Deklasacja w finale! Jankos i G2 Esports mistrzami Europy

G2 Esports wygrywa wiosenny split LEC 2019 Foto: Riot Games

Cały split zmierzał do tego jednego, decydującego starcia. W końcu w finale LEC spotykały się dwie najbardziej utytułowane drużyny w historii europejskich rozgrywek, które po raz kolejny zdominowały konkurencję w sezonie zasadniczym. Fnatic chciało powrócić na tron po roku przerwy i ochronić swoją przewagę w tytułach mistrzowskich, a G2 walczyło o obronę tytuły i dogonienie swoich odwiecznych rywali w ilości zdobytych mistrzostw starego kontynentu.

Pierwsza gra odbywała się w szalonym tempie. Już sama faza wyborów postaci trwała łącznie może minutę. Obie drużyny przystąpiły do meczu z planem, a nam pozostawało czekać i obserwować, czyj pomysł okaże się lepszy. Fnatic było dużo aktywniejsze na mapie, ale większość ich zagrań była kontrowana przez rywali, ale ostatecznie obie drużyny jeszcze w dwudziestej minucie dzieliło tylko kilkaset sztuk złota. Jednak G2 dominowało walki drużynowe. Kombinacja Azira i Kog'Mawa po prostu usuwała rywali z powierzchni mapy, zanim ci byli w ogóle w stanie podejść pod carry G2. Co więcej, Fnatic zostało zepchnięte do tego stopnia, że nie było nawet w stanie walczyć o Barona i ekipa Jankosa zwyciężyła na pierwszej mapie jeszcze przed upływem 27 minuty.

Druga mapa była nieco spokojniejsza, ale to oznaczało tylko tyle, że Fnatic nie znajdowało odpowiedzi na zagrania G2. Po raz kolejny decydowały walki drużynowe. Za każdym razem, gdy dochodziło do potyczek G2 było w stanie obronić początkowy cel Fnatic i odpowiedzieć zabójczą ilością obrażeń. Co więcej, Fnatic nie miało jak na to odpowiedzieć, bo ich Kassadin potrzebował więcej czasu na skalowanie. Gwoździem do trumny tym razem okazał się Baron, po którego przejęciu G2 zmasakrowało rywali i zniszczyło ich bazę, zanim zegar pokazał 24 minutę.

Kolejna mapa rozpoczęła się tragicznie dla Fnatic. Wunder dwukrotnie w pojedynkę wyeliminował Bwipo, a Jankos zapewnił przewagę swojej dolnej alei. Fnatic nie zamierzało poddawać się bez walki i w dużym zamieszaniu wymienili się kilkoma eliminacjami, z których dwie, trafiły na konto Nemesisa. To okazało się zbawienne, ponieważ dzięki temu midlaner Fnatic mógł wygrywać na bocznej alejce z Perkzem. Tym razem kompozycja Fnatic była lepiej przystosowana do walk drużynowych i po raz pierwszy w tej serii w grę wchodziła dusza smoka, a G2 nie wygrywało spotkania "z automatu". To jednak zmieniało się z upływem czasu. G2 przejęło czwartego smoka na mapie i chwilę później wygrywając potyczkę na środkowej alei zdobyło też Barona. W tym momencie Fnatic traciło już ponad siedem tysięcy sztuk złota przewagi do rywali i jasne było, że nic już nie odbierze zwycięstwa G2.

Dla G2 Esports jest to już trzeci tytuł mistrzowski z rzędu i siódmy w historii. Dzięki temu zrównali się z Fnatic i obie organizacje mają po siedem trofeów.

Zobacz komentarze