challenge - Jactroll o swoim zespole: Wiem, że nie nauczę ich wszystkiego, ale mogę im wyznaczyć kierunek

Red Bull Rift Challenge Jactroll Foto: Materiały prasowe

Drużyny wybrane, teraz czas na trening. Składy, które zobaczymy na Red Bull Rift Challenge, zostały już wybrane. Będą to najlepsi gracze, własnoręcznie wybrani przez Jakuba "Jactrolla" Skurzyńskiego i Pawła "Delorda" Szablę. Czasu na treningi nie zostało wiele. Finał wydarzenia w końcu już 8 grudnia. Z Kapitanem Jactrollem porozmawialiśmy o całym evencie, czym się kierował przy wyborze graczy, na czym skupi się przygotowując zespół i oczywiście czy jego ekipa pokona formację Delorda.

Bartek Klepaczewski: Jakiś czas temu mówiłeś, że chcesz wspierać polską scenę. Czy Red Bull Rift Challenge jest jednym ze sposobów?

Jakub "Jactroll" Skurzyński: Zdecydowanie. Za Red Bull Rift Challenge nie dostaję nawet złotówki. Chciałem to zrobić, żeby dać coś od siebie. Uważam, że nasza scena ma duży potencjał do rozwoju, a zwłaszcza gracze, bo jesteśmy jednym z największych regionów w Europie. Ja sam parę lat temu marzyłem o takiej szansie, jaką daje ten projekt, więc dlaczego miałbym nie pomóc młodszym zawodnikom? Może też przy okazji nasza społeczność lepiej mnie pozna i będzie mi kibicować w przyszłości.

Jak wyglądało twoje dołączenie do projektu? To była twoja inicjatywa?

Już wcześniej rozmawialiśmy z Red Bullem o różnych możliwościach zrobienia czegoś razem. One niestety nie wyszły, ale został mi zaproponowany udział właśnie w Rift Challenge. Na początku nikt jeszcze nie wiedział, co to dokładnie będzie, ale sama możliwość współpracy bardzo mi się podobała, zwłaszcza, że miało to się dziać w Polsce. Także cały czas wiedziałem, że na to się zgodzę. Istotne było też, że Red Bull zawsze robi super robotę w esporcie i chciałem coś z nimi zrealizować.

Miałeś jakieś zasady którymi się kierowałeś przy wyborze członków drużyny?

Wybrałem sobie kilka kryteriów, które kandydaci powinni spełniać. Były to oczywiście ranga w solo kolejce, ilość championów, którymi zawodnik może zagrać i ile meczy w sezonie rozgrywa kandydat. To ostatnie było dla mnie wyjątkowo istotne. Ci którzy mieli po 200 czy 300 gier w sezonie, od razu odpadali, bo wyglądali słabo w porównaniu z konkurencją. A przy okazji te osoby, które mniej grały nie miały tak wysokiej rangi, żebym mógł przymknąć na to oko. Ja sam w 2017 roku, jeszcze jak byłem w AGO, grałemponad 3 tysiące gier na sezon i to mi się bardzo opłaciło. Wtedy trafiłem do Giants, a potem do LEC. Dlatego myślę, że takie granie się opłaca, jeśli wystarczy determinacji i umiejętności.

Był jakiś przypadek, w którym nagiąłeś swoje zasady, czy wszyscy gracze w twojej drużynie spełnili wymagania?

Na szczęście nie musiałem tego robić i wszyscy gracze spełniają moje kryteria. Mogłem po prostu wybrać najbardziej obiecujących kandydatów. Niektóre zgłoszenia niestety musiałem odrzucić, bo ci gracze byli kiedyś ze mną w zespołach, a założenie jest takie, żeby dać szansę osobom, które styczności z drużynami czy turniejami nie miały. Dlatego nie zdziwię się, jeśli nikt nie będzie kojarzył graczy w moim zespole, bo nawet ja wcześniej o nich nie słyszałem. Ale to są najbardziej obiecujący kandydaci, którzy się zgłosili.

Jactroll Foto: Riot Games

Znalazłeś jakiś nieoszlifowany diament, który za rok będzie grał w czołówce polskiej sceny, a za dwa może walczyć o LEC?

Bardzo ciężko to teraz określić. To są chłopaki z roczników 2002 i 2003 więc są jeszcze bardzo młodzi. Na pewno są najlepsi z tych, którzy się zgłosili, ale żaden z nich nie jest jak Hans Sama, który w wieku 13 czy 14 lat miał kilka kont w Challengerze. On był takim nieoszlifowanym diamentem. Natomiast pograłem już z chłopakami kilka gier i można z nimi "poklepać". Także bardzo się cieszę, że będę mógł im pomóc w rozwoju.

Na co będziecie stawiać nacisk w trakcie treningów, bo czasu zostało niewiele?

Będę chciał im przekazać jak najwięcej teorii czyli tego, jak rozgrywać grę i tego, jak to wygląda na najwyższym poziomie. Każda topowa drużyna ma swój schemat rozgrywki i określone kroki. W meczu z różną skrupulatnością ich przestrzegają, ale takie ramy są i można je zauważyć. Dlatego opowiedziałem chłopakom jakie są te kroki, jak się do nich stosować i pokazałem, co się dzieje, gdy się do tego nie stosuje albo jakieś etapy omija. To właśnie z tego wychodzi najwięcej błędów.

Poza tym komunikacja. Każdy profesjonalny zawodnik na świecie, nawet ten najlepszy, nie tylko jest wybitnie uzdolniony mechanicznie, ale też komunikatywny. Gdybyś miał drużynę złożoną z pięciu graczy, ale tylko dwóch czy trzech się komunikuje, to będziesz miał problemy. Wszyscy w zespole muszą wiedzieć co, jak i kiedy komunikować.

Ja się tego wszystkiego nauczyłem dopiero po wejściu do LEC. Oni mogą się tego nauczyć już teraz, więc wierzę, że bardzo im to pomoże. Wiem, że nie nauczę ich wszystkiego, ale mogę wyznaczyć im kierunek, w którym powinni podążać.

Pierwszy krok to pokonanie ekipy Delorda?

Czy przegramy, czy wygramy, to dla mnie sprawa drugorzędna. Dla mnie najważniejsze jest doświadczenie lanowe dla chłopaków, bo to na pewno zaowocuje w przyszłości. Gracze będą też mogli zostać zaproszeni na try outy do PRIDE, także może tam ktoś zaskoczy i dostanie się dalej. Sukcesem będzie nawet jedna osoba, która dostanie się do rezerwy czy akademii. Także dla mnie zwycięstwem będzie jak chłopaki dadzą z siebie wszystko i będą zadowoleni po meczu.

Finały Red Bull Rift Challenge odbędą się w niedzielę, 8 grudnia. Start wydarzenia o godzinie 16:00.

Zobacz komentarze