Na G2 nie ma mocnych. Jankos zagra w finale LEC!

Jankos G2 Foto: G2 Esports

G2 Esports i Origen to dwie drużyny, które bezsprzecznie zasłużyły na swoje miejsce w play-offach LEC. Zespół Marcina "Jankosa" Jankowskiego rozpoczął sezon od dziewięciu zwycięstw z rzędu i jako pierwszy w lidze zapewnił sobie miejsce w drugiej części splitu. Origen z kolei było ekipą, która jako pierwsza zatrzymała G2 i przez resztę sezonu dała się poznać z bardzo dobrej strony. Trudno o lepszy półfinał.

Na pierwszej mapie oglądaliśmy niezwykle wyrównane starcie. Żadna ze stron nie uzyskała dużej przewagi w złocie, a wysoki poziom organizacji obu ekip sprawiał, że rozgrywka opierała się w bardzo dużym stopniu na rotacjach na mapie i szukaniu luk w obronie rywala. Dopiero w 30. minucie G2 udało się zdobyć cztery zabójstwa i Barona. Origen szybko odpowiedziało, zdobywając kilka eliminacji na swoje konto i tłumiąc natarcie rywali w zarodku. Ponieważ zbliżaliśmy się do 40 minuty spotkania, kompozycja OG osiągnęła swój najmocniejszy punkt, w którym ich przeciwnicy nie mogli mierzyć się z nimi w walce drużynowej. Dlatego G2 rozrzuciło swoje siły po mapie i w ostatecznym desperackim ataku zniszczyło nexusa rywali.

Druga mapa również zaczęła się od szachów w wykonaniu obu drużyn, które wymieniały się dobrymi zagraniami jak bokserzy uderzeniami w zaciętej wymianie ciosów. Punktem kulminacyjnym była 27. minuta, w której G2 po fenomenalnej walce drużynowej zdobyło Barona i z wypracowaną przewagą w złocie zakończyło spotkanie. Na wyróżnienie w tej grze zasłużył Martin "Wunder" Hansen, który grając Irelią zdominował mecz.

Trzecia mapa była już tylko formalnością dla zespołu Jankosa. Zespół Polaka ogrywał swoich rywali na poziomie indywidualnym oraz w rozgrywaniu całej mapy. W 20. minucie G2 miało już 7 tysięcy sztuk złota przewagi i pewnym krokiem wmaszerowało do bazy Origen i zniszczyło ostatniego w tej serii nexusa.

Wynik ten oznacza, że w wielkim finale pierwszego splitu LEC na pewno zagra G2 Esports, a ich rywalem będzie zwycięzca spotkania Fnatic kontra Origen.

Zobacz komentarze