LEC: Mystiques z MVP w debiucie, słabe występy Jankosa i Selfmade'a

Mystiques Foto: Riot Games

W piątkowy wieczór byliśmy świadkami początku końca. Końca wiosennego splitu LEC oczywiście. Europejskie rozgrywki powoli zbliżają się do końca fazy grupowej, a trzecie i ósme miejsce dzieli jedynie jedna wygrana. Presja zwycięstwa rzadko kiedy bywa większa.

Co ciekawe, brak dodatkowego nacisku, by prezentować się z jak najlepszej strony, źle wpływa na G2 Esports i Marcina "Jankosa" Jankowskiego. Półfinaliści ostatnich mistrzostw świata, od kiedy zapewnili sobie udział w fazie play-off grają coraz gorzej. Tydzień temu zespół przegrał z SK Gaming, a dziś uległ Splyce.

Jankos powrócił do gry Karthusa jednak tym razem pick kompletnie się nie sprawdził, a polski leśnik był kompletnie bezużyteczny. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dzisiaj G2 zagrało po prostu słabo. Jankos i jego koledzy kompletnie przespali wczesne etapy gry i kompletnie zignorowali założenia swojej kompozycji raz po raz walcząc 5 vs 5 w różnych częściach mapy. Jak wszyscy wiemy Splyce uwielbia długie rozgrywki więc 40 minut, by wygrać z G2 to spełnienie ich marzeń.

Na szczęście już chwilę później mogliśmy oglądać debiut Patryka "Mystiquesa" Piórkowskiego. Polski wspierający zagrał fantastyczne spotkanie. Grając Threshem wykorzystywał potencjał championa do maksimum trafiając mnóstwo ważnych hooków oraz przerywając dashe swoim "e". Excel wyglądało dziś solidnie, chociaż i tak mało brakowało, by Elias "Upset" Lipp wygrał grę dla swojej drużyny, po tym, jak został mu podarowany pentakill.

Wracając jednak do pozytywów Mystiques został doceniony przez widzów i wygrał głosowanie na najlepszego zawodnika meczu. Jeśli Polak jutro zagra na podobnym poziomie, może na dłużej zagościć w głównym składzie Excel.

Natomiast Oskar "Selfmade" Boderek i SK Gaming chyba dotarli już do granic swoich możliwości. Gdyby G2 nie stwierdziło, że postanowi przegrać ostatnie spotkanie z niemiecką organizacją to śmiało można by SK skreślić z play-offów. Nie matematycznie, ale ze względu na prezentowany poziom. Selfmade robi co może, ale powoli przestaje to wystarczać, by w pojedynkę wygrywać spotkania. Najlepszym tego przykładem jest dla mnie walka przy smoku, która już wydaje się przegrana. Wtedy jednak Selfmade flashuje w trzech rywali po drugiej stronie ściany ogłuszając ich. Daje to jego drużynie jeszcze moment nadziei, jednak nikt nie jest w stanie podążyć za nim. Ta sytuacja to najlepszy opis SK w tym momencie.

Jedyny "polski" pojedynek dzisiejszego wieczoru zakończył się zgodnie z przewidywaniami. Jakub "Jactroll" Skurzyński i Team Vitality w 22 minuty rozprawili się z Mateuszem "Kikisem" Szkudlarkiem i Rogue. Ten skład Rogue jest już w tym splicie skończony i szkoda, że czekają nas aż trzy spotkania z ich udziałem. Zwłaszcza że nawet wybierając Riven w dżungli i Renektona na topie przegrywają wczesne wymiany i postaci tracą swój potencjał. Jactroll po raz kolejny zagrał dobrze/bardzo dobrze zaliczając kilka udanych zagrań.

Wyniki piątkowych spotkań LEC z udziałem polskich zawodników:

  • G2 Esports < Splyce
  • Excel > Schalke 04
  • SK Gaming < Origen
  • Rogue < Vitality
Zobacz komentarze