Jak wygląda idealny sezon Ultraligi? [FELIETON]

Jak wygląda idealny sezon Ultraligi?

Ultraliga to niepodważalnie najważniejsze rozgrywki League of Legends w Polsce. Ba, nie bez kozery od tego roku ich pełna nazwa to "Ultraliga. Mistrzostwa Polski". Z samej nomenklatury wiemy już, że są to rozgrywki najważniejsze, a co za tym idzie, powinny być także najlepsze. No właśnie. Czy obecne rozgrywki są najlepszymi w historii Ultraligi? Jak w ogóle powinien wyglądać idealny sezon?

Przede wszystkim dla mnie końcowe rozstrzygnięcia w fazie play-off nie mają znaczenia. Dlatego piszę ten tekst jeszcze przed końcem fazy zasadniczej sezonu. Nie uważam, żeby fantastyczny finał czy półfinał był istotny dla postrzegania całego sezonu.

W przypadku dyskusji o idealnym sezonie jego opakowanie również nie jest dla mnie ważne. Zamiast kolorowego papieru mógłby być zawinięty w szary papier, ale jeśli w takim pakunku będzie sztabka złota czy sposób jego podania naprawdę ma znaczenie? Moim zdaniem nie.

Dla mnie w idealnym sezonie najważniejsze są dwa czynniki. Pierwszym jest wyrównany poziom drużyn. Nie oznacza to oczywiście, że każdy zespół na koniec rozgrywek powinien mieć bilans 7:7. Bardziej istotne jest to, by jak najwięcej gier było wyrównanych na serwerze. Jednak zamiast teoretyzować omówmy to na konkretnym przykładzie.

Piraci mają w tym momencie bilans 5:7. Wygrali dwa razy z PRIDE, dwa razy z Diablo Chairs i raz z devils.one. Już tylko po tych wynikach widać, że jest to drużyna ze środka tabeli. Ale co ważne, Piraci potrafią urwać mapę w starciach z najlepszymi. Do tego przypomnijmy, że mecz z AGO, mógł równie dobrze zakończyć się ich triumfem, a to nie jedyny taki przypadek w tym sezonie. Co więcej, Piraci nie są jedyną drużyną spoza czołówki, która potrafi rywalizować jak równy z równym z lepszymi od siebie.

W piłkarskiej ekstraklasie lubimy sobie pożartować, że to nie liga, a loteria. Przychodzi mecz lidera z ostatnią drużyną tabeli i to przyszły spadkowicz bije przyszłego mistrza. W Ultralidze raczej tak nie jest. Lepsze drużyny w 90% przypadków wygrywają mecze z niżej notowanymi rywalami, ale nie jest to dla nich zazwyczaj łatwa przeprawa. Dlatego AGO Rogue może nawet zakończyć ten sezon z tylko jedną porażką, ale wszyscy wiemy, że wcale dużo nie brakowały, by zamiast jedynki w tej rubryce tabeli była nawet czwórka.

Okej, czyli idealny sezon powinien być wyrównany na serwerze, a tabela to drugorzędna sprawa. Natomiast drugim elementem, który jest ważny dla rozgrywek to oczywiście poziom sportowy drużyn.

Sami najlepiej wiecie, że początkowo może zabawne jest oglądanie dwóch drużyny walczących przez kilkanaście czy kilkadziesiąt minut na midzie. Niestety takie mecze szybko tracą swój urok. Jednak jeśli co split w LEC mamy drużyny, których nie stać na nic więcej, to jak możemy wymagać od formacji w Ultralidze, żeby czasem nie robiły dokładnie tego samego. To proste. Nie możemy.

Dlatego wydaje mi się, że ważniejsze jest to, żeby drużyny miały swój plan na grę. Swoją osobowość. Bardzo dobrze korzyści z tego płynące widać na przykładzie devils.one. Przed sezonem mało kto stawiał ich w gronie faworytów. Jednak bardzo szybko ustalili oni, jakie są ich mocne i słabe strony, na czym warto się opierać i jak powinni grać, żeby wygrywać. Dla nich są to walki drużynowe w późnych etapach gry.

Zobaczcie, że już w drugim tygodniu w ten sposób pokonali K1ck i gdy wszystko inne zawiedzie, często są w stanie w ten sposób odwrócić losy spotkania. To jest właśnie tożsamość tej drużyny. Jasne, że nie można ograniczać się tylko do jednego stylu, ale lepszy jeden niż żaden. Poza tym jest to jakiś punkt wyjścia. Dzięki temu wystarczy dodać jeszcze ze dwa trzy warianty i jesteś już bardzo niebezpieczny w fazie play-off.

Mam wrażenie, że w tym momencie mamy tylko dwie drużyny, które nie mają pojęcia, jak chcą grać. Reszta albo to wie i praktykuje, albo już wie i wprowadza to w życie, ale nie zawsze im to wychodzi. To i tak nieźle, jeśli porównamy sobie sytuację w poprzednich sezonach.

Czyli tak: idealny sezon Ultraligi to taki, w którym najsłabsze zespoły będą w stanie postawić się najlepszym i czasem z nimi wygrać, nie zamieniając przy okazji rozgrywek w loterię. Dodatkowo każda ekipa ma swój styl i pracuje nad tym kolejnymi.

Dzięki tej definicji wydaje mi się, że unikamy niejasności związanych z tym, że ktoś "musi grać dobre League of Legends", bo tego niestety nie da się łatwo zweryfikować. Co więcej, trudno jest wiązać jakość sezonu z wynikami na EU Masters, bo te rzadko kiedy idą w parze. Natomiast patrząc na to opisane wyżej kryteria, dość łatwo możemy ocenić, czy w grze zespołów był pomysł i czy formacje z dołu tabeli regularnie napędzały stracha faworytom. To moim zdaniem zapewni nam emocje, ciekawe spotkania i niespodziewane rozstrzygnięcia, czyli wszystko, czego potrzeba.

A na zakończenie możemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecny sezon jest idealny. Moim zdaniem nie, ale wyjątkowo dużo mu nie brakuje.

Zobacz komentarze