LEC: G2 zaczyna split od wygranej, komplet zwycięstw Polaków

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

Najlepsze rozgrywki w Europie powróciły. LEC znów zagościło na naszych ekranach, a my mogliśmy cieszyć się League of Legends w najlepszym wydaniu jużod pierwszego spotkania, w którym zmierzyli się G2 Esports oraz MAD Lions.

Gra na dobre rozpoczęła się w trzeciej minucie gdy Jankos i Caps udali się na górną aleję i razem z Wunderem zdobyli pierwszą krew na przeciwnym toplanerze. MAD Lions jednak szybko odpowiedziało gdy kilka chwil później na górnej linii pojawił się Shadow, który razem z Orome wyeliminował Wundera.

Obie drużyny nie zwalniały tempa i co kilka minut byliśmy świadkami mniejszej lub większej potyczki. Za każdym razem jednak to G2 wychodziło z tego korzystniej, przejmując kolejne smoki i zdobywając więcej eliminacji. Gra znalazła się w decydującym punkcie już w 24 minucie. Jeśli G2 udałoby się zdobyć piekielną duszę MAD Lions nie mogłoby się już im postawić. Jeśli jednak to ekipa Humanoida przejęłaby smoka gra mogłaby trwać dalej i MAD mogłoby jeszcze szukać możliwości powrotu do gry.

Jankos jednak jak zwykle nie zawiódł i przejął czwartego smoka w grze, a G2 wygrało walkę drużynową i w jej efekcie zniszczyło 2 inhibitory. Gdy wydawało się, że do zakończenia gry potrzebny będzie jeszcze Baron, Carzzy został wyłapany i mistrzowie Europy pomaszerowali środkiem po pierwsze zwycięstwo w sezonie.

Drugie spotkanie dnia zaserwowało nam zupełnie inne oblicze League of Legends niż pierwsze spotkanie. Vitality i Schalke postanowiły zawrzeć pakt o nieagresji i skupić się wyłącznie na skalowaniu. Rezultatem była gra, w której Ezreal przekroczył 500 stworów farmy, przejęte zostało 7 smoków i 3 Barony.

Niemal przez cały czas rozgrywki sytuacja obu drużyn była wyrównana jednak pod koniec meczu to Vitality kontrolowało przebieg rozgrywki dzięki Compowi, który obijał rywali na dystans Ezrealem oraz Yuumi, która leczyła zawodników Vitality. Ostatecznie gra skończyła się na desperackiej próbie obrony bazy przez Schalke, która spełzła na niczym, ponieważ Azir i Ezreal byli skutecznie chronieni przez resztę zespołu.

Początkowo wydawało się, że Origen i SK dostarczą nam więcej emocji, ale niestety po wczesnej pierwszej krwi musieliśmy sporo poczekać. Gra ożywiła się tak naprawdę w okolicach 30 minuty gdy Origen odwróciło na swoją korzyść źle rozpoczętą potyczkę o smoka, ale SK wykorzystało moment rozluźnienia i zdobyło Barona.

Dość niespodziewanie SK nawet nie tylko walczyło z OG jak równy z równym, ale po prostu grało lepiej. Przez niemal całe spotkanie to niemiecka drużyna kontrolowała mecz i Barona wykorzystała do powiększenia przewagi. Ostatecznie nie potrzebowali nawet duszy smoka oceanicznego do zwycięstwa. Origen po prost nie mogło rywalizować z nimi w walkach drużynowych i nieoczekiwanie SK rozpoczęło split od zwycięstwa.

Na szczęście w przedostatnim spotkaniu dnia Rogue dało lekcję League of Legends Excel. Formacja z Inspiredem i Vanderem praktycznie od pierwszej minuty kontrolowało mecz. Inspired wsparł Finna na górnej alei, a ten zdominował swojego rywala. Inne linie również dominowały a Hans Sama pokusił się nawet o flash przez ścianę na dolnej alei by zaskoczyć i wyeliminować Patrika w sytuacji 1 vs 1. W ostatecznym rozrachunku gra trwała pół godziny i był to popisowy występ Rogue.

Na koniec dnia czekał nas bardzo ciekawy mecz z udziałem Misfits i Fnatic. Spotkanie lepiej rozpoczęła drużyna "królików", która znalazła pierwszą krew na midzie po udanym ganku oraz chwilę później pierwsze zabójstwo po powrocie do Europy zgarnął Kobbe w sytuacji 2 vs 2. Jednak Fnatic nie składało broni. Selfmade zaczął kontrować próby ofensywnych zagrań Razorka, a jedna z nich zakończyła się trzema eliminacjami na korzyść Fnatic.

Gra nie zamierzała się uspokoić. Obie drużyny cały czas szukały możliwości zdobycia przewagi i nikt nie odpuszczał, a przez to niemal ciągle oglądaliśmy akcję na mapie. W kluczowym momencie jednak to Misfits przejęło kontrolę nad sytuacją i w 20 minucie wygrało walkę oraz zgarnęło Barona.

To był sygnał do natarcia dla Misfits. Kolejne minuty to szalone oblężenie bazy Fnatic. Inhibitor na górnej alei padł szybko, ale wicemistrzowie Europy obronili swoją bazę. Zdając sobie sprawę z dramatycznej sytuacji Fnatic postanowiło postawić wszystko na duszę powietrznego smoka. Udało im się ją przejąć, ale ceną były pozostałe dwa inhibitory.

W jakiś sposób to nie był jednak koniec gry. Fnatic nie tylko obroniło bazę przed super minionami, ale też w dramatycznych okolicznościach ukradło Barona i wygrało walkę po przejęciu wzmocnienia. Co więcej, Fnatic nie tylko ustabilizowało swoją bazę, ale przejęło też Elder Drake'a i zniszczyło inhibitor rywali na dolnej alei. Dzięki temu, po raz pierwszy od długiego czasu to Fnatic było na prowadzeniu. W ten oto nieoczekiwany sposób to wicemistrzowie Europy odwrócili rozgrywkę o 180 stopni i w kolejnym natarciu zniszczyli nexusa rywali.

Wyniki:

G2 Esports > MAD Lions

Team Vitality > Schalke 04

Origen < SK Gaming

Rogue > Excel Esports

Misfits Gaming < Fnatic

Zobacz komentarze