Złoto, srebro, dwa półfinały. Tak grali Polacy na Worldsach

Jactroll, Jankos, Shushei Foto: Materiały prasowe

Na Worlds 2020 zobaczymy aż czterech reprezentantów naszego kraju. Marcin "Jankos" Jankowski, Oskar "Selfmade" Boderek, Kacper "Inspired" Smoła i Oskar "Vander" Bogdan grają w najlepszych zespołach starego kontynentu i już 3 października razem ze swoimi kolegami z drużyn, będą walczyć o tytuł mistrzów świata, ale zanim to nastąpi, sprawdźmy, jak w dziesięcioletniej historii Worlds radzili sobie Polacy.

Sezon 1

Rok 2011 i pierwsze "mistrzostwa świata". Używam nazwy w cudzysłowie, ponieważ turniej początkowo nie miał rangi mistrzostw świata. Została mu ona retro aktywnie nadana kilka lat później. Niemniej w tym momencie, wydarzenia, które miały miejsce w szwedzkim Jönköping, musimy rozpatrywać jako pełnoprawne mistrzostwa świata. Ale dla nas, to nawet lepiej.

Jedynym Polakiem na turnieju był Maciej "Shushei" Ratuszniak, zawodnik Fnatic. Na sukces naszego rodaka nie trzeba było długo czekać. Fnatic wygrało turniej, a Shushei zdobył tytuł MVP. Niestety na wstęp kolejnego Polaka na mistrzostwach świata musieliśmy poczekać aż pięć lat.

Shushei Foto: fnatic

Sezon 6

Rok 2016, tym razem turniej rozgrywany był w Stanach Zjednoczonych, a my mogliśmy kibicować dwóm naszym rodakom, którzy reprezentowali barwy H2k. Marcin "Jankos" Jankowski i Oskar "Vander" Bogdan zagrali fantastyczne zawody, choć początkowo ich sytuacja w grupie nie była ciekawa.

Po pierwszym tygodniu zmagań H2k z bilansem 1:2 zajmowało 3 miejsce w grupie i naprawdę ciężko było myśleć awansie do ćwierćfinału. Jednak gdy przyszedł dzień spotkań rewanżowych, europejska formacja nie tylko wygrała 3 zaplanowane mecze, ale zwyciężyła również w dogrywce z mistrzami Chin i weszła do najlepszej ósemki turnieju z pierwszego miejsca w swojej grupie.

W ćwierćfinale Polakom dopisało szczęście w losowaniu i trafili na rewelację turnieju, Albus Nox Luna. H2k nie dało rywalom żadnych szans i po efektownym 3:0 Jankos i Vander mogli świętować miejsce wśród najlepszych czterech drużyn świata. Niestety w półfinale rywal był już dużo trudniejszy. Koreańskie Samsung Galaxy, pokonało europejską drużynę 3:0, choć trzeba zaznaczyć, że musiało się przy tym sporo napocić. Ale powrót Polaków na mistrzostwa świata był bardzo udany, choć niestety potem czekał nas rok przerwy.

H2k 2016 od lewej: Prolly, Freez, Vander, Forgicen Ryu, Jankos, Odoamne Foto: Riot Games

Sezon 8

Po sezonie nieobecności latem 2018 roku wysłaliśmy na mistrzostwa świata aż 3 zawodników. Na turnieju po raz drugi pojechał Jankos, tym razem już jako zawodnik G2 Esports oraz Mateusz "Kikis" Szkudlarek i Jakub "Jactroll" Skurzyński, którzy reprezentowali Team Vitality.

Zacznijmy od historii tych drugich. Trafili oni do bardzo ciężkiej grupy, z obrońcami tytułu z poprzedniego roku (Gen.G) oraz najlepszej drużynie świata, która w 2018 roku wygrała wszystkie rozgrywki, w których brała udział i zabierała się za mistrzostwo świata (RNG). Team Vitality z Jactrolem i Kikisem zaskoczyło świat, urywając mapy obu gigantom, a z Gen.G wygrywając nawet dwukrotnie. Niestety nie wystarczyło to, do awansu do ćwierćfinału, ale mogliśmy być dumni z naszych zawodników.

Team Vitality po zwycięstwie z Gen.G w fazie grupowej Worlds 2018 Foto: Riot Games

Z kolei Jankos po raz kolejny wspiął się na wyżyny, ale to nie był prosty turniej dla G2. Najpierw G2 musiało wygrać dogrywkę w fazie play in turnieju, żeby uniknąć trudniejszego losowania i awansować do fazy grupowej głównego turnieju. Tam również potrzebna była dogrywka, żeby G2 awansowało z dość prostej grupy z drugiego miejsca. W ćwierćfinale z kolei G2 stanęło przed szansą na rewanż z RNG, które wcześniej wyeliminowało w grupach Kikisa i Jactrola.

Na przekór wszystkim, Jankos i jego koledzy pokonali faworyzowanych chińczyków 3:2 w serii, którą osobiście uważam za największą niespodziankę w historii League of Legends i Jankos po raz drugi w karierze zajął miejsce w najlepszej czwórce turnieju. Czwórce, bo w półfinale polski zawodnik musiał uznać wyższość rywali, tym razem Invictus Gaming, które pokonało G2 3:0.

G2 Esports po zwycięstwie z RNG w ćwierćfinale mistrzostw świata w 2018 roku Foto: Riot Games

Sezon 9

Tym razem, nie musieliśmy czekać na kolejny występ polskiego zawodnika na mistrzostwach świata, ale wysłaliśmy nieco skromniejszą reprezentację. Nasz kraj, po raz trzeci, reprezentował Jankos.

To był bardzo dobry turniej dla polskiego zawodnika. Awans z fazy grupowej został wywalczony w cuglach, już po pierwszych czterech meczach. Niestety nie udało się zając pierwszego miejsca w grupie, ale w tamtym roku, G2 Esports było wymieniane jako jeden z trzech głównych faworytów do tytułu mistrza świata. Dlatego nie istniało coś takiego jak złe losowanie.

Po drodze do wielkiego finału ekipa Jankosa mierzyła się z dwiema drużynami z Korei Południowej. Oba spotkania zakończyły się pewnym zwycięstwem 3:1 mistrzów Europy. Niestety ta historia nie ma happy endu. W najważniejszym spotkaniu górą była chińska formacja FunPlus Phoenix, która pokonała G2 3:0 i sięgnęła po tytuł.

Jankos i Ocelote po zwycięstwie w półfinale Worlds 2019 z SKT Foto: Michal Konkol / Riot Games

Sezon 10

I tak oto doszliśmy do teraźniejszości. Czterech Polaków w akcji zobaczymy już 3 października. Jeszcze nigdy nie wysłaliśmy tak licznej reprezentacji, a biorąc pod uwagę historię występów naszych rodaków na mistrzostwach świata, trudno sobie wyobrazić, by przynajmniej jeden z nich, nie zagrał w półfinale. Ale czy tak się stanie, przekonamy się już niebawem.

Jankos, Inspired, Vander, Selfmade Foto: Michal Konkol / Riot Games
Zobacz komentarze