Jankos triumfuje w meczu tygodnia, a G2 wraca na szczyt!

Jankos Foto: Michal Konkol / Riot Games

Czwarta kolejka zakończona, a to oznacza, że równo połowa sezonu regularnego już za nami. Poznaliśmy mocne i słabe strony większości drużyn oraz wiemy, kto potrafi zaskoczyć, a kto prawdopodobnie pozostanie na dnie tabeli do końca. Sobotnie starcia dały nam wiele wyjaśnień i ukształtowały tabelę przed rozpoczęciem rewanżów.

Na początek dostaliśmy wręcz rozgrzewkowe spotkanie pomiędzy Vitality i SK Gaming. Gra była na początku powolna, a wraz z upływem czasu obie drużyny nabierały rozpędu. Pierwsze tempa nie wytrzymało Vitality, które było coraz bardziej do tyłu w złocie. Przełom nastąpił po 20 minucie, gdy SK jakby nigdy nic wygrało walkę i wzięło Barona Nashora. Od tamtego momentu skończenie gry było tylko kwestią czasu, a Jezu grający Vayne pewnie zaprowadził swoją drużynę po przeciwny nexus.

Następnie na Summoner's Rift pojawiły się Astralis i Misfits. Wydawało się, że emocje będą tu trwały aż do samego końca, lecz Misfits szybko pokazało przeciwnikom kto tu rządzi. "Króliczki" zdobyły wczesną przewagę i nie wypuścili jej aż do końca meczu, który nastąpił już przed 30 minutą.

Dalej w kolejce był mecz MAD Lions z Schalke, który zdecydowanie spełnił oczekiwania fanów. Obie formacje od pierwszych minut walczyły o każdy skrawek mapy, a ciągłe walki tylko dodawały widowisku pikanterii. Ostatecznie raz po raz górą wychodziło MAD Lions, które po kilku bardzo wyrównanych walkach drużynowych miało wystarczająco dużą przewagę, żeby skończyć grę w 30 minucie.

Kolejny mecz wcale nie był mniej emocjonujący, ponieważ Excel walczyło jak równy z równym z Fnatic. Czekolad i spółka nie dała przeciwnikom zdobyć przewagi, a nawet sami wypracowali sobie kilka tysięcy złota więcej niż rywale. Paweł świetnie prezentował się na Azirze i gdy gra wchodziła w decydujący etap, dostaliśmy ponad 30 minutową pauzę. Jak się potem okazało, gra musiała zostać powtórzona, ponieważ opcja cofania czasu nie działała, więc tak oto mecz został przełożony na koniec dnia.

Przyszedł więc czas na wyczekiwany przez wszystkich mecz tygodnia, który na pewno nie zawiódł fanów. G2 i Rogue stanęły na przeciwko siebie i grali cały mecz jak równy z równym. Wczesna faza gry wyszła lepiej dla G2, które wybrało kompozycję chcącą jak najszybciej zdominował przeciwnika. Rogue było bardziej nastawione na skalowanie i widać było, że oddawanie kolejnych smoków i wież w zamian za doświadczenie i złoto z minionów było im na rękę.

W tej grze niczego nam nie zabrakło - były zacięte walki, świetne zagrania i dramaturgiczne zwroty akcji. Ostatecznie, jak to w Europie bywa, lepsze okazało się G2, które pokazało, że nie interesuje ich nic poza pierwszym miejsce. Spotkanie było na pewno warte miana meczu tygodnia, a każdy kto je przegapił powinien zapoznać się przynajmniej ze skrótem.

Na koniec nietypowo mieliśmy drugi mecz Fnatic vs Excel. Drużyny wybrały innych bohaterów, lecz tempo było takie samo, a nawet wyższe niż w pierwszym meczu. Obie ekipy nie chciały oddać ani trochę pola i walczyły zaciekle o wszystko co się dało. Triumfującym Polakiem okazał się być w tej grze Selfmade, który wraz ze świetnie dysponowanym Upsetem poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa.

Zobacz komentarze