G2 Esports mistrzami letniego splitu LEC

G2 Esports Foto: Riot Games

W finale LEC mogliśmy zobaczyć kolejną odsłonę najdłuższej rywalizacji w historii europejskiego League of Legends. W najważniejszym meczu splitu znów mierzyły się dwie najbardziej utytułowane drużyny w naszym regionie. Mowa oczywiście o G2 Esports i Fnatic.

G2 Esports Fnatic
Wunder Camile Gangplank Bwipo
Jankos Shen Grags Selfmade
Caps LeBlanc Orianna Nemesis
Perkz Ashe Jhin Rekkles
Mikyx Braum Nautilus Hylissang

Pierwsza gra to dominacja G2 mimo trudnego początku. We wczesnych etapach gry próbowało zdominować dolną aleję, ale G2 skutecznie udaremniło ich zapędy, a już wkrótce Caps na swojej LeBlanc zdobył osiem eliminacji i miał w pełni nastackowana Mejaię.

Mimo olbrzymiej przewagi, G2 raz za razem podejmowało błędne decyzje i pozwalało Fnatic na przedłużenie rozgrywki. Doszło do tego, że mimo przejęcia po kolei Barona, duszy smoka i Elder Drake'a G2 nie mogło zakończyć meczu. Udało im się to dopiero po 50 minutach, ale Fnatic zdecydowanie wymęczyło rywali i pokazało, że G2 nie jest w optymalnej formie.

Fnatic G2 Esports
Bwipo Zilean Ornn Wunder
Selfmade Hecarim Sett Jankos
Nemesis Corki Sylas Caps
Rekkles Senna Ashe Perkz
Hylissang Pyke Lulu Mikyx

Drugiej mapy tego pojedynku niemal nie sposób opisać. Obie kompozycje raz po raz ścierały się na mapie i niemal za każdym razem wynik starcia był inny. Gdy już wydawało się, że Fnatic zdominuje rozgrywkę, G2 zaczynało znajdować korzystne potyczki, a gdy to obrońcy tytułu wysuwali się na prowadzenie, to Fnatic wygrywało walkę.

Ostatecznie o wyniku zadecydowało jedno zagranie. Nemesis został wyłapany na rzece. Dzięki temu G2 bez problemu mogło pójść po Elder Drake'a. Z jego pomocą obrońcy tytułu przełamali obronę Fnatic i zdołali zniszczyć nexus.

Fnatic G2 Esports
Bwipo Ornn Vladimir Wunder
Selfmade Graves Sett Jankos
Nemesis Corki Syndra Caps
Rekkles Caitlyn Ashe Perkz
Hylissang Bard Nautilus Mikyx

Trzecia mapa przez wczesne etapy gry była wyrównana. Obie drużyny wymieniały się zabójstwami i skutecznie odpowiadały na swoje zagrania. Jednak gdy w ekwipunkach zaczynały pojawiać się drugie skompletowane przedmioty, G2 zaczynało przygniatać rywali.

Największym problemem zdecydowanie był Vladimir, którego nie sposób było zatrzymać przed wejściem w Caitlyn, a na linii mógł się w spokoju wyfarmić grając na Ornna. Do tego wystarczy dodać dominująca Syndrę Capsa i przepis na zwycięstwo gotowy. Fnatic po prostu nie mogło podjąć walk drużynowych, a ich sytuacja z minuty na minutę miała być tylko gorsza ze względu na fantastyczne skalowanie Vladimira.

Gwoździem do trumny była walka o dusze piekielnego smoka. Jankos zabezpieczył czwartego smoka dla swojej drużyny, a wszyscy zawodnicy Fnatic walkę przypłacili życiem. W tym momencie było już po wszystkim. Na tym etapie gry taka przewaga była nie do przeskoczenia i nie do roztrwonienia.

Zobacz komentarze