Klątwa przełamana. Devils.one mistrzami Ultraligi!!!

devils.one Foto: Ultraliga

Wielki finał Ultraligi. Obrońcy trofeum Rogue Esports Club mierzyło się ze swoimi największymi rywalami, devils.one. Obie drużyny regularnie spotykały się przez cały rok w najważniejszych spotkaniach, z których to Rogue wychodziło zwycięsko. Tym razem fortuna uśmiechnęła się do devils.one, które po pięciomapowym pojedynku wreszcie przełamało swoją niemoc w starciach z REC i zostało mistrzem Ultraligi.

Na pierwszej mapie tego pojedynku Rogue Esports Club zdecydowało się na niestandardowy wybór na środkowej linii. Marcin "Selfie" Wolski wybrał Nocturna i radził sobie nim naprawdę znakomicie we wczesnych etapach gry zdobywając aż siedem asyst. Razem z Selfiem całe REC mocno naciskało w pierwszych minutach spotkania wypracowując sobie solidną przewagę. Jednak to skalowanie devils.one zwyciężyło w tym pojedynku. Gdy Jakub "Sinmivak" Rucki i Damian "Lucker" Konefał zaopatrzyli się w trzy przedmioty ich zespół zaczął wygrywać walki drużynowe i zniszczył Nexusa rywali. Dość niespodziewanie to diabły wyszły na prowadzenie w serii.

Druga mapa należała już do Rogue Esports Club. Na bardziej standardowych postaciach jak Cassiopeia, Xayah i Gankplank obrońcy tytułu byli nie do zatrzymania i kontrolowali mecz już od pierwszych minut. Tym razem zawodnicy devils.one nie byli w stanie nawiązać rywalizacji i skapitulowali już w 25. minucie.

Sztab szkoleniowy diabłów szybko zareagował na słabszą grę drużyny i dokonał zmiany personalnej w składzie. Miejsce Sinmivaka zajął Mateusz "Czajek" Czajka. Dzięki tej zmianie Tobiasz "Agresivo"Ciba mógł wrócić na górną aleję, a Czajek zajął swoją nominalną pozycję na środkowej linii. Kassadin w jego wykonani nie był jednak najlepszym wyborem. Selfie zdobył dwie wczesne eliminacje i razem z kolegami kontrolował rozgrywkę. Po raz drugi z rzędu wszystko szło po myśli Rogue Esports Club i druga mapa zakończyła się w 25 minut.

Na czwartej mapie diabły znów postanowiły zamieszać. Tym razem jednak nie w personaliach a w drafcie. Jakub "Cinkrof" Rokicki zdecydował się na grę Malphitem w dżungli. Zdecydowanie się to nie opłaciło we wczesnych etapach rozgrywki, kiedy zawodnicy Rogue wykorzystywali słabość leśnika rywali do zdobywania kolejnych eliminacji. Cinkrof jednak gdy tylko osiągnął szósty poziom szybko zrobił użytek z umiejętności ostatecznej i pomógł swojej ekipie wrócić do gry. Kolejne minuty były stosunkowo wyrównane, ale to Rogue budowało przewagę. Wtedy jednak Lucker wziął sprawy w swoje ręce i wygrał swojej drużynie decydującą walkę. Od tamtego momentu to diabły kontrolowały przebieg spotkania ostatecznie doprowadzając do wyrównania wyniku serii. Wszystko miało się rozstrzygnąć na piątej mapie.

Piąta mapa była bardzo wyrównana. Devils.one znów zamieszał w drafcie wybierając Sylasa do dżungli, a na środkową linię wysyłając Xeratha. Decyzje te okazały się słuszne, ponieważ po spokojnym początku to właśnie diabły przejęły kontrolę nad spotkaniem. W dwudziestej minucie walkę na środkowej alei wygrało devils.one, co pozwoliło im zniszczyć wieżę na środkowej alei, zdobyć smoka i powiększyć przewagę do pięciu tysięcy sztuk złota. Kolejne minuty przyniosły Barona dla diabłów, który pomógł im zniszczyć wieżę w bazie Rogue na dolnej alei i rozpocząć walkę drużynową, która zapewniła im tytuł.

Zobacz komentarze