devils.one wyszło z esportem do ludzi, ale na dobrą sprawę kogo to obchodzi? [FELIETON]

Sawik, devils.one Foto: Wiki Wójcik / devils.one

devils.one zorganizowało w Esports Performance Center konferencję pod nazwą "Modelowanie Programu Treningowego Drużyny Esportowej". Na przykładzie współpracy ze składem League of Legends prelegenci pokazali, w jaki sposób funkcjonuje zespół graczy. Co robią poszczególni specjaliści i jakie znaczenie ma to wydarzenie dla polskiej wirtualnej rywalizacji?

Głos zabrał właściwie każdy, kto ma coś do czynienia z devils.one. Sawik podkreślił filozofię, którą kieruje się organizacja. Jej zdaniem jest przede wszystkim badanie i analiza esportu w każdym możliwym obszarze. Mowa tu zarówno o aspektach czysto gamingowych, takich jak trening w LoL-u, ale także o elementach układanki, które na pierwszy rzut oka nie wydają się oczywiste. W EPC pojawia się nie tylko hatchy, Zetural i Hachiman, ale także psycholog Natalia Koperska, psychodietetyk Magdalena Niewiadomska czy trener personalny Karol Zdunek.

hatchy, główny trener devils.one Foto: Wiki Wójcik / devils.one

Główny szkoleniowiec przede wszystkim dobiera zawodników do zespołu, ustala panujące w nim zasady i etykę pracy, po czym wymyśla strategię na grę. Analityk zbiera dane dotyczące wybieranych i blokowanych postaci, wizji, statystyk, przetwarza je i... analizuje. Śledzi konkretne ligi, najczęściej LEC, LCK, LCS czy LPL, ale także czasem zerka na te niszowe, np. brazylijską czy rosyjską, dzięki czemu wyłapuje ciekawe, nieznane wielu zagrania. Asystent trenera z kolei przebywa z graczami najczęściej i wyciąga wnioski z ich gry, a także z wcześniej przygotowanych analiz. Wspiera także drużynę w zarządzaniu czasem.

Na papierze czy prezentacji brzmi to bardzo ładnie, fajnie i inspirująco. Osoby siedzące w esporcie głęboko mogą jednak zatrzymać się i zastanowić, co tak naprawdę takie informacje im dadzą? Nie ma w nich tzw. mięsa, a jedynie pojawia się wiele ogólników. W końcu nie obejrzeliśmy żadnej konkretnej analizy, nie zobaczyliśmy na własne oczy, jak w praktyce działa sztab trenerski. Jedni powiedzą, że powód jest prosty, ponieważ devils.one zwyczajnie nie chce ułatwiać życia esportowej konkurencji. Wydaje mi się, że chodzi o coś innego, a mianowicie o grupę docelową tej konferencji. Prelegenci nie wyszli do zagorzałych graczy, którzy przed komputerem siedzą 8 godzin dziennie i wiedzą wszystko o danym tytule. Organizacja miała w moim odczuciu zamiar pokazania się przede wszystkim tym, którzy o esporcie coś słyszeli, ale nie do końca rozumieją, z czym to się je.

Rozwinę zatem kompetencje pozostałej trójki, bliższej przeciętnemu śmiertelnikowi, choć psychologia w Polsce nie ma jeszcze najlepszej opinii, bowiem wielu myli ją z psychiatrią. Natalia Koperska zajmuje się w devils.one przede wszystkim pracą nad nastawieniem zawodników i ich komunikacją. Gracze muszą zrozumieć, że nie to nie oni indywidualnie są na pierwszym miejscu, ale drużyna. Takie podejście redukuje toksyczność w zespole i zmienia podejście do treningu, w którym liczy się całość, a nie jednostka, choć psycholog również współpracuje z każdym pojedynczo. Warto zaznaczyć, że im sprawniej zawodnicy się porozumiewają, tym mniej mają kłopotów z rozdzieleniem zadań, np. w kwestii kontroli wizji na mapie.

devils.one w Esports Performance Center Foto: Wiki Wójcik / devils.one

Osobą blisko współpracującą z Natalią jest Magdalena, która pełni dość abstrakcyjną funkcję. Jako psychodietetyk przede wszystkim odpowiada za ułożenie takiego jadłospisu, który pozwoli graczom wycisnąć maksimum potencjału i jednocześnie zadba o ich zdrowie długofalowo. Każda dieta jest spersonalizowana i Magda tworzy ją na podstawie diagnostyki, dzięki której wie, jakich składników odżywczych brakuje danej osobie. Jej zadanie nie jest błahe, bo tętno gracza w intensywnych momentach może dobić nawet do 160 czy 170 uderzeń na minutę. W takiej sytuacji to, co regularnie je zawodnik, ma wpływ na to, jak zareaguje jego organizm. Więcej na temat dietetyki w esporcie przedstawimy wam już niebawem w wywiadzie z psychodietetykiem devils.one.

Kolejnym filarem drużyny jest trener personalny. Sytuacja składu LoL-a jest o tyle ciekawa, że niektórzy z chłopaków przed przyjściem Karola nie była w stanie wykonać przysiadu. Z tego powodu nie wykonują oni ćwiczeń z Kosmosu, ale stawiają na te korekcyjne, które mają odciążyć mięśnie wykorzystywane podczas grania. Potem przechodzą do typowo siłowego treningu, który ma na celu przede wszystkim zbudowanie masy, bo zawodnicy są stosunkowo szczupli. Organizacja stawia także na to, żeby jej gracze byli wzorami do naśladowania, a umięśniona sylwetka ma im pomóc w mediach społecznościowych.

devils.one komunikuje, że ich polityka opiera się na myśleniu w szerszej perspektywie. Nie wykluczają przy tym, że być może w przyszłości sprzedadzą swój pierwszy skład, np. do LEC. Tu w grę wchodzi akademia, która powstała w wyniku Scouting Grounds. Z jednej strony ma ona umożliwiać posadzenie danej osoby na ławce, jeśli jest w gorszej formie, a z drugiej daje organizacji gwarancję, że ta w przypadku rozstania się z główną ekipą, będzie miała do dyspozycji rezerwę. Rozwiązanie ciekawe i w Polsce na pewno innowacyjne.

Tydzień w devils.one Foto: devils.one

Wszystko zatem znowu piękne na papierze, inaczej w praktyce, bo tu również nie poznaliśmy wielu konkretów. Jestem jednak zdania, że ma to pewien sens. Skoro devils.one chce poszerzyć bazę docelową fanów esportu, czyli skupia się na zainteresowaniu tym obszarem zwykłego człowieka, to nie może sobie pozwolić na wchodzenie w szczegóły. Ciężko jest wytłumaczyć osobie spoza branży, czym w ogóle jest esport. Gdyby organizacja szczegółowo wchodziła w każdy aspekt pracy psychologa czy trenera, nie byłoby to zrozumiałe. W dodatku projekt "Diabłów" trwa zbyt krótko, żeby ich badania przyniosły wymierne rezultaty. W tym kontekście rozumiem to, jak została poprowadzona konferencja w EPC.

Jednakże czuję ogromny niedosyt, ponieważ zabrakło tego "mięsa" w postaci konkretów popartych przykładem współpracy z dywizją League of Legends. Jedyne, co na dobrą sprawę dostaliśmy, to rozpiska tygodnia graczy plus szczątkowe historie przedstawione przez prelegentów. W mojej opinii to za mało i mam nadzieję, że wynika to z faktu, iż tego typu spotkanie zorganizowano po raz pierwszy. Niewątpliwie jednak devils.one zasługuje na pochwałę, ponieważ zdecydowało się wyjść do ludzi z esportem w sposób, powiedzmy sobie szczerze, zupełnie prosty, czyli taki, który trafia do mas. Liczę na więcej takich wydarzeń, nie tylko ze strony "Diabłów", ale i pozostałych organizacji esportowych. Oby był to pierwszy krok w tę stronę. Bez otwarcia na świat poza sportem elektronicznym nie będziemy w stanie przebić się do szerszego grona, chyba że chcemy czekać latami na zmiany pokoleniowe.

Zobacz komentarze