Klepaczewski: Invictus Gaming ma wszystko, by stworzyć nową dynastię

Invictus Gaming Foto: Riot Games

Invictus Gaming jest jak mistrz bokserski w wadze ciężkiej. Na ringu nie można go unikać i czekać aż się zmęczy, bo do zwycięstwa wystarczy mu tylko jeden celny cios. Pokonać IG można tylko w jeden sposób – stając z nimi twarzą w twarz i idąc na bezpośrednią wymianę uderzeń. Bez bloków. By wygrać, twoim jedynym celem musi być powalenie przeciwnika, zanim on powali ciebie. Problem jest tylko taki, że nikt nie bije teraz mocniej od IG.

Dominacja Invictus Gaming w fazie grupowej MSI nie jest niespodzianką. Każdy, kto śledził ligę chińską, wie, na jakim poziomie znajduje się ta ekipa. Na 15 serii BO3 Rookie i zwyciężyli w jedenastu. Do tego w meczach, które Invictus wygrało, tylko dwóm rywalom udało się ugrać mapę. Dodatkowo tylko jedna drużyna pokonała mistrzów świata 2:0.

Teraz widzimy, że ich dominacja na MSI nie jest dziełem przypadku. Mimo że eksperci zaklinają się, że ich styl nie jest najlepszy, że zdarzają im się "wesołe" gry, w tym momencie nie ma mocnych na IG. Świadomie czy nie, ta drużyna została zbudowana idealnie pod obecną metę.

Flex picki? TheShy i Rookie grają w zasadzie tymi samymi postaciami. Mocne solo linie? Znów TheShy i Rookie rywalizują ze sobą o miano najlepszego zawodnika na świecie. Agresywny jungler? Ning urodził się gotowy do tego, by gankować linie i wymieniać swoje życie za carry przeciwnika. Bot lane, który wygrywa linię i można na nim polegać? JackeyLove odpowiada za blisko 27 procent obrażeń swojej drużyny, a w agresywnej grze na linii wspiera go Baolan, który pod względem obrażeń jest najlepszy ze wszystkich supportów na MSI.

IG po wygraniu Mistrzostw Świata Foto: Riot Games

I na nic zdają się narzekania, że Invictus Gaming gra chaotycznie i opiera się głównie na umiejętnościach indywidualnych swoich zawodników. Czasy, gdy trzeba było czekać dziesięć minut, przed zaczęciem Barona minęły. Teraz drużyny muszą grać szybko i zdecydowanie, by wymusić błąd na rywalu. A to, że IG jest w stanie przykryć błędy drużynowe umiejętnościami indywidualnymi to już inna sprawa.

Jak ich zatrzymać? Wydaje się, że nie ma takiej możliwości. SKT zarysowało lśniącą zbroję mistrzów świata, jednak w przypadku zwycięstwa w finale nikt nie będzie o tym pamiętał. Nawet ewentualna interwencja Riot Games może nie wystarczyć, do zatrzymania IG. Nie zapominajmy, że gdy w zeszłym roku gra skupiona była na dolnej alei Invictus przez dwa ligowe sezony przegrało tylko 2 serie BO3, a w play-offach zatrzymała ich wtedy najlepsza drużyna na świecie – RNG, która za każdym razem potrzebowała do tego pięciu map.

Invictus Gaming ma wszystko, żeby stworzyć nową dynastię. Mają już w swoich rękach klejnot koronny w postaci tytułu mistrzów świata. Do tego doszedł wreszcie triumf w LPL, a teraz zawodnicy IG są na najlepszej drodze do zebrania ostatniego, brakującego pucharu.

Zobacz komentarze