Jankos wygrywa, a G2 utrzymuje się na szczycie!

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

Mamy za sobą kolejny pełen emocji dzień w LEC. Mecze były bardzo zróżnicowane i dostaliśmy zarówno indywidualne popisy, świetne zagrania drużynowe oraz szalone zwroty akcji. Najwięksi faworyci wygrali, ci mniej pewni natomiast musieli uznać wyższość rywali. W tabeli znowu robi się ciasno, a walka o playoffy zapowiada się niesamowicie ciekawie.

Na sam początek otrzymaliśmy sporą niespodziankę, otóż Excel uległo Astralis. Zanzarah i spółka zaprezentowali się z bardzo dobrej strony we wczesnym etapie gry, co ułatwiło im jej domknięcie. W przeciwieństwie do świetnie dysponowanego Zanzaraha, bardzo słabo pokazywał się Czekolad, który zginął aż 9 razy na przestrzeni całej rozgrywki. Wygrana Astralis podtrzymała ich marzenia o playoffach, Excel natomiast będzie musiało się jak najszybciej odbić i wrócić do dobrej dyspozycji.

Kolejna gra była już bardziej wyrównana. SK Gaming i Misfits szli łeb w łeb i do samego końca nikt nie wiedział jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. Atmosferę podgrzewał fakt, że kompozycje obu drużyn wydawały się równie dobrze w późniejszych fazach gry. Ostatecznie wszystko miało sprowadzić się do egzekucji walk drużynowych, w których SK zdeklasowało rywali. Ich combo Jarvan + Aatrox okazało się zabójcze i zapewniło awans na piąte miejsce w tabeli.

Vitality vs Rogue to mecz zdecydowanie nie był warty oglądania mecz. Obie ekipy wybrały skalujące się kompozycje, a draft Rogue był lepszy na każdej płaszczyźnie. Przez większość gry nic się nie działo, a zabójstw było jak na lekarstwo. Kradzież Barona przez Skeanza jeszcze opóźniła koniec rozgrywki, który nikogo nie zaskoczył. Rogue wygrało i utrzymało fotel lidera, a Vitality zostało na ostatnim miejscu w tabeli.

LEC jednak zrekompensował nam ten mocno przeciętny mecz, ponieważ następne w kolejce było MAD Lions vs Fnatic. Jak dobrze już wiemy, mecze tych dwóch organizacji słyną z bardzo wysokiego tempa i przyjemnego do oglądania, mechanicznego League of Legends. Nie inaczej było tym razem i każdy kto przegapił ten mecz powinien jak najszybciej włączyć powtórkę. Po niezliczonej liczbie walk drużynowych i kilku wybitnych zagraniach, MAD Lions zatryumfowało nad Fnatic, a Armut udowodnił, że wzięcie go do LEC było dobrym wyborem.

Na koniec dnia byliśmy świadkami meczu tygodnia pomiędzy Schalke i G2. Gra obfitowała w proaktywne zagrania obu drużyn, a w 20 minucie mieliśmy różnicę jedynie dwóch tysięcy złota. Od początku do końca towarzyszyło nam jednak przeczucie, że G2 kontroluje rozgrywkę. Okazało się, że było ono uzasadnione, bo mistrzowie Europy kompletnie zdominowali Schalke w późniejszych etapach gry, a zniszczenie przeciwnego nexusa było jedynie kwestią czasu.

Zobacz komentarze