Jak Fnatic wróciło na szczyt? [analiza]

Fnatic Foto: Michal Konkol / Riot Games

1/3 letniego splitu LEC już za nami. Od ostatniej kolejki w rozgrywkach pozostała tylko jedna niepokonana drużyna. Mowa oczywiście o finalistach ubiegłorocznych mistrzostw świata, Fnatic, którzy w spotkaniu tygodnia rozbili mistrzów MSI, G2 Esports. Pamiętajmy jednak, jak zaczął się ten rok dla zespołu w pomarańczowo-czarnych barwach. Fnatic zaczęło wiosenne rozgrywki wynikiem 3-7, by ostatecznie dojść do małego finału w play-offach. Teraz spoglądają na resztę drużyn w LEC z góry. W jaki sposób doszło do tej transformacji?

Na początek wydaje mi się stosownym odnieść się do czynników, których nie możemy zbadać i przedstawić dowodów w postaci twardych danych. Wymiana nawet jednego zawodnika może mieć dla drużyny zbawienne albo katastrofalne skutki. W przypadku Fnatic odejście Capsa było bardzo dużym osłabieniem dla zespołu, co było widać w ich grze. Nemesis nie od razu wszedł w buty swojego poprzednika i zdecydowanie potrzebował czasu na aklimatyzację.

Co więcej, na czterech pozycjach zmieniły się najpopularniejsze championy. Dlatego zespół pozbawiony swojego lidera, z nowym zawodnikiem i w nowej mecie potrzebował czasu, żeby się przystosować. Dlatego w zestawieniu wiosny z latem w wykonaniu Fnatic posłużę się statystykami tylko z play-offów i z 6 gier rozegranych w letnim splicie. Uważam, że fatalny początek zestawiony z genialnym końcem wiosny zaburzy obraz drużyny i nie pozwoli nam zauważyć, co poprawiło Fnatic, by z wyraźnego zespołu numer trzy, stać się niepokonanym liderem.

Patrząc tylko na aspekt ekonomiczny, nie widzimy znaczącej poprawy w tym, ile złota drużyna zyskuje w każdej minucie (wiosenne play-offy 1931, latem 2007). Natomiast zdecydowany postęp widać w tym, o ile więcej zasobów trafia do Fnatic, w porównaniu z ich rywalami. W 15. minucie przewaga finaliści mistrzostw świata mają w tym splicie zdecydowanie większą przewagę nad przeciwnikami niż jeszcze trzy miesiące temu. Obecnie po kwadransie Fnatic ma blisko 1300 sztuk złota przewagi. Dla porównania w wiosennych play-offach po stronie drużyny Rekklesa można było wpisać zaledwie +212.

O dziwo przewaga ta nie jest generowana niszczeniem wież. W wiosennych finałach zawodnicy w czarno-pomarańczowych strojach niszczyli o 1.2 wieży więcej niż teraz. Teraz jednak Fnatic zdecydowanie częściej niszczy pierwszą strukturę, zgarniając za to dodatkowe fundusze. Wiosną pierwsza wieża trafiała na ich konto "tylko" w 64% przypadków. Aktualnie jest to 83%. Skok tej statystyki prawdopodobnie jest spowodowany podniesieniem priorytetu na Rift Heralda kosztem smoków. Wiosną Fnatic zdobywało 2.8 smoka na grę, a Rift Herald wpadał na ich konto w 36% przypadków. Teraz zespół średnio przejmuje 2 smoki na mecz, a Rift Herald pada ich łupem w 67% przypadków.

Do tego zespół gra zdecydowanie agresywniej. Pierwsza krew po zagraniu Fnatic ma miejsce w 83% przypadków, podczas gdy w wiosennych play-offach współczynnik ten wynosił mierne 27%. Do tego zawodnicy Fnatic częściej eliminują rywali w każdym meczu (17.2 zabójstwa latem do 15 wiosną), przy okazji rzadziej ginąc (latem 9.8 raza na grę, wiosną 12.4). Co ciekawe, ich średnia asyst się nie zmieniła. Oznacza to, że gracze Fnatic częściej eliminują rywali w pojedynkę.

Inną ciekawostką jest to, że statystyki związane z wizją w ogóle się nie zmieniły. Jak w wiosennych play-offach, tak i w letnim splicie gracze Fnatic stawiają tyle samo totemów na mapie i dokładnie tak samo, jak kilka miesięcy wcześniej czyszczą Summoner's Rift z wizji przeciwnika.

Podsumowując Fnatic na pierwsze miejsce dostało się poprawiając wczesny etap rozgrywki. Ich priorytet przeniósł się na wieże i Rift Heralda. Do tego zawodnicy grają agresywniej i częściej bez pomocy kolegów z drużyny eliminują rywali. Dzięki temu we wczesnych etapach rozgrywki zespół jest niezwykle silny, a w aktualnej mecie jest to prawdopodobnie najskuteczniejszy sposób na zwycięstwo.

Kolejny mecz ekipa Fnatic zagra podczas Rift Rivals w Los Angeles. Ich rywalem w czwartek, 27 czerwca o godzinie 22:30 będzie Team Liquid.

Zobacz komentarze