Worlds 2019: FunPlus Phoenix nowymi mistrzami świata! G2 Esports i Jankos bez szans w finale

FunPlus Phoenix
FunPlus Phoenix Foto: Riot Games

Właśnie zakończyliśmy 9 sezon zmagań w League of Legends. Finał Worlds 2019 pomiędzy G2 Esports a FunPlus Phoenix właśnie się zakończył. W ostatnim meczu w sezonie triumfowali mistrzowie Chin, pokonując zespół Marcina "Jankosa" Jankowskiego 3:0

Obie drużyny zagrały od samego początku na 100% swoich możliwości. Stres i presja finału w żaden sposób nie ograniczała graczy, którzy dali prawdziwe show. Już od pierwszych minut oglądaliśmy pojedynek dwóch pięściarzy wagi ciężkiej, którzy nie są zainteresowani obroną, a powaleniem rywala na deski już w pierwszej rundzie.

Pierwsza mapa rozstrzygała się między 30 a 40 minutą. Do tej pory G2 i FPX dzieliło naprawdę niewiele, a przewagę miał ten, na którego warunkach rozpoczynała się walka. Wreszcie w 31 minucie jeden błąd drużyny Jankosa kosztował ich utratę Barona Nashora. G2 znane jest jednak z tego, że nigdy się nie poddaje. Mistrzowie Europy stosowali swoje typowe taktyki i zmuszali rywali do podjęcia niezwykle trudnych decyzji, jak w 35 minucie gdy G2 zamiast bronić swojej bazy, wymusiło zatrzymanie oblężenia przez FPX i powrót do ich bazy, która była atakowana na górnej alei przez mistrzów LEC.

Ostatecznie jeden błąd zdecydował o końcu gry. Martin "Wunder" Hansen został złapany samotnie w dżungli i wyeliminowany, co było sygnałem dla FPX, że czas kończyć mecz. Mimo heroicznej walki, G2 nie było w stanie przedłużyć rozgrywki i pierwsza mapa padła łupem chińskiej drużyny.

Niestety druga mapa w niczym nie przypominała pierwszej. FPX kontrolowało rozgrywkę już od pierwszych minut spotkania. Już w 15. minucie zespoły dzieliły 4 tysiące złota różnicy na korzyść mistrzów LPL. Już w 21 minucie FunPlus Phoenix przejęło najszybszego Barona w całym turnieju.

Zdając sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znajdują, G2 zdecydowało się podjąć ryzyko i znaleźć jedną walkę drużynową, która pozwoli im wrócić do gry. Ta jednak nie przyszła i FPX szybko zamknęło drugą mapę przybliżając się do Pucharu Przywoływacza.

Po fatalnym początku trzeciego starcia, w którym Perkz był bezlitośnie naciskany przez junglera FPX, nadeszły lepsze chwile dla G2. Mistrzowie LEC byli w stanie przejąć ognistego smoka oraz pozostawali w relatywnie niedużym deficycie złota przy okazji skutecznie odpowiadając na agresywne zagrania mistrzów Chin.

To było jednak za mało. FPX dalej lepiej kontrolowało mapę i w zasadzie bez problemów zdobyło Barona już w 24. minucie. G2 nie wiedziało jak zareagować, a FunPlus Phoenix bez problemów wygrywało na mapie, przy okazji dominując walki drużynowe. Drugi Baron zadecydował o losach spotkania, które ostatecznie padło łupem FPX.

Zobacz komentarze