Vitality zaskakuje Fnatic, rekordowo szybkie zwycięstwo Rogue

Team Vitality Foto: Team Vitality

Zaczęliśmy rundę rewanżową w wiosennym splicie LEC. Teoretycznie mogło być dzisiaj nudnawo, bo oglądaliśmy w większości spotkania drużyn z przeciwnych końców tabeli, ale jak zwykle nie zabrakło niespodzianek.

Schalke vs SK Gaming

Przez długi czas w grze nie działo się niemal nic istotnego. Zawodnicy ogrywali sporadyczne ganki, a dwie eliminacje dla każdej ze stron nie miały zbyt dużych konsekwencji. W końcu jednak Schalke nie wytrzymało ciśnienia i poszło zbyt agresywnie do przodu.

To pozwoliło SK przejąć kontrolę nad meczem. W walkach drużynowych ich kompozycja z inicjacją od właściwie wszystkich dominowała rywali, którzy potrzebowali cudu, żeby ugrać coś dla siebie. Było na to kilka okazji, bo SK nie ustrzegło się błędów, ale kompozycyjnie nie mogło to się skończyć inaczej, niż porażką S04.

Excel vs MAD Lions

Drużyna Czekloda miała bardzo dobry plan na początek spotkania. Dan ukradł całą dżunglę rywalowi przy niebieskim wzmocnieniu i wydawało się, że Kayn nic w tym meczu już nie zrobi. Niestety Elyoya w tej trudnej sytuacji znalazł zabójstwo na bocie, co go uratowało.

Później Excel cały czas traciło na dolnej alei, a beneficjentem był Kayn, który szybko stał się niezwykle silny. MAD Lions nie wypuściło tej przewagi i dociskało rywali. W końcu Excel nie miało już czego szukać na mapie, a wszelkie ich próby wyłapania rywali kończyły się fiaskiem i jeszcze rozpędzały rywali, którzy pewnie wygrali to spotkanie.

Astralis vs G2 Esports

To nie była najczystsza gra G2. W początkowych fazach meczu skupiła się na tym, żeby Caps miał dużą przewagę jako Ryze przeciwko Corkiemu i to się opłaciło. Kosztem uwagi na midzie było jednak to, że Jeskla wyłapał kilka eliminacji i jego Xayah była olbrzymim zagrożeniem dla G2 przez całą grę.

Ostatecznie trzeba pochwalić Astralis, bo mimo fatalnej pozycji, w jakiej się znaleźli, prawie udało im się wyszarpać zwycięstwo. W decydującej walce przy Elderze MagiFelix w pojedynku 1 vs 1 pokonał Capsa i G2 do starcia podchodziło bez głównego carry. Jednak w jakiś sposób udało im się nie tylko wygrać walkę, ale też przejąć wzmocnienie i zakończyć mecz.

Misfits vs Rogue

To był typowy dzień w biurze dla Rogue. Drużyna Inspireda i Trymbiego systematycznie wypracowywała przewagę na każdej możliwej płaszczyźnie. Co więcej, Rogue praktycznie nie popełniało błędów. Jedyna wpadka, która im się przytrafiła, miała miejsce w ostatnich minutach spotkania, gdy Inspired przejmował smoka, a reszta drużyny poszła po Barona.

Nashor komicznie został ukradziony przez Udyra, który podbiegł, użył smite'a i uciekł z miejsca zdarzenia ze wzmocnieniem dla swojej drużyny. Nie miało to jednak znaczenia, bo Rogue szybko wyeliminowało wszystkich graczy Misfits i zakończyło spotkanie, które było najkrótszym meczem tego splitu.

Vitality vs Fnatic

Jeśli można coś napisać o tej grze, to na pewno to, że nie była nudna. O to zadbało Fnatic, które raz po raz rzucało się na rywali i próbowało wypracować przewagę niezwykle agresywnymi zagraniami. Często w tym sezonie się im to udawało, ale nie tym razem.

Skeanz był zawsze tam, gdzie był potrzebny na Lili i skutecznie kontrował Fnatic. Oczywiście do czasu, bo jeśli spróbujesz wystarczająco dużo razy to w końcu wyjdzie. Wicemistrzowie Europy wypracowali kilka tysięcy sztuk złota przewagi, ale kompozycyjnie nie mogli dotrzymać kroku Vitality w walkach drużynowych i to okazało się ich zgubą.

Na przekór wszystkim i wszystkiemu Vitality pokonało Fnatic i zakończyło serię 7 spotkań bez zwycięstwa.

Zobacz komentarze