LEC: Rogue zaczyna zwycięską serię, G2 wygrywa z Schalke

Vander Foto: Riot Games

Właśnie zakończył się pierwszy dzień szóstego tygodnia zmagań w ramach LEC. Rozgrywki powoli zbliżają się do decydującej fazy i coraz więcej drużyn prezentuje wysoki poziom, o czym mogliśmy się ponownie przekonać. Choćby już w pierwszym spotkaniu kolejki, którym był mecz tygodnia pomiędzy G2 Esports i Schalke 04.

Przed spotkaniem wszyscy zastanawiali się jak Marcin "Jankos" Jankowski i jego koledzy z G2 poradzą sobie z pierwszą porażką w sezonie. Okazało się, że postanowili ją kompletnie zignorować i wybrać kompozycję idealną do tworzenia przewagi we wczesnych etapach gry zupełnie jak robili to przedtem.

Jankos grający swoja ulubioną Elise przez dłuższy czas nie był w stanie znaleźć skutecznego ganku. Udało mu się to tylko raz na środkowej linii. Poza tym obrona Schalke była nie do złamania. Wszystko zaczynało przypominać porażkę G2 z Origen, gdy niemiecka drużyna postanowiła wdać się w niepotrzebne walki w dżungli. Z nich korzystniej wyszło G2. Zresztą przy niemałym udziale Jankosa. Wszyscy wiemy, jak niebezpieczny jest hiszpański zespół, z wczesną przewagą. Zawodnicy G2 nie wachali się ani chwili i zakończyli spotkanie zwycięstwem. Warto zaznaczyć, iż w ostatniej walce drużynowej Jankos trafił kluczowego stuna, w midlanera rywali, który uniemożliwił mu inicjację walki drużynowej.

Ocena Jankosa: 8/10

W drugim spotkaniu dnia oglądaliśmy aż dwóch polskich zawodników: Mateusza "Kikisa" Szkudlarka i Oskara "Vandera" Bogdana. Rogue przeżywało ciężki początek gry, ponieważ rywale wielokrotnie atakowali górną aleję zgarniając zabójstwa i generując przewagę w złocie. Ta jednak nie zdała się na nic, gdy Kikis zgankował najpierw środkową aleję, a następnie pomógł zdobyć dwie eliminacje na dolnej linii. Kikis grał agresywnie, wykorzystując potencjał Olafa, a Vander kontrolował mapę swoim Alistarem. Rogue popełniało błędy, jednak nie były one tak duże, by zmarnować wypracowaną przewagę i ostatecznie drużyna zdołała wygrać drugi mecz w tym sezonie.

Ocena Kikisa: 7/10, ocena Vandera 7/10

W trzecim spotkaniu dnia Team Vitality z Jakubem "Jactrollem" Skurzyńskim w składzie podejmowało Splyce. Jactroll na początku spotkania przeżywał koszmar, gdy jego strzelec był celem wielu ganków. Polski wspierający był bezradny i starał się jedynie minimalizować straty ponoszone przez jego zespół. Z czasem jednak Vitality odpowiedziało agresją na agresję i wywalczyło powrót do gry. Polak był w tym kluczowy, zapewniając konieczne wsparcie dla swoich sojuszników, pomagając swojemu partnerowi z linii ustabilizować swoją sytuację oraz nie ginąc bez potrzeby. Mimo katastrofalnego startu Vitality zwyciężyło i już w pojedynkę zajmuje drugie miejsce w lidze.

Ocena Jactrolla: 8/10

W czwartym spotkaniu dzisiejszego dnia SK Gaming i Oskar "Selfmade" Boderek podejmowali Misfits. Co od początku zaskoczyło wszystkich to wybór Aatroxa do dżungli przez polskiego leśnika. Polak jednak szybko udowodnił, że wie co robi, gdy świetnie zatrzymał inicjację Misfits na dolnej alei oraz gankował inne linie. Jednak nawet genialne flanki w wykonaniu Polskiego leśnika nie były w stanie przechylić szali zwycięstwa na stronę SK. Zawsze brakowało nieco więcej punktów zdrowia i możliwości kontr inicjacji. Ostatecznie niemiecka drużyna musiała uznać wyższość rywali, ale Selfmade po raz kolejny pokazał się z bardzo dobrej strony.

Ocena Selfmade'a: 7/10

Zobacz komentarze