"Look at the cleanse! Look at the moves!". Pięć zagrań w League of Legends, o których mówimy do dziś

Faker Foto: Riot Games

League of Legends na naszych ekranach (i w naszych sercach) gości już od blisko 10 lat. W tym czasie byliśmy świadkami tysięcy niesamowitych zagrań, outplayów, base race'ów i team fightów. Niektóre z nich są jednak bardziej legendarne niż inne. Przedstawiamy nasze wybory na pięć najlepszych (w różnych kategoriach) zagrań w historii Ligi Legend.

Faker vs Ryu

Żadna lista nie byłaby kompletna bez tego zagrania. Jest to najbardziej kultowy klip w historii League of Legends. W 2013 roku KT Rolster Bullets było jedną z najlepszych drużyn w Korei, co jej zawodnicy potwierdzili po drodze do finału OGN Champions Summer pokonało m.in. legendarne składy CJ Entus: Frost oraz Blaze. W drużynie występowali gracze, których zna chyba każdy: InSec, Ssumday, KaKAO, Ryu, Score i Mata. Po drugiej stronie w finale Summoner's Rift stanęła nowa drużyna reprezentująca SK Telecom oraz obiecujący rookie, Faker. "Telecom Wars", spotkanie finałowe, stawka nie mogła być większa.

Finał układał się pod dyktando bardziej doświadczonej drużyny KT Rolster. Ryu i jego drużyna prowadzili już nawet 2:0, jednak SKT pozostawało nieustępliwe i doprowadziło do wyrównania stanu rywalizacji. Wtedy jeszcze na piątej mapie w turniejach OGN obowiązywał tzw. Blind Pick. Oznaczało to, że obie drużyny mogą wybrać dowolne postaci, nawet te same, na które zdecydował się rywal. Dlatego na środkowej linii zobaczyliśmy Zeda, który w tamtym czasie był jednym z najlepszych championów w grze.

SKT udało się uzyskać przewagę w spotkaniu i ekipa Fakera w 32. minucie prowadziła ostateczne natarcie na bazę rywali. Wtedy Ryu postanowił stawić czoła Fakerowi i przedłużyć szanse swojej drużyny na powrót. Co nastąpiło później nie da się opisać słowami. Po prostu to zobaczcie.

Pray Ashe Arrow

W 2016 roku Rox Tigers dominowało rozgrywki w Korei. Według wielu ekspertów jest to jedna z najlepszych drużyn w historii Leage of Legends. Ich największy problem? SK Telecom. Jeszcze w 2015 roku to Faker i jego kompani za każdym razem stawali im na drodze do tytułu. Nie inaczej było podczas mistrzostw świata.

Tam zespoły spotkały się już w półfinale. Spotkanie to jest przez wielu uznawane za najlepszą serię BO5 w historii. I trudno się z tym nie zgodzić. Rox wyciągnęło wtedy Miss Fortune na supporcie co zdefiniowało metę na następne miesiące, a Bengi zmuszony był grać Nidalee w dżungli, by ta nie trafiła w ręce Peanuta. Jednak najlepszym zgraniem w całej serii była strzała Ashe, która zatrzymała teleport Duka i pozwoliła Rox wyrównać stan rywalizacji.

Jensen Ekko vs TSM

Finał wiosennego splitu NA LCS. Amerykański klasyk TSM kontra Cloud 9. Szansa na rewanż za letnie rozgrywki z poprzedniego roku, kiedy to Bjergsen i TSM pokonali Jensena i C9 3:1. Do tego starcie dwóch najlepszych midlanerów w lidze i kandydatów do MVP całego sezonu. Tak wyglądała sceneria przed spotkaniem finałowym.

Sam mecz nie rozczarował. Po dwóch pewnych zwycięstwach TSM, Cloud 9 pokazało charakter i wróciło do rozgrywki wygrywając dwie kolejne mapy. Decydujące starcie również zaczynało iść po myśli zawodników w niebieskich koszulkach. W zasadzie jednej walki drużynowej brakowało im do przełamania rywali i zdobycia pierwszego od trzech lat tytułu. no właśnie. Jednej walki drużynowej, w której Jensen nie zdążył użyć swojej umiejętności ostatecznej. To wystarczyło żeby TSM wróciło do gry i zgarnęło kolejne trofeum do kolekcji.

OMG vs Fnatic

Mistrzostwa świata w 2014 roku zdecydowanie nie należały do zespołów z Europy. Nie oznacza to jednak, że żaden z naszych reprezentantów nie zapisał się na zawsze w nasej pamięci jakimś genialnym zagraniem.

Co zrobić jeśli przeciwnik jest od ciebie silniejszy, ale udało ci się wcześniej zniszczyć jego wieże w bazie? Base race oczywiście. A przynajmniej z tej opcji skorzystało Fnatic w starciu z OMG. Po 65 minutach wydawało się, że już nic nie będzie w stanie przeszkodzić chińskiej ekipie w pokonaniu drugiej siły w Europie. Jednak poddawanie się bez wali to nie styl Fantic. Sami zobaczcie jak mało zabrakło żeby Soaz, Cyanide i xPeke odmienili bieg historii.

Dignitas vs Renegades

Cztery śmierci, żadnych eliminacji. Tak w skrócie można opisać pierwsze pięć minut meczu Dignitas z Renegades z wiosny 2016 roku. Takie rzeczy nie powinny zdarzać się nawet kiedy grają ze sobą dwie najgorsze drużyny w lidze. Na to zagranie szkoda słów, ale nie można mu odmówić tego, że na zawsze wpisało się wielkimi literami w podręcznikach do historii League of Legends.

Zobacz komentarze