Polacy w świetle reflektorów: G2 Jankos

Jankos i Ocelote
Jankos i Ocelote Foto: Michal Konkol / Riot Games

Zawodnik, który przez ostatnie lata stał się ikoną polskiego esportu. Najbardziej zasłużony i utytułowany Polak, jaki kiedykolwiek grał w League of Legends, a także jeden z najwybitniejszych graczy w historii Europy. Marcin „Jankos” Jankowski zaczyna swój dziewiąty sezon profesjonalnego gracza, a oczekiwania fanów są większe niż kiedykolwiek.

G2 wykonało w tym presezonie chyba największy ruch transferowy w historii europejskich rozgrywek. Kupili wieloletniego ADC Fnatic i jednego z najbardziej rozpoznawalnych graczy w regionie – Rekklesa. Oznacza to, że z G2 po pięciu latach odszedł Perkz, jednakże reszta składu pozostaje taka sama jak rok temu.

Wielu stawia obecny skład G2 jako najlepszy w historii Europy i oczekuje już nie tylko zwycięstwa w LEC, ale także na mistrzostwach świata. Trzeba przyznać, że osoby te mogą mieć rację, a nadchodzący rok może być najlepszą szansą dla Europy na sięgnięcie po to prestiżowe trofeum.

Kariera Jankosa zaczęła nabierać rozpędu w czwartym sezonie, kiedy to dołączył do „polskiego” Roccat i podczas tej dwuletniej przygody zaczął kreować swoją własną markę. Marcin zawsze był otwartym i bardzo pozytywnie nastawionym graczem, który dbał o swój wizerunek. Jak widać opłaciło się to, bo nawet po zakończeniu kariery jeszcze przez długi czas będziemy wspominać naszego „First blood kinga”.

Po Roccat przyszedł czas na kolejny krok, którym było dołączenie do H2K. W nowej drużynie Jankos walczył o najwyższe cele i już w pierwszym sezonie grania razem udało im się zakwalifikować na worldsy. Jak to mówią: „Reszta to już historia”, bo cóż to były za mistrzostwa w wykonaniu H2K. Reprezentanci Europy dotarli aż do półfinału, gdzie musieli niestety uznać wyższość Koreańczyków z Samsung.

Następny sezon to jednak kolejne rozczarowania i zmiany w składzie H2K. Organizacja pożegnała się z trzema zawodnikami, w tym między innymi z Vandere, więc tylko Jankos i Odoamne pozostali by walczyć o mistrzostwo LCS. Rezultaty były rozczarowujące, co jednak nie przeszkodziło Jankosowi znaleźć sobie nową, lepszą drużynę. I tak oto zaczął się najlepszy okres w jego karierze – przygoda z G2.

Mimo trudnych początków, czas pokazał, że był to najlepszy z możliwych wyborów dla Marcina. Pierwszy rok to brak sukcesów w Europie, jednak ponowne dostanie się do najlepszej czwórki mistrzostw świata. Jednak rok 2019 to już kompletnie osobna historia.

Jest to rok, w którym oglądaliśmy najlepszą drużynę w historii Europy. G2 z Jankosem na czele dwukrotnie wygrywało LEC, sięgnęli po puchar MSI oraz dostali się aż do finału Worldsów. Oprócz tego Jankos otrzymał statuetkę MVP za summer split oraz był uważany za jednego z najlepszych leśników świata. Ekipa G2 nie chciała jednak zwalniać tempa.

W 2020 roku także zdominowali Europę, jednak na mistrzostwach świata dotarli już jedynie do półfinału. Sam Jankos natomiast widocznie był w gorszej formie niż rok wcześniej, a obecna między innymi na worldsach meta widocznie faworyzowała bardziej innych zawodników, na przykład Selfmade’a. Mimo to na pewno nie możemy uznać, że był to rok nieudany lub stracony.

Teraz, gdy za kilka godzin wystartuje LEC, wszystkie oczy skierowane są na ekipę Polaka. Może nie będzie on najbardziej obserwowaną postacią w zespole, lecz na pewno wielu czeka, żeby zobaczyć w jakiej dyspozycji jest Jankos. Meta na dżungli nie zmieniła się za bardzo od worldsów, więc wielu ma obawy, że Marcin może nadal radzić sobie gorzej niż inni leśnicy. Mimo wszystko, wydaje się, że Jankos to zawodnik, który łatwo się nie podda i każdy gorzej zagrany mecz będzie chciał wynagrodzić fanom lepszą dyspozycją w przyszłości.

Dodanie kolejnego takiego medalu do swojej kolekcji to dla Jankosa plan minimum. G2 wykształciło w sobie mentalność zwycięzców, którzy nie zadowolą się wynikiem inny niż końcowy triumf. Dodatkowo tak bardzo zdominowali Europę, że teraz dla nich najważniejsze są sukcesy na arenie międzynarodowej. Czy jest to możliwe w tym roku?

Konkurencja w Europie może nie jest zbyt duża, ale Azjaci wydają się być bardzo mocni. Zgadzam się jednak, że to może być najlepsza szansa dla G2 na wygranie mistrzostw świata. Rola Jankosa będzie w tym ewentualnym sukcesie nieoceniona. To on swoim doświadczeniem będzie motorem napędowym G2. W składzie ma graczy wybitnych, więc tak naprawdę jego rola będzie się prawdopodobnie sprowadzała do pomagania im oraz asekurowania ich fazy linii, a dobrze wiemy, że to właśnie w takiej roli Marcin czuje się najlepiej.

Początek splitu raczej nie będzie miarodajny, bo wiemy, że G2 lubi rozpędzać się by najlepszą dyspozycję zachować na playoffy. Mimo wszystko najbliższe mecze w LEC na pewno rzucą sporo światła na to jak silne jest G2. Sam Jankos natomiast będzie miał sporo do udowodnienia, lecz nie należy się spodziewać, że będzie on gwiazdą w swoim zespole. Marcin może spokojnie odsunąć się lekko w cień i pozwolić swoim kolegom ponosić zespół do kolejnych sukcesów.

Zobacz komentarze