Illuminar Gaming kontra devils.one. Spotkanie miliona historii

iHG vs DV1 Foto: Ultraliga

Leniwie mijają godziny oczekiwania. Już we wtorek rozegra się przedostatnie spotkanie w tym sezonie Ultraligi. "Mały finał" może być spotkaniem, które przejdzie do historii nie tylko tego sezonu, ale całej polskiej sceny League of Legends. Powodów, by tak się stało, jest milion.

Zacznijmy od tego, że jest to bezpośrednie spotkanie najlepszych polskich trenerów. Fryderyk "Veggie" Kozioł i Adrian "Hatchy" Widera w kraju wygrali wszystko. Poza granicami naszego kraju również są rozpoznawalni. Hatchy wygrał ligę turecką i wystąpił na MSI w 2016 roku, a Veggie prowadził polski skład ROCCAT w 2014 roku i dotarł do finału pierwszej edycji EU Masters.

Smaczku całej rywalizacji dodaje to, że panowie za sobą nie przepadają, delikatnie mówiąc. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj i obejrzeć tutaj. Trenerzy nie szczędzą sobie docinków na twitterze. Zarówno z kont prywatnych, jak i organizacji.

Skoro już o organizacjach mówimy to przecież stopień dominacji iHG jest prawie niespotykany na skalę światową. Chyba tylko Flash Wolves z LMS mogą pochwalić się dłuższą serią sukcesów w swoim regionie. Teraz jednak sytuacja mocno się zmieniła. Illuminar musi rywalizować z Rogue Esports Club i devils.one. Jednak akademii LEC nie liczę w kontekście rywalizacji o miano najlepszej polskiej drużyny. Dlatego "mały finał" zadecyduje o tym tytule.

Wspominałem już o EU Masters. Zwycięzca spotkania zdobędzie również drugiego slota na tym turnieju. Więcej w Ultralidze już nie ma. Oznacza to, że każda z ekip może nie tylko pokonać swojego rywala, ale także posypać zadane rany solą, zajmując wysoką lokatę w europejskim turnieju. Dla drużyn z lig regionalnych brak wyjazdu na EU Masters to tak jak dla drużyn LEC brak awansu na mistrzostwa świata. Kompletna porażka.

W kontekście całego sezonu to spotkanie również jest kluczowe. Devils.one przez siedem tygodni było wyraźnie drugim najlepszym zespołem w Ultralidze. Diabły na rywali patrzyły z góry i nawet gdy nie dominowały przez całe spotkanie, nie miały sobie równych (poza REC oczywiście). A jak radziło sobie iHG? Na początku sezonu - koszmarnie. Z czasem jednak drużyna zaczęła wyglądać lepiej. Jednak jeszcze dwa tygodnie temu w bezpośrednim starciu pomiędzy diabłami i oświeconymi faworyt byłby jeden. A teraz?

A teraz nic nie jest oczywiste. iHG zupełnie jak bohater anime - z każdym kolejnym spotkaniem staje się mocniejsze i w całym sezonie nie wyglądało tak dobrze, jak przed starciem ze swoim głównym rywalem. Devils.one natomiast, wygląda, jakby zderzyło się z rozpędzonym pociągiem. REC po prostu zdeklasowało drużynę Hatchy'ego. Tam nie było eksplozji i wybuchów (przynajmniej nie jakoś dużo). Rogue zwyczajnie było lepsze.

A co z zawodnikami? O co oni graja w tym meczu? Przede wszystkim EU Masters. Jeśli pokarzesz się z dobrej strony na tym turnieju, może otworzyć się przed tobą autostrada do LEC. To jednak tylko jeden powód, dla którego warto się starać, ale nie jest najważniejszy.

Przykładowo Jakub "Cinkrof" Rokicki w rozmowie z nami przyznał, że powrót na polską scenę był dla niego dużym ryzykiem. Głównie ze względu na to, że wszystko poza pierwszym miejscem, jest porażką. Jednak w tej chwili myślę, że finał Ultraligi i awans na EU Masters wziąłby w ciemno. Dla Tobiasza "Agresivoo" Ciby pobyt w devils.one jest szansą na to, by wreszcie pokonać iHG. W Szacie Maga i Młodych Agresivoo mimo dużego potencjału i kilku szans nie podniósł jeszcze żadnego trofeum. Często przegrywając rywalizację właśnie z Illuminar.

Paweł "Delord" Szabla był często krytykowany i wskazywany jako najsłabsze ogniwo starego składu iHG. Teraz Delord może pokazać wszystkim, że byli w błędzie i dalej jest w szczytowej formie. Gaweł "Kashtelan" Paprzycki przez cały sezon był jednym z najlepszych midlanerów w naszej lidze. Teraz może zdecydowanie pokazać wszystkim, że w Polsce nie ma sobie równych, mimo że w fazie zasadniczej nie znalazł się w piątce najlepszej graczy Ultraligi (ranking na podstawie MVP meczu).

To oczywiście nie wszystko. Starcie devils.one z Illuminar Gaming będzie także pewnego rodzaju pojedynkiem ideologii. Za diabłami stoi potężne zaplecze w postaci Esports Performance Center. Takim kompleksem treningowym nie może pochwalić się nikt inny w tej części Europy. Podczas gdy diabły regularnie trenują w EPC, zawodnicy iHG grają z domów i pojechali na jeden bootcamp w gości do ACTINA House. Z pewnego punktu widzenia Illuminar reprezentuje dawne czasy esportu, gdy piątka znajomych mogła stworzyć drużynę i grając z domów wywalczyć tytuły mistrzowskie w starciach z profesjonalnymi organizacjami. Z drugiej strony DV1 pokazuje jak daleko zaszedł esport i jak wielkie pieniądze są w grze.

Ten mecz to więcej niż pojedynek między dwoma drużynami. Illuminar Gaming vs devils.one to polski klasyk. Tak jak w piłce nożnej mamy "Gran Derbi", "Der Klassiker" czy "North London Derby", tak w polskim League of Legends mamy spotkania pomiędzy iHG i DV1. Spotkania miliona historii.

Zobacz komentarze