Jankos: Mojej karierze bliżej do końca niż do początku. Później chciałbym być streamerem

Podczas trzeciej kolejki LEC studio w Berlinie odwiedzili Bartek Klepaczewski oraz Fryderyk "Veggie" Kozioł. Po meczu tygodnia pomiędzy G2 Esports i Fnatic panowie mieli okazję porozmawiać z Marcinem "Jankosem" Jankowskim, prawdopodobnie najbardziej popularnym polskim esportowcem. "Wiadomo, że co jakiś czas ktoś pisze, że jestem zdrajcą narodu i żebym mówił po polsku, ale wiem, że są to dzieci albo ludzie, którzy nie są na tyle wykształceni, żeby mówić drugim językiem, którym posługuje się cały świat" - mówi jungler G2. Ponadto opowiedział o spotkaniu z Fnatic, podejściu zespołu do wiosennego splitu, zdradził, przeciwko któremu z polskich leśników gra mu się trudniej oraz podzielił się planami na zakończenie kariery.

Korespondencja z Berlina

Bartek Klepaczewski: Zacznijmy od samego meczu z Fnatic - zaczęliście od obrony invade'a, na którym lepiej wyszli rywale. Jak ty reagujesz i adaptujesz się do takich sytuacji?

Marcin "Jankos" Jankowski: Przede wszystkim nie spodziewaliśmy się, że to zrobią. Myśleliśmy, że jeśli już, to spróbują czegoś na naszym czerwonym wzmocnieniu. Jednak w ogóle ich decyzja o wejściu do naszej dżungli była dość dziwna. Moim zdaniem Aatrox i Elise są mocniejsi niż Gankplank i Lee Sin na pierwszym poziomie, więc ugrali dość sporo, paląc Perkzowi flasha, ale jako drużyna nie wyszliśmy na tym zagraniu na minus.

BK: W tym tygodniu wygraliście z Rogue i Fnatic. Macie bilans 6:0. Czy nikt w Europie nie może wam zagrozić?

Zazwyczaj, gdy mamy przewagę, gry są bardzo proste, bo inne drużyny nie są proaktywne. Jednak grając przeciwko Fnatic i Rogue, zdarzało nam się przegrywać walki drużynowe. Te dwie ekipy próbują flankować i starają się o lepsze walki drużynowe oraz próbują wymusić błędy. Dlatego granie przeciwko nim jest trudniejsze, ale też bardziej interesujące. Podobnie jest też z Origen. Dodatkowo pozytywnie zaskoczyło mnie też MAD Lions. Na początku myślałem, że będzie to słaba drużyna, złożona za małe pieniądze, ale teraz wydaje mi się, że mają potencjał na TOP 5.

BK: Nie męczy was ciągłe wygrywanie?

Zupełnie nie. Gdybyśmy przegrywali, to mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej, ale teraz, ponieważ mamy początek splitu, znowu staramy się być jak najlepszą drużyną. Może w szóstym czy siódmym tygodniu będziemy bardziej zmęczeni, bo dziewięć tygodni splitu jest dość nudne. Zwłaszcza że później jest lato, gdzie grasz dokładnie to samo, ale wtedy przynajmniej walczysz o Worldsy. Ale Riot w zeszłym roku zmieniło trochę format i pierwsze miejsce daje ci przewagę w fazie play-off, więc w to celujemy.

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

BK: Pytam dlatego, że Grabbz przyznał po finale Worlds, że pod koniec roku byliście wypaleni, ale z tego, co mówisz, to znowu trenujecie na pełnych obrotach.

Wydaje mi się, że trenujemy trochę lżej. Gramy mniej solo kolejki niż w zeszłym roku. Chłopaki też sporo grają w Magic: The Gathering, bo ostatnio kupili karty.

Fryderyk "Veggie" Kozioł: A ty też grasz?

Nie bardzo. Oni grają wtedy, kiedy ja streamuję. Dlatego nie opłaca mi się kupować kart, a bez tego trudno się wciągnąć. Ale oni ostatnio siedzieli nawet do trzeciej nad ranem, więc zdecydowanie podchodzimy luźniej do tego splitu. Tylko teraz jest początek sezonu, wiec wszyscy mamy dużo chęci do gry, bo mieliśmy długą przerwę, a lubimy wygrywać.

BK: Czy zmiana ról Perkza i Capsa też pomogła w odświeżeniu formuły i przerwaniu rutyny?

Faktycznie jest to coś nowego. Na początku mieliśmy z tym małe problemy i przegrywaliśmy dużo gier na scrimach, gdzie w zeszłym roku mieliśmy około 90% wygranych. Teraz wszystko wraca do normy, ale jednak gramy trochę inaczej.

FK: W zeszłym roku Selfmade grał w SK, a Inspired dopiero debiutował w Rogue. Teraz mają mocniejsze ekipy i mogą rywalizować z tobą i G2. Na kogo gra ci się trudniej?

Bardzo trudno powiedzieć, bo gra w tym momencie jest mocno drużynowa. Przeciwko Fnatic nie graliśmy scrimów już od jakiegoś czasu, a wcześniej były takie dni, że nie wygrywaliśmy żadnej gry, a później oni nie wygrywali niczego. Za to z Rogue wygrywamy za każdym razem.

Mi zawsze gra się dość łatwo, bo leśnik zależny jest od tego, jak wygląda sytuacja na liniach i co się dzieje na całej mapie, a po tylu latach gry w LEC jest to dla mnie dość proste do odczytania. Dlatego, nawet jeśli ktoś cię ogra, to nie znaczy, że jest lepszy. Czasem nie możesz po prostu nic na to poradzić, bo nie jest to zależne od ciebie. Inaczej wygląda sprawa na liniach, gdzie faktycznie dużo zależy od mechaniki graczy, ale leśnik głównie gra teraz pod drużynę.

BK: Skoro głównie grasz pod drużynę, to jak wygląda u was komunikacja? W końcu zrobiliście przetasowanie w drużynie.

Nie ma dużej różnicy. Z Perkzem pamiętamy, jak graliśmy w 2018 roku. Oczywiście, gdy na midzie był Caps, komunikacja wyglądała inaczej. On wymaga troszeczkę mniej, bo jest bardziej samolubny niż Perkz, ale też bardziej samowystarczalny i ogrywa te linie 1 na 1. Za to Perkz, tak jak ja, skupia się bardziej na drużynie i bardzo dużo mówi do junglera. Dobrze nam się współpracuje i mamy mnóstwo pomysłów jak razem pomóc drużynie schodząc na bota albo topa.

FK: Wspominaliśmy już kilka razy scrimy. Ja czasem widzę drużyny z dołu tabeli LEC szukające partnerów do treningów w ligach regionalnych. Czy tobie zdarza się grać z drużynami spoza LEC?

Ostatni raz grałem z drużynami z lig regionalnych przed finałem Worldsów. Wtedy po prostu masz tylko dwa zespoły, które zostały i nie ma z kim innym grać. Gdybyśmy byli w Korei, wyglądałoby to pewnie inaczej. W 2018 roku trenowaliśmy na Damwon, które awansowało do LCK i w trakcie mistrzostw było aktywne. Teraz nie wyglądało to najlepiej, bo jednak drużyny akademii i z lig regionalnych są dużo słabsze od nas. Najbardziej to widać podczas fazy linii, choć na leśników też jest łatwiej.

Marcin "Jankos" Jankowkski i Bartek Klepaczewski

BK: A ty śledzisz jakieś rozgrywki regionalne?

Oglądam tylko najlepsze drużyny z LPL i LCK, chyba że pojawił się jakiś niestandardowy champion, to sprawdzam, jak to wyglądało na początku meczu. Do tego też LCS, ale to raczej dla zabawy, bo w piątek czy sobotę nie masz za bardzo co robić, bo jeszcze przygotowujesz się do spotkania albo dopiero wróciłeś wieczorem po meczu w LEC i jesteś zmęczony.

FK: Jesteś jednym z niewielu graczy, który ma doświadczenie w grze na zespoły z Chin i Korei. Teraz zaczyna się LCK i znowu jest hype. Czy twoim zdaniem liga koreańska faktycznie jest najlepsza, czy może jednak w Chinach jest najwyższy poziom?

Na scrimach poziom jest podobny. Griffin, Damwon czy SKT prezentowały się podobnie jak IG czy FPX. Jednak jak grasz już na scenie, to lepiej wypadają drużyny chińskie. Są po prostu bardziej zgrane i lepiej się koordynują, co w tej mecie daje im dużą przewagę. Chiny są lepsze w walkach drużynowych i lepiej grają jako piątka. Natomiast Korea gra trochę wolniej i stabilniej, a gracze unikają ryzyka. Dlatego moim zdaniem Korea nie odnosiła w ostatnich latach sukcesów na turniejach międzynarodowych.

FK: Wspominałeś wcześniej o stremowaniu. Przez długi czas streamowałeś głównie po polsku, ale ostatnio częściej robisz to w języku angielskim. Jakie są różnice?

Na plus na pewno jest to, że łatwiej mi grać duo z innymi graczami mówiącymi po angielsku. Nie muszę teraz wszystkiego tłumaczyć na polski. Angielski rozumie też każdy i każdy może obejrzeć transmisję, a teoretycznie fanów mam na całym świecie. Biorę też pod uwagę to, że mojej karierze bliżej do końca niż początku, a później chciałbym być streamerem.

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

FK: A nie myślałeś o byciu trenerem?

Dużo bardziej odpowiada mi streaming. Dlatego wolę mieć streamy po angielsku, bo łatwiej będzie mi potem się z tego utrzymać. Dodatkowo mój stream od paru lat się nie rozwijał. Miałem stałą widownię i osiągnąłem max. Zazwyczaj oglądały mnie trzy albo cztery tysiące osób. Teraz też zdarzają się takie dni, ale raczej jest to bliższe sześciu czy ośmiu tysiącom. Czasem jest to jeszcze więcej, jeśli ktoś mnie hostuje, a wcześniej nie było to możliwe, bo mówiłem po polsku.

Także to był dobry krok i nawet zdecydowałem się na niego za późno. Mogłem to zrobić już dwa albo trzy lata temu, ale wtedy krępowałem się jeszcze swojego języka i nie miałem takiej pewności siebie. Teraz już nie mam z tym problemu. Wiadomo, że co jakiś czas ktoś pisze, że jestem zdrajcą narodu i żebym mówił po polsku, ale wiem, że są to dzieci albo ludzie, którzy nie są na tyle wykształceni, żeby mówić drugim językiem, którym posługuje się cały świat.

BK: A czy przed końcem kariery nie chciałbyś spróbować swoich sił w innym regionie?

Jestem dość otwarty, jak chodzi o to, gdzie będę mieszkał. Nie czuję potrzeby, żeby to koniecznie była Polska czy nawet Europa. Dlatego, jeśli uznam, że to ma sens, żeby pojechać do Stanów, to pewnie bym to zrobił na ostatnie lata kariery. Na teraz chciałbym jednak zostać w G2, ale po sezonie zobaczymy. Może skończę karierę, może nie osiągniemy dobrych wyników i organizacja zdecyduje się na zmianę. Także wyjazd do Ameryki może się wydarzyć.

BK: W zeszłym roku brałeś udział w weekendzie gwiazd. Czy masz jeszcze plany zrobić coś dla fanów w Polsce i naszej społeczności?

Na teraz trudno mi nawet o tym myśleć. W zeszłym roku sezon ułożył się tak, że nie miałem w ogóle wolnego. Dopiero pod koniec roku miałem tylko półtora miesiąca na odpoczynek. Także żadnych konkretnych planów nie mam. Chociaż jeśli byłaby okazja, żeby przyjechać na weekend gwiazd albo spotkać się, podszkolić, opowiedzieć jak wygląda życie pro gracza, to jak najbardziej jestem zainteresowany. Jednak samemu wyjść z taką inicjatywą i wszystko zorganizować jest mi bardzo ciężko, bo jeśli wygrywasz, to nie masz czasu na nic poza grą.

------

Jankos został nominowany w plebiscycie Polish Esport Awards, w kategorii "Gracz roku". Do 21 lutego możecie oddawać głosy na swoich faworytów w siedmiu kategoriach. Pomóżcie nam wybrać liderów polskiego esportu.

PEA 2020 - Gracz Roku

Tematy

jankos

LEC

G2 Esports

fnatic

rogue

selfmade

InspireD

caps

Perkz

Zobacz komentarze

Polish Esport Awards

Sponsor Plebiscytu

Zobacz także

Lista artykułów

Rozwiń więcej