G2 Esports pokonuje SKT T1! Jankos zagra w finale MSI!!!

Jankos Foto: Riot Games

Po niespodziance w pierwszym półfinale fani nie mogli się doczekać kolejnego meczu. Zwłaszcza, że w nim G2 Esports i Marcin "Jankos" Jankowski stawali naprzeciw legendarnej organizacji SKT i najlepszemu zawodnikowi w historii, Fakerowi.

G2 postanowiło zaskoczyć już w drafcie, decydując się na kombinację Sona/Taric na dolnej linii. Wybór niestety nie opłacił się, ponieważ jeszcze przed upływem pierwszej minuty Luka "Perkz" Perkovic oddał pierwszą krew w dżungli. SKT początkowo wyglądało zdecydowanie lepiej od europejskiej formacji i w 10 minucie miało trzy tysiące sztuk złota przewagi.

Następnie oglądaliśmy jedną z najgorszych sekwencji decyzji w historii profesjonalnych rozgrywek League of Legends. Gracze G2 Esports wymienili jedno zabójstwo i wieżę na dolnej linii na trzy wieżę i inhibitor na górnej linii, ognistego smoka i jeszcze po jednej wieży na środkowej i dolnej alei. Koreańczycy mieli pełną kontrolę nad wydarzeniami na Summoner's Rift. Nie ryzykując ewentualnej kompromitacji i oddania przewagi SKT systematycznie powiększało przewagę, czekając na moment, w którym mogli zadać decydujący cios. Ten nadszedł w 24. minucie, gdy G2 zostało wyłapane w dżungli.

Na drugiej mapie obie kompozycje były już dużo bardziej standardowe postaci. G2 wybrało m.in. Neeko i Akali, a SKT zdecydowało się na Sylasa i duet Xayah/Rakan. Początek spotkania należał do ekipy Jankosa. Dobry gank na dolnej alei zapewnił G2 Esports wczesną przewagę w złocie. Następnie mecz przemienił się w szachy z okazjonalnymi eliminacjami. W przeciwieństwie do pierwszej mapy to G2 było na prowadzeniu, ale SKT nie pozostawało daleko w tyle.

Wreszcie po przerwie w grze spowodowanej problemami z serwerem G2 zdecydowanie nacisnęło na środkową aleję. zdobywając cztery eliminacje i dwie wieże. Kolejne minuty przyniosły walki drużynowe zdecydowanie wygrane przez Jankosa i jego kolegów z drużyny. Druga mapa zakończyła się wisienką na torcie, czyli pentakilem Rasmusa "Capsa" Winthera.

Kolejne spotkanie rozpoczęło się od dominacji SKT. Kim "Clid" Tae-min zgarnął trzy zabójstwa w pięć minut i jego Rek'Sai mogła dyktować warunki na całej mapie. G2 na swoje szczęście było w stanie nieco spowolnić Clida ogrywając dobrze dive na dolnej alei. Kolejne minuty to SKT naciskające, by zwiększyć przewagę w złocie i G2 starające się nie oddać za dużo. Koreańczycy byli jednak w stanie zgarnąć 2 wieże i w 18. minucie mieli blisko 6 tysięcy sztuk złota więcej niż ich przeciwnicy.

Wreszcie po dziesięciu minutach zabawy w kotka i myszkę SKT znalazło eliminację w dżungli, która sprowokowała walkę drużynową całkowicie zdominowaną przez reprezentantów LCK. Przewaga Koreańczyków przekroczyła 12 tysięcy sztuk złota, a po swojej stronie mieli też wzmocnienie Barona. Wystarczy powiedzieć, że G2 nie było w stanie powrócić z takiego deficytu.

Czwarta mapa rozpoczęła się lepiej dla Jankosa i jego zespołu. Dwa szybkie ganki w wykonaniu Polskiego leśnika na górnej alei pozwoliły jego drużynie wyjść na prowadzenie. Przewaga Europejczyków nie była jednak duża i każdy, najmniejszy nawet błąd mógł zadecydować o losach nie tylko spotkania, ale i całej serii. Następne zagrania wychodziły zdecydowanie korzystniej dla G2 Esports, które zgarnęło kilka eliminacji i co ważniejsze zdołało zgromadzić blisko pięć tysięcy sztuk złota więcej niż rywale. Na to zareagował Lee "Faker" Sang-hyeok, który Sylasem wygrał następne dwie walki drużynowe swojej ekipie i zatrzymał natarcie G2.

Wreszcie mistrzowie LEC zagrali zdecydowanie i wygrali walkę drużynową na midzie i zgarnęli Barona. Natarcie ze wzmocnieniem Nashora było praktycznie perfekcyjne w wykonaniu Jankosa i spółki, którzy zniszczyli dwa inhibitory i praktycznie przypieczętowali los SKT na tej mapie. Trzykrotni mistrzowie świata nie zamierzali jednak poddać się bez walki. Koreańczycy zdecydowanie wygrali kolejną walkę i to oni zgarnęli drugiego Barona, przedłużając swoje szanse na zwycięstwo.

To zmusiło G2 do pokazania swojego popisowego numeru. Caps i Martin "Wunder" Hansen udali się na misję zniszczenia bazy SKT, gdy Ci pushowali środkową linię. Zagranie okazało się skuteczne i dosłownie rzutem na taśmę pozwoliło G2 wyrównać stan rywalizacji. Czekałą nas decydująca, piąta mapa.

G2 postanowiło znów zaskoczyć SKT i wybrało Syndrę na bocie i Pyka na topie. Mecz lepiej rozpoczął Clid, który zdobył flasha na bocie i midzie, ale to G2 zdobyło pierwszą krew w walce w dżungli. Kolejne minuty wyglądały już tak jak na początku fazy grupowej tego turnieju. G2 znajdowało eliminacje w lesie i powiększało swoją przewagę. Napięcie rosło z minuty na minutę. Wreszcie G2 znów znalazło kilka eliminacji jednak przy zdobywaniu ognistego smoka pozostali przy życiu zawodnicy SKT zwietrzyli okazję i zgarnęli dwa zabójstwa i samego drake'a.

Koreańczycy nie zamierzali się poddawać i zaraz później wygrali walkę drużynową przy Baronie będąc 7 tysięcy złota za G2 Esports. Wreszcie gdy wydawało się że G2 nie da rady zamknąć spotkania po kolejnej przegranej walce drużynowej Caps i Perkz we dwójkę zatrzymali próbę podjęcia Barona przez SKT i wraz z resztą zespołu, która zdążyła wrócić do żywych zgarneło wzmocnienie i wygrało serię 3:2.

Finał odbędzie się 19 maja, o godzinie 9:00. Rywalem G2 Esports będzie Team Liquid, które w pierwszym półfinale pokonało Invictus Gaming 3:1.

Zobacz komentarze