Rogue tryumfuje w meczu tygodnia, a Astralis traci szanse na playoffy

Inspired i Trymbi Foto: Riot Games

Przedostatni tydzień w LEC za nami, a batalia o playoffy zbliża się powoli do końca. Na ten moment każda drużyna ma do rozegrania jeszcze trzy mecze, a tylko jednak ekipa nie ma już szans na playoffy. Astralis przegrało swój mecz i jako pierwsze odpadło z wyścigu, którym żyje obecnie cała lolowa Europa.

Incydent ten jednak nie wydarzył się bez walki, ponieważ Astralis momentami wygrywało mecz na Schalke. Obie drużyny szły łeb w łeb, a końcowe zwycięstwo Schalke było głównie zasługą świetnym walk drużynowych oraz wybitnej dyspozycji Abbedagge. Niemiec zagrał jedno z najlepszych spotkań w obecnym sezonie, a jego Azir będzie na pewno banowany w następnym tygodniu.

W kolejnym meczu swoje szanse na playoffy bardzo mocno zaniżyło Excel, które uległo Teamowi Vitality. Czekolad niestety nie zdołał poprowadzić swojej drużyny do zwycięstwa, zwłaszcza, że jego dżungler, nie bójmy się tego powiedzieć, trollował. Excel gra za tydzień między innymi na Rogue i G2, więc prawdopodobnie będą to ich ostatnie mecze przed letnim splicie. Vitality natomiast mimo ostatniej dobrej formy ma zbyt słaby bilans, by ich realnie zaliczać do grona pretendentów do top6. Mimo wszystko fani zespołu mają trochę powodów do radości i mogą uwierzyć w słynny "miracle run".

Trzecie starcie okazało się trochę rozczarowujące, ponieważ SK Gaming nie podjęło walki z Fnatic. "Pomarańczowi" byli lepsi w każdym aspekcie rozgrywki, a botlane Upset+Hylissang wyglądał genialnie. Szczególnie imponuje forma Niemca, który dorobił się w tej grze quadra killa i widać, że coraz lepiej rozumie się ze swoim supportem, co przekłada się na bardzo dobre występy w jego wykonaniu.

Ten sam problem obserwowaliśmy w przypadku G2 vs Misfits, ponieważ mistrzowie Europy nie dali swoim przeciwnikom najmniejszych szans. Jankos i spółka są ewidentnie w gazie i po wygraniu na Rogue zapowiada się, że utrzymają już do końca splitu pierwsze miejsce w tabeli. Mimo wszystko należy pochwalić ostatnią dobrą dyspozycję Misfits, które ma bardzo realne szanse dostać się do playoffów.

Na koniec wieczoru przyszedł czas na creme de la creme sobotniego dnia LEC. Mecz, który o dziwo został ochrzczony mianem starcia tygodnia pomiędzy Rogue i MAD Lions zapowiadał się bardzo ciekawie. Inpired i spółka zranieni po porażce na G2 oraz "Lwy", okupujące trzecie miejsce w tabeli.

Zaczęło się szybko i agresywnie, bo MAD Lions zgarnęło kilka zabójstw i wypracowało sobie niezłą przewagę już na samym początku rozgrywki. Rogue jednak odpowiedziało kilka minut później ze świetną rotacją na Heralda, a Hans Sama dostał całą górną wieżę dla siebie. Następnie oglądaliśmy kilkanaście minut walki o obiekty na mapie i obozy w lesie, aż do walki o czwartego smoka.

MAD Lions zgarnęło oceaniczną duszę i wydawało się, że nie wypuszczą już tej przewagi. Wszystkie ich plany kolokwialnie mówiąc wzięły w łeb, gdy Rogue użyło Udyra i Orianny do stworzenia świetnego comba, które zagwarantowało im Barona. Po tym zagraniu Rogue powiększało swoją przewagę i kilka następnych walk drużynowych zagwarantowały im końcowe zwycięstwo.

Zobacz komentarze