Hatchy: W Illuminar brakowało mi ekosystemu offline

P1166456 Foto: EPC

Przez ostatnie dwa dni największe laury zebrali Maciej "Sawik" Sawicki i Wiktor "TaZ" Wojstas, którzy wspólnie z Wiktorem Wanli założyli nową organizację esportową na polskim rynku esportowym. I słusznie. Trochę na drugi plan zeszła informacja, że w Esports Performance Center przedstawiono skład League of Legends. Kierować tą drużyną będzie Adrian "hatchý" Widera.

Hatchy wrócił do Polski, aby podtrzymać mistrzowską passę Illuminar Gaming, co nie w pełni mu się udało. Teraz ma zbudować mistrzowską drużynę w nowej organizacji Sawika, TaZa i Wanliego. Szczerze? Mam wrażenie, że to właściwy facet na właściwym miejscu. Miałem przyjemność rozmawiać z nim kilka minut podczas konferencji w Esports Performance Center i przyznaję, zaraził mnie swoją wizją i pasją. Jeżeli nowa organizacja Sawika chce przywrócić Polaków na szczyt esportowej hierarchii narodów, to z kim można wyobrazić sobie lepszą współpracę, niż z osobami mającymi chęci do pracy i wygrywania. Hatchy i Taz ten gen mają. Teraz mają także warunki oraz wsparcie na każdej płaszczyźnie potrzebnej do zbudowania silnej drużyny.

***

Tomasz Chomczyk: Byłeś w Turcji, wygrałeś w Turcji. Przyjechałeś do Polski, zwyciężyłeś 2 z 3 najważniejszych rozgrywek. Chce Ci się jeszcze bawić w Polsce?

Adrian "hatchý" Widera: Jaka jest różnica czy jestem w Polsce, w Hiszpanii czy w Turcji? Tak naprawdę wszędzie rywalizujemy o to samo - EU Masters. Dlaczego miałbym tego nie zrobić w Polsce, gdzie ośrodek, sztab szkoleniowy, wszystko mam lepsze niż w większości zagranicznych drużyn? Cieszę się, że doszliśmy do momentu, kiedy mogę zostać w Polsce i cieszyć się swoją pracą.

Były oferty z LEC?

Przed tym sezonem bezpośrednio z LEC nie miałem ofert. Z resztą trenerzy prawie wszystkich drużyn z LEC, to osoby związane z tym środowiskiem od wielu lat. Nie jest tak prosto. Mogłem rozważyć ścieżkę bycia tam asystentem trenera, ale ja nie chciałem iść tą drogą. Czuje się dobrze jako osoba kierująca drużyną, a bycie tym "drugim", to trochę życie w cieniu. Nie czułbym takiej satysfakcji.

EPC to dla ciebie droga do LEC, czy długofalowa ścieżka rozwoju?

Nie mogę zdradzać szczegółów kontraktu, ale związałem się długoterminowo z nową organizacją. Jak najbardziej chcę tu zabawić trochę dłużej niż jeden sezon Ultraligi. Wiem, że po tych słowa ktoś mi zaraz wytknie, że wiele osób już niejednokrotnie zapewniało o długofalowych współpracach z daną drużyną, a po splicie uciekało. Spójrzmy jednak na rozmiar inwestycji. To co tutaj się dzieje, na ten budynek, możliwości, sztab i ludzi - coś niesamowitego. Skakanie z teamu do teamu, z kraju do kraju, już mnie zmęczyło. Chcę mieć coś, co urośnie razem ze mną.

Przychodząc do tej drużyny od razu wiedziałeś, jakie plany ma organizacja?

Przez długi czas myślałem, że wyląduje w innej drużynie. Nie chcę zdradzać nazwy, bo to już nieistotne. Kiedy dowiedziałem się, co się tutaj święci, zrozumiałem, że taką drogą chce podążać i odrzuciłem inne oferty. Do połowy grudnia myślałem, że będę w innym miejscu.

Zaciekawiłeś mnie tą informacją, że wasza komunikacja będzie prowadzona w języku angielskim. Nie boisz się, że w stresujących momentach, to może być bariera dla tych młodych chłopaków.

Jeśli chodzi o brak doświadczenia, to myślę, że paradoksalnie może być to naszą siłą. Oni bardzo ufają mi i Cinkrofowi, bo wiedzą, że mogą się od nas sporo nauczyć. Kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, zapytaliśmy ich - o co gracie? Co jest waszym celem? Gdzie chcecie być w przyszłości? Każdy z nich powiedział LEC. Więc z naszej strony, to była "krótka piłka". W LEC będziecie rozmawiać po angielsku, to nauczymy się właściwej komunikacji w tym języku. Organizacja zapewni nam dodatkowo lekcje z native speakerem. Gracz, to już nie jest tylko gracz, to także produkt. I to chcę przekazać tym chłopakom. Rozwijajcie siebie, swoją markę, social media. Pokażcie się z najlepszej strony, nie tylko na Summoners Rift.

Kiedy mówiłem, że miałem tryouty do innego teamu, to co ciekawe, w tym samym czasie próby miał także Matisław. On miał chyba największe obawy, co do swojego angielskiego. Ale był jedyną osobą, która miała co do tego obawy, bo nikt inny nie odczuł, żeby miał z tym jakikolwiek problem. Wielu graczy niepotrzebnie tworzy sobie jakieś blokady. Nie mówię tutaj już tylko o języku angielskim, ale generalnie o wielu kwestiach. Chce by każdy uczył się od każdego w tej drużynie. Trenowaliśmy już z dobrymi drużynami i mamy dobre wyniki, a chłopaki zrozumieli, że bariera językowa nie istnieje.

Możesz powiedzieć z kim trenowaliście?

Nie mogę wymienić nazw tych drużyn, ale mogę powiedzieć, że to pretendenci do najwyższych miejsc w EU Masters.

Ty patrzysz tylko na tych teoretycznie lepszych, czy czasem spoglądasz w dół? Mówię generalnie o Ultralidze.

Myślę, że Ultraliga ma teraz bardzo wybuchową mieszankę. Mówię tutaj m.in. o PACT, które przejęło Ravioli Ravioli. To drużna, która po prostu potrafi ugryźć. Oczywiście przez większość czasu będę patrzył w górę, ale muszę też się upewnić, że nie wdepnę w nic co mnie zaboli. To nie jest tak, że mamy super warunki, to będziemy każdego niszczyć. Mamy świadomość, że każdy przeciwnik jest pewnym kamieniem w drodze na szczyt. Dopóki kogoś nie pokonamy, nie jesteśmy od niego lepsi. Czy to jest Rogue Academy, czy to jest PACT, czy ktokolwiek inny - to rywal, z którym musimy wygrać.

Mówisz, że chcecie pokonać każdego rywala. Czy to są wnioski po przygodzie w IHG? Masz sobie coś do zarzucenia?

Jeśli chodzi o to, że w IHG przegrywaliśmy pewne mecze BO1, to nie mam o to żalu. W LCS też miałeś system BO1 i najwięksi zaliczali wpadki. Ostatecznie skończyliśmy jako top2, czyli pod względem systematyczności dość wysoko. Jeśli spojrzymy na PLE, sezon zasadniczy skończyliśmy jako top1, choć byliśmy postrzegani jako ten niesystematyczny team.

W Illuminar nie czułem się w pełni komfortowo, i to mogło przełożyć się na jakość mojej pracy. Tam brakowało mi bardzo tego ekosystemu offline. W tym roku pracowałem w Millenium na bootcampach, w Dark Passage w gaming housie, a potem było IHG, gdzie musiałem działać online. To też byli gracze bardzo doświadczeni, którzy mają swoje nawyki. Czasem trzeba być z nimi i ogarnąć ich w bezpośredniej rozmowie. Nam nie pomogło też to, że Humanoid poszedł do Splyce wcześniej. Postanowiłem sobie, że w następnej drużynie chce być cały czas z moimi graczami. Na szczęście EPC mi to umożliwia i bardzo się z tego cieszę.

Wspominałeś o doświadczeniu twoich byłych podopiecznych. Czy lepiej ci się pracuje z tym zawodnikami, którzy mają już sukcesy i długa historię na scenie League of Legends, czy wolisz takich młodych nieoszlifowanych?

To co najbardziej lubię w pracy z doświadczonymi zawodnikami, to fakt, że zawsze czegoś się od nich uczę. Pochodzą z różnych środowisk, mają różne doświadczenia, więc to mnie ubogaca jako trenera. Słabą stroną takich graczy są wcześniej wspominane przeze mnie złe nawyki. Doświadczeni zawodnicy czasem mają zachowania, które były fajne rok temu, ale już są nieaktualne i nieużyteczne. Bywa, że trudno jest to wyeliminować. Młodych analogicznie cechuje brak tego przeglądu, brak ogrania, ale najpiękniejsze jest to, że możesz ich czegoś nauczyć. Są jak gliniane ludziki, bo możesz ich modelować w dowolny sposób.

A to nie jest trochę też dodatkowy ciężar?

Dlatego cieszę się, że nie podjąłem się tego zadania sam. Jeszcze raz podkreślę. Mam wspaniały zespól, wspaniałe zaplecze i mam tez CInkrofa. Jego wsparcie jest tutaj nieocenione. To bardzo ważne wybrać sobie takiego lidera. W każdej drużynie miałem takiego człowieka. Ja się bardzo ciesze, bo rozwijanie graczy jest moją pasją. Razem z Cinkrofem to udźwigniemy.

Zobacz komentarze