LEC: Origen lepsze od G2. Drużyna Jankosa przegrywa w hicie

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

Drugi dzień letniego splitu LEC już za nami. Tym razem atrakcją wieczoru było starcie G2 z Origen, ale i wcześniejsze spotkania dały nam kawał dobrego League of Legends. Przypominamy też, że w tym tygodniu, w niedzielę (14.06) również odbędą się mecze LEC.

Na sam początek dnia zobaczyliśmy niemal idealną grę w wykonaniu SK Gaming. Formacja, która dzień wcześniej pokonała Origen, tym razem mierzyła się z Schalke, które nie mogło jej dorównać w żadnym aspekcie. Co więcej, do 24 minuty wszystko wskazywało na to, że zobaczymy "perfekcyjną grę" ponieważ Schalke nie miało na swoim koncie ani jednej wieży czy zabójstwa.

Niestety Trick po zdobyciu ognistej duszy troszkę zbyt optymistycznie pogonił za rywalami, którzy zdołali go wyeliminować. Jednak nie miało to większego znaczenia, bo przewaga SK była ogromna, a przejęty Baron jeszcze ją powiększył i 5 minut później nexus eksplodował.

W kolejnym spotkaniu znów oglądaliśmy popis tylko jednej drużyny. Rogue jeszcze przed pojawieniem się minionów na mapie znalazło w krzakach na dolnej alei wspierającego Misfits i skrzętnie korzystając z okazji zdobyło pierwszą krew. Kilka chwil później Inspired pojawił się na dolnej alei i Doss zginął po raz drugi. Misfits próbowało odpowiedzieć gankiem Razorka na midzie, ale polski leśnik Rogue znów był tam, gdzie być powinien i jego zespół zdobył trzecią eliminację w 5 minut.

Rogue czuło się dziś jak ryba w wodzie i wszyscy zawodnicy grali jak natchnieni. Hans Sama i Vander podobnie jak wczoraj grali niezwykle agresywnie, ale bardzo skutecznie, a do gry Finna i Larssena też trudno mieć zastrzeżenia. Misfits po prostu nie wiedziało jak na to zareagować, bo niezależnie czego próbowali wszystko kończyło się fiaskiem. Inicjacje Razorka nie działały, próba przejęcia Barona gdy Rogue nie kontrolowało tej części mapy także się nie udała i w niecałe pół godziny Rogue wygrało drugi mecz w tym splicie.

W trzecim meczu dnia widzieliśmy już bardziej wyrównane spotkanie, ale tylko do czasu. Początkowo MAD Lions mimo tego, że w walkach drużynowych zdobywało więcej eliminacji nie mogło przejąć kontroli nad wydarzeniami na mapie. W tym czasie Excel radziło sobie naprawdę nieźle i przejmowało wieże, dzięki czemu stan rywalizacji w złocie był równy.

Jednak to MAD Lions miało mocniejsze walki drużynowe i w końcu zaczęło z tego korzystać oraz dyktować warunki spotkania. Yuumi napędzała Hecarima i Lee Sina zdecydowanie ułatwiając im zadanie oraz sprawiając, że życie graczy Excel było bardzo skomplikowane. Z czasem przewaga w złocie nie tylko pojawiła się, ale zaczęła też szybko rosnąć i MAD właściwie w jednym natarciu zakończyło spotkanie.

W następnym meczu Fnatic pokazało nam coś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Rekkles po raz pierwszy w swojej karierze zdecydował się na wybór Syndry. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ jego partner z linii, Hylissang, trafiał fantastyczne hooki Blitzcrankiem całkowicie dominując linię z tym zestawieniem. Z kolei Bwipo nie bawił się dobrze na górnej linii grając Settem w Renektona. Toplaner Fnatic oddał solowe zabójstwo rywalowi, a chwilę później po zmianie linii zagrałzbyt agresywnie i został pokarany przez leśnika Vitality.

Przewaga dolnej alei była jednak decydująca, zwłaszcza w sytuacji, w której Vitality nie znalazło inicjacji z Renektonem, która pozwoliła Bwipo wrócić do gry. Wtedy znów o sobie dał znać Blitzcrank, który trafiał kolejne przyciągnięcia, a Syndra i Corki eliminowali rywali i Fnatic bez większych problemów pokonało Vitality w niecałe pół godziny.

Zakończone cztery spotkania oznaczały, że przyszedł czas na spotkanie dnia czyli mecz G2 z Origen.

G2 rozpoczęło agresywnie od ganku na dolnej alei, ale Origen wyszło z tego zwycięsko eliminując polskiego leśnika, a kilka chwil później zdobywając drugie zabójstwo dzięki interwencji ich junglera, który kilkadziesiąt sekund później na spółkę z Alpharim wyeliminował toplanera rywali.

Ta wczesna przewaga poskutkowała pierwszymi dwoma smokami oraz wieżą dla Origen, ale jak zwykle G2 nie poddawało się bez walki. Mistrzowie Europy bardzo umiejętnie znajdowali okazje, by zdobyć trochę złota i mimo tego, że Origen miało wyraźną kontrolę, nie mogli sobie pozwolić na błąd.

Tempo spotkania zwolniło, ale nie na długo. W 22 minucie OG wygrało przedłużającą się potyczkę na środkowej alei i pomaszerowało po Barona. Caps mocno obijał rywali za pomocą swojej Zoe, ale to nie wystarczyło, by odstraszyć rywali i Origen nie tylko zdobyło wzmocnienie, ale chwilę później przejęło też swojego trzeciego smoka w grze.

Sam Baron jednak nie pomógł przełamać bazy G2, ale powiększył przewagę w złocie OG. Ta z kolei pomogła im znacznie w walce o duszę smoka, w któej po prostu zmietli G2 z mapy i przejęli nie tylko powietrzną duszę, ale tez drugiego Barona i Origen znalazło się już tylko o krok od pokonania G2.

W tej sytuacji nawet G2 Esports nie było w stanie zatrzymać tak rozpędzonego Origen, które zrehabilitowało się za porażkę z SK i pokonało mistrzów Europy.

Wyniki:

SK Gaming > Schalke 04

Misfits Gaming < Rogue

MAD Lions > Excel Esports

Team Vitality < Fnatic

G2 Esports < Origen

Zobacz komentarze