Najlepsi polscy zawodnicy League of Legends w 2019 roku

Woolite, Lucker, Mystiques Foto: Materiały prasowe

Końcówka roku zawsze jest czasem podsumowań we wszystkich aspektach życia, a szczególnie mocno w sporcie i esporcie. Mimo że zazwyczaj sezony nie są liczone rokiem kalendarzowym, to jednak z jakiegoś powodu lubimy zsumować osiągnięcia od stycznia do grudnia. Ja nie jestem wyjątkiem. Dlatego też postanowiłem wybrać 10 polskich graczy League of Legends, którzy ostatnie dwanaście miesięcy zaliczą do wyjątkowo udanych.

Zanim jednak przejdziemy do listy, musimy jeszcze wybrać kryteria oceny. Przede wszystkim nie patrzyłem na zdobyte trofea. Uważam, że jest to kategoria krzywdząca i myląca w grze drużynowej. Nie musisz być najlepszym zawodnikiem, a nawet możesz indywidualnie odstawać od reszty zespołu, żeby podnieść puchar.

Nie jest to jednak ranking tego, kto prezentuje się najlepiej indywidualnie. Nie będę porównywał wspierającego, z midlanerem i junglerem. Wszyscy wiemy, że każda rola wymaga innych umiejętności, a niektóre pozycje zależą nie tylko od samego zawodnika, a jego komunikacji z drużyną.

Dlatego też starałem się patrzeć holistycznie na to, gdzie byli ci gracze rok temu i gdzie są teraz. Jak zmieniła się ich percepcja w społeczności (nie tylko polskiej, ale też zagranicznej) i w jakim kierunku może zmierzać ich kariera.

10. Lucker

Lucker rok rozpoczął jako odkrycie sezonu zerowego Ultraligi. Wcześniej grał trochę tu, trochę tam, osiągając nawet niezłe wyniki. Dopiero grając w Akademii, przebił się mocniej do ogólnej świadomości fanów. W devils.one rozegrał kapitalny rok i pokazał, że jest w stanie wysoką dyspozycję utrzymać przez cały rok, a w Polsce rywalizować z nim mogą tylko nieliczni. Teraz zapracował na transfer do akademii Vitality i patrząc, na tempo jego rozwoju, wątpię, żeby długo tam został.

Lucker Foto: Ultraliga

9. Trymbi

Trymbi pojawił się dosłownie znikąd. W 2018 roku grał w podrzędnych drużynach w Polsce czy we Włoszech zajmując ostatnie miejsca w turniejach. To się zmieniło, gdy dołączył do PRIDE. W kilka miesięcy stał się jednym z najlepszych wspierających w kraju i przeszedł do akademii G2 Esports w Hiszpanii, gdzie radził sobie naprawdę dobrze, mimo tego, że nie zawsze było mu łatwo.

Trymbi Foto: G2 Esports

8. Roison

On w Hiszpanii czuje się jak u siebie. Przez cały rok był w ścisłej czołówce LVP SLO, co wcale nie było takie pewne po dłuższej grze w Polsce. Miejsce w rankingu niestety dość niskie, bo zabrakło trofeum (dwa finały przegrane 2:3) lub dobrego wyniku na EU Masters. Nie zmienia to jednak faktu, że to był dla Riosona bardzo dobry rok.

Roison Foto: Twitter/Roison

7. Czajek

Kto o Czajku słyszał rok temu? Tylko szczerze, bo ja nie miałem pojęcia, że ktoś taki istnieje. Teraz mówimy już najmłodszym mistrzu Ultraligi. Niezły progres. Do tego dodajmy dobre występy w Polskiej Lidze Esportowej i to, że wszyscy wiemy, ile ma lat i jaką dywizję na solo Q. Nie kojarzę innego, tak dobrego debiutanckiego roku pod względem sportowym i marketingowym.

Czajek Foto: Ultraliga

6. Woolite

"Stary człowiek i może". To chyba najlepiej podsumuje ten rok Woolite'a. Przez lata dominował naszą scenę, marząc o powrocie do europejskiej elity i wreszcie mu się to udało. Po czterech latach znów zagrał w LEC i pokazał, że wcale dużo mu do tego poziomu nie brakuje, a zespół z nim może osiągać wyniki. Niestety wątpię, by ktoś dał mu jeszcze szansę, ale jeśli znów zdominuje Ultraligę i dołoży do tego sukces na EU Masters to, kto wie?

Woolite Foto: Riot Games

5. Inspired

Inspired musiał trafić do LEC i mimo że podróż zajęła mu prawie dwa lata, to i tak był najmłodszym zawodnikiem w lidze. W pełni zasłużenie zdobył tytuł Rookie of the Split i pozostaje tylko czekać na kolejne sukcesy.

Inspired Foto: Riot Games

4. Mystiques

Wszyscy wiedzieliśmy, że Mystiques powinien przynajmniej dostać szansę na grę w LEC. Trochę to trwało, ale wreszcie ją dostał i w pełni wykorzystał. W 4 grach wiosną został dwukrotnie wybrany zawodnikiem meczu, a latem już na stałe zajął miejsce w wyjściowym składzie Excel. Niestety wiemy już, że Mystiques nie będzie grał wiosną w LEC, ale to nie zmienia tego, ile osiągnął w 2019 roku.

Mystiques Foto: Michal Konkol / Riot Games

3. Vander

Nie ma znaczenia ile razy Vander będzie tracił miejsce w LEC, on po prostu jest za dobry, żeby nie występować w tej lidze. W tym roku jednak bardziej niż za sam wynik sportowy należy go docenić za to, jak świetnie prowadzi zespół, którego jest kapitanem. W grze Rogue, zwłaszcza na początku, wiele zależało właśnie od niego. Vander wytrzymał presję i teraz jego zespół stawiany jest w roli jednego z potencjalnych kandydatów do tytułu, a on sam przedłużył kontrakt z organizacją.

Vander Foto: Riot Games

2. Selfmade

To, że Selfmade jest utalentowany, wiedzieliśmy od dawna. Nie mogliśmy jednak przewidzieć tego, że już wiosną, w zasadzie w pojedynkę, wprowadzi swoją drużynę do play-offów. Bardzo dobry rok zakończył transferem do Fnatic i coś mi mówi, że w nowym sezonie znów będzie o nim bardzo głośno.

Selfmade

1. Jankos

Wydaje mi się, że nie muszę uzasadniać tego wyboru. Dwa mistrzostwa Europy, MVP letniego splitu, mistrz MSI i finalista mistrzostw świata mówią same za siebie. Jankos to nie tylko "First Blood King", ale też "Król polskiego League of Legends" i nic nie wskazuje na to, by szybko miał ten tytuł komuś oddać.

Jankos z pucharem MSI Foto: Riot Games
Zobacz komentarze