Mamy już złoto w siatkówce, teraz czas na LoLa! Polacy na mistrzostwach świata

Worlds 2018
Worlds 2018 Foto: Riot Games

Worldsy” to określenie, które powoduje szybsze bicie serca u wielu fanów sportów elektronicznych. Oznacza ono nic innego jak Mistrzostwa Świata w League of Legends. Już 2 października do rywalizacji przystąpi trzech zawodników z Polski. W puli nagród zgromadzono ponad 2 miliony dolarów.

Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, że Worldsy stanowią najważniejsze święto w kalendarzu miłośników League of Legends. Drużyny przez cały rok walczą o miejsce na zawodach. Konkurencja jest tak duża, że wielu utalentowanych graczy nigdy nie spełni marzenia o udziale w zawodach. Ci, którym się udało, nadal mają przed sobą ciężką przeprawę. Przed nimi ponad miesiąc wyczerpujących zmagań. Weźmie w nich udział blisko 150 zawodników.

Worldsy to nie tylko mecze z udziałem gwiazd esportu. Impreza stanowi również niezapomniane widowisko. Oprawa audiowizualna przewyższa nawet kultowe wydarzenia sportowe. Ceremonia otwarcia ubiegłorocznych zawodów otrzymała nagrodę Emmy. Wszystko za sprawą cyfrowo wygenerowanego smoka, który niespodziewanie pojawił się na stadionie i odbył majestatyczny lot nad trybunami. W kolejce po wspomnianą statuetkę ustawili się również organizatorzy NBA All-Star Weekend oraz finałów sezonu NBA. Ostatecznie musieli obejść się smakiem i uznać wyższość League of Legends. W szczytowym momencie ubiegłoroczne Worldsy były oglądane przez ponad 106 milionów widzów. Rozgrywki odbywały się na arenach, które zazwyczaj goszczą koszykarzy, piłkarzy, siatkarzy i lekkoatletów. Fani esportu nie zawiedli. Tłumnie zjawili się na stadionach, a na trybunach zostawili serca i zdarli gardła. 

Choć turniej odbywa się na Dalekim Wschodzie, nie zabraknie biało-czerwonych akcentów. Oczy polskich kibiców zwrócone są na G2 Esports oraz Team Vitality. W pierwszej z wymienionych drużyn występuje Marcin „Jankos” Jankowski. We wtorek stoczy on dwa pojedynki z reprezentantami Ascension Gaming oraz SuperMassive eSports. Dwa dni później odbędzie się następna kolejka z jego udziałem. Aby jego drużyna zakwalifikowała się do kolejnej fazy turnieju, musi zająć przynajmniej drugie miejsce w grupie.

W składzie Vitality występuje dwóch polskich zawodników: Mateusz „Kikis” Szkudlarek oraz Jakub „Jactroll” Skurzyński. Mówi się, że trafili oni do grupy śmierci, ale sami nie tracą hartu ducha. – Świetnie, zamierzam zmiażdżyć te azjatyckie zespoły. Nie mógłbym być bardziej szczęśliwy z powodu losowania – oświadczył Jactroll. – Nasza grupa jest bardzo łatwa. Do zobaczenia w ćwierćfinałach – dodał Kikis. 10 października zmierzą się z Gen. G, czyli obrońcami tytułu. Dwa dni później staną w szranki z RNG, które uważane jest za najmocniejszy zespół bieżącego roku. To będzie nie lada wyzwanie, ale emocji na pewno nie zabraknie. 

Zobacz komentarze