Rewanż udany. G2 wygrywa z MAD Lions i zagra w wielkim finale LEC!

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

Czas na show! Finały wiosennego splitu LEC już się rozpoczęły. Jako przystawkę przed wielkim finałem mogliśmy cieszyć się spotkaniem rewanżowym z udziałem G2 Esports i MAD Lions. W pierwszej rundzie fazy pucharowej oba zespoły dały nam pięciu-mapową serię, która ostatecznie zakończyła się niespodziewanym zwycięstwem MAD Lions. A tym razem stawką oprócz honor był oczywiście awans do wielkiego finału.

Pierwsza mapa kapitalnie rozpoczęła się dla G2. Jankos znalazł gank na dolnej alei, a dwa zabójstwa trafiły na konto Vayne Capsa. Co więcej, duet na dolnej linii G2 skutecznie uniknął odpowiedzi rywali i z pomocą reszty drużyny kolejne eliminacje dla Capsa stały się faktem. W międzyczasie Jankos ukradł smoka sprzed nosa MAD Lions i w początkowych etapach gry niemal wszystko szło po myśli G2. Jednak MAD nie odpuszczało i utrzymywało kontakt w złocie. Na ich nieszczęście kompozycja G2 była dużo silniejsza już w 20 minucie, co pozwoliło ekipie Jankosa podejść pod Barona i wymusić walkę na rywalach. Ta oczywiście skończyła się wyraźnym zwycięstwem G2 i przejęciem błogosławieństwa Nashora, a chwilę później przejęta przez G2 dusza smoka w zasadzie zabrała MAD Lions szansę na powrót do tej gry.

Kolejna rozgrywka zaczęła się dużo korzystniej dla MAD Lions. Shadow znalazł gank na górnej alei, a później dorzuci do tego kolejną eliminację na środkowej linii. Leśnik "lwów" był bardzo aktywny, kontrolował też smoka i jeszcze przed końcem ósmej minuty rozgrywki dorzucił następne zabójstwo na midzie. Jednak dobry początek meczu został zniweczony przez jego kolegów z drużyny, którzy kilkukrotnie dali się wyłapać i pozwolili G2 na zachowanie bezpiecznego dystansu w złocie, gdy MAD powoli zaczynało im uciekać. Gra może byłaby w tym momencie bardziej emocjonująca, ale w drafcie MAD Lions postawiło wszystko na mocny early game i snowball. To nie wyszło tak dobrze, jak miało i G2 zaczęło kompozycyjnie dominować rywali. W 24 minucie G2 postanowiło podejść pod Barona, którego przejęli i z jego pomocą zakończyli rozgrywkę jednym mocnym pushem na dolnej alei.

Przyparte do muru MAD Lions kolejną mapę rozpoczęli od fantastycznego zagrania na dolnej alei. Już w 4 minucie pojawili się tam wszyscy zawodnicy, ale tylko MAD Lions zgarniało zabójstwa i błyskawicznie wypracowało 2 tysiące sztuk złota przewagi. Niestety po raz kolejny pomyłki indywidualne kosztowały MAD niemal całą wypracowaną przewagę i znów G2 traciło około tysiąca sztuk złota do rywali, ale zatrzymało ich snowball. Jednak tym razem MAD Lions nie pozwoliło wrócić do gry G2 bez walki. Kolejna kluczowa walka drużynowa zakończyła się zwycięstwem MAD Lions, które wróciło na właściwe tory, odzyskało tempo i docisnęło rywali zdecydowanie wygrywając swoją pierwszą mapę w serii.

Kolejna potyczka początkowo była bardzo chaotyczna. Już w siódmej minucie niemal wszyscy zawodnicy walczyli na górnej alei, ale to G2 wyszło z tego korzystniej. Ekipa Jankosa miała bardzo dużą przewagę na dolnej linii, ale w zasadzie każda pozycja miała więcej złota niż rywale. MAD Lions jednak nie zamierzało poddać się bez walki. Byli oni w stanie zwolnić rozgrywkę i podjąć kilak korzystnych walk oraz pojedynczych eliminacji. G2 miało jednak pod kontrolą smoki i udało im się przejąć duszę oceaniczną. To już było za dużo dla MAD, które jeszcze próbowało postawić się przy Baronie, ale nie mogło już dłużej opierać się G2.

Dla MAD Lions jest to już koniec przygody w wiosennym splicie. Drużyna złożona z czterech debiutantów zajęła ostatecznie trzecie miejsce. Z kolei przed G2 ostatnie wyzwanie w obronie tytułu. W niedzielę o godzinie 17 w wielkim finale LEC czeka na już ich największy rywal, Fnatic.

Zobacz komentarze