Trzech Polaków na szczycie tabeli, a Fnatic nadal zawodzi. Podsumowanie drugiego dnia LEC

Jankos LEC

Za nami kolejny dzień LEC i tym samym powoli zaczyna nam się wyłaniać układ nowy tabeli. Dzisiejsze mecze były niezwykle wyrównane i byliśmy świadkami kilku naprawdę ciekawych zagrań. Kto dzisiaj zawiódł, a kto zaskoczył? Zapraszam do podsumowania drugiego dnia LEC.

Zaczęliśmy meczem Schalke przeciwko Excel, który potrwał ponad 40 minut. Obie ekipy miały swoje lepsze i gorsze momenty, a Excel ponownie zdecydowało się na wspierającą postać na topa. Tym razem Kryze wybrał Lulu, która dzięki powolnemu tempu rozgrywki mogła spokojnie się wyskalować i kupić niezbędne przedmioty. Ostatecznie kluczową okazała się walka na Baronie, w której świetny shockwave Orianą zagrał Czekolad i Excel było w stanie wyeliminować przeciwnego strzelca. Reszta walki to już tylko formalność i tak oto obie ekipy zrównały się ze sobą w tabeli z wynikiem 1-1.

Kolejne starcie również przyniosło polski akcent, jednak w tym przypadku nie aż taki pozytywny. Vander rozegrał naprawdę solidny mecz, lecz jego drużyna popełniła sporo błędów i Misfits nie udało się wygrać drugiego meczu z rzędu. Najważniejszym faktorem okazała się słaba dyspozycja midlanera Vetheo, który raz po raz dawał się wyłapać przez członków Vitality. Co ciekawe, tak samo jak w przypadku pierwszego meczu obie ekipy kończą drugi dzień z wynikiem 1-1.

Potem przyszedł czas na MAD Lions, które podejmowało Astralis. Przed meczem raczej nikt nie oczekiwał niespodzianki i takowej nie doświadczyliśmy. MAD Lions już w 15 minut wypracowało sobie bardzo dużą przewagę w złocie i z czasem udawało im się już tylko powiększać. Astralis wyglądało wyjątkowo bezbarwnie, w przypadku MAD natomiast bardzo dobrze zaprezentowali się debiutanci. Elyoya i Armut pokazali, że potrafią dobrze ze sobą współpracować i wspólnie poprowadzili swoją drużynę do pierwszego w tym sezonie zwycięstwa.

Przedostatnim pojedynkiem wieczoru był pojedynek Dawida z Goliatem, czyli G2 vs SK Gaming. Mimo dosyć wolnego początku i kilku błędów mechanicznych, kompozycja G2 okazała się silniejsza w późniejszych etapach gry. Ekipa Jankosa zapewniła sobie duszę smoka oceanicznego, a dodatkowo Wunder grał Ivernem, więc ilość tarcz i leczenia była imponująca. Warto też nadmienić, że była to już druga gra, w której Rekkles nie miał żadnego zgonu i perfect KDA.

Na koniec dnia przyszedł czas na wyczekiwany mecz tygodnia. Rogue vs Fnatic, czyli starcie dwóch polskich leśników Inspireda i Selfmade'a. Oprócz tego mogliśmy oczywiście obserwować debiutującego zaledwie dzień wcześniej Trymbiego, który w tym meczu zdecydował się na swojego słynnego Rakana.

Mecz od samego początku był bardzo dynamiczny, a obie drużyny próbowały zyskiwać przewagę na mapie. Raz to raz lepiej wychodziło na tym Rogue, które pokazało nam, że jest na ten moment najlepszą drużyną w lidze, jeśli chodzi o rozgrywanie wczesnej fazy gry. Szczególnie imponowała ich kontrola obiektów neutralnych na mapie, ponieważ Inspired był w stanie przejąć Heralda i trzy smoki i już w 24 minucie mieli duszę smoka górskiego na swoim koncie. Po tej sytuacji domknięcie gry to była tylko kwestia czasu i Fnatic zostało zdeklasowane przez Rogue.

Zobacz komentarze